Wykorzystujemy pliki cookies i podobne technologie w celu usprawnienia korzystania z serwisu Chomikuj.pl oraz wyświetlenia reklam dopasowanych do Twoich potrzeb.

Jeśli nie zmienisz ustawień dotyczących cookies w Twojej przeglądarce, wyrażasz zgodę na ich umieszczanie na Twoim komputerze przez administratora serwisu Chomikuj.pl – Kelo Corporation.

W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce internetowej. Dowiedz się więcej w naszej Polityce Prywatności - http://chomikuj.pl/PolitykaPrywatnosci.aspx.

Jednocześnie informujemy że zmiana ustawień przeglądarki może spowodować ograniczenie korzystania ze strony Chomikuj.pl.

W przypadku braku twojej zgody na akceptację cookies niestety prosimy o opuszczenie serwisu chomikuj.pl.

Wykorzystanie plików cookies przez Zaufanych Partnerów (dostosowanie reklam do Twoich potrzeb, analiza skuteczności działań marketingowych).

Wyrażam sprzeciw na cookies Zaufanych Partnerów
NIE TAK

Wyrażenie sprzeciwu spowoduje, że wyświetlana Ci reklama nie będzie dopasowana do Twoich preferencji, a będzie to reklama wyświetlona przypadkowo.

Istnieje możliwość zmiany ustawień przeglądarki internetowej w sposób uniemożliwiający przechowywanie plików cookies na urządzeniu końcowym. Można również usunąć pliki cookies, dokonując odpowiednich zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Pełną informację na ten temat znajdziesz pod adresem http://chomikuj.pl/PolitykaPrywatnosci.aspx.

Nie masz jeszcze własnego chomika? Załóż konto
Luca
  • Prezent Prezent
  • Ulubiony
    Ulubiony
  • Wiadomość Wiadomość

Łukasz

widziany: 21.11.2021 17:43

  • pliki muzyczne
    0
  • pliki wideo
    117
  • obrazy
    5947
  • dokumenty
    90

6154 plików
1,22 GB

Dzień pierwszy, piątek 2 czerwca 2017
« poprzednia stronanastępna strona »
  • 131 KB
  • 12 cze 17 13:38
Obudziły mnie jakieś głosy, gdzieś między czwartą a piątą. Jest już jasno, ale słońce jeszcze nie wstało. Ranne ptaszki w postaci dwóch sąsiadów motocyklistów, nie mogą się teraz nagadać. Nie wziąłem sobie zatyczek do uszu i przez to cierpię. Coś wspominają o przymrozku, ale jest tak zimno, że nie mam zamiaru wychodzić z namiotu, by to sprawdzić na własnej skórze. Zasnąć już nie dałem rady, więc cierpliwie koczowałem do wschodu słońca. Od razu jak tylko słoneczko weszło na namiot, zrobiło się cieplej. Po pół godziny już było tak ciepło, że rozsunąłem śpiwór. Po wyjściu z namiotu okazało się jednak, że na zewnątrz wcale jeszcze temperatura nie rozpieszcza i musiałem się wrócić po czapkę i aparat.
Jak widać Verdgar jeszcze sobie smacznie śpi.
  • 113 KB
  • 12 cze 17 13:35
Jelonek przykryty to chyba bardzo nie zmarzł.
  • 123 KB
  • 12 cze 17 13:34
Bieszczadzka Przystań Motocyklowa w porannym brzasku słońca.
  • 131 KB
  • 12 cze 17 13:34
Trudno o bardziej motocyklową ławeczkę.
  • 148 KB
  • 12 cze 17 13:33
Obowiązkowa fota to słynna motocyklowa kapiczka.
  • 160 KB
  • 12 cze 17 13:32
DaJan i Happy_Rider mają wiatę na motocykle i na siebie. Motocykle śpią na dole a oni tuż nad nimi pod samym dachem.
  • 68 KB
  • 12 cze 17 12:42
Wejście z pionową drabiną jest dosyć trudne do zdobycia i jak ktoś przesadzi z procentami to może długo walczyć, zanim zdobędzie fortecę.
  • 101 KB
  • 12 cze 17 12:42
Chęć ogrzania się od wewnątrz zmusiła mnie do odnalezienia mojej chińskiej grzałki. Dawno jej nie używałem. Znalazłem wolną fazę i woda już się grzeje. Grzeje się i grzeje i grzeje i dalej zimna. Grzałka mi padła i nici z rozgrzewającej zupki?
  • 84 KB
  • 12 cze 17 12:42
Na szczęście to nie grzałka, tylko coś nie halo z prądem. W innym gniazdku spirala ożyła i ochoczo wydziela ciepło. Kabel tylko krótki i trzeba było podratować się ocalałym z ogniska pieńkiem.
  • 129 KB
  • 12 cze 17 12:42
Zanim uporałem się z zupką i poranną kawą, towarzystwo wstało, też zmarznięte. Nawet pod wiatą rozkoszy z nocną temperaturą nie było.
Była też możliwość zjedzenia pysznego śniadania w Przystani z czego skorzystali DaJan i HapRid (z lenistwa skróciłem nicka Happy_Ridera na HapRid).
Nie wiem jak to się stało, ale mimo, że pierwszy wstałem to ostatni byłem gotowy do drogi. Jakoś tego ranka słabo mi szło składanie namiotu. Po miłej pogawędce z właścicielem, pożegnaliśmy się i ruszyliśmy stawić czoło przygodzie.
Już zaraz za Czarną był mały postój na widokowym parkingu. Chciałem się pochwalić, że znam miejsca z ładnym widokiem i się nie popisałem.
Dawno tu nie byłem i wszystko bezczelnie zarosło, ograniczając panoramę.
Przy okazji ustaliliśmy szyk podróżny. Jako, że mamy najsłabsze motocykle, DaJan jedzie zaraz za mną, potem HapRid i na końcu z racji dosiadania najmocniejszej maszyny, Verdgar zamyka peleton.
  • 121 KB
  • 12 cze 17 12:42
W Polańczyku znowu się chciałem pochwalić pięknym widokiem na Jezioro Solińskie i znowu dałem plamę. Powtórka z rozrywki. Byłem tu z osiem lat temu i do tego czasu piękny widok został skutecznie zarośnięty.
  • 111 KB
  • 12 cze 17 12:39
Wodę ledwo widać, ale uparcie robię dobrą minę do złej gry. Mało tego, jakbym wiedział, że będzie tak kiepsko widać, to już w Terce odbiłbym małym skrótem, oszczędzając wszystkim kilka kilometrów do Cisnej.
Coś kiepsko się spisuję jako przewodnik, ale chłopaki o tym nie wiedzą i wyglądają na zadowolonych, zwłaszcza, że pogoda nam dopisuje. Jest coraz cieplej i przejrzystość powietrza jest wyśmienita.
  • 113 KB
  • 12 cze 17 12:39
Do Cisnej dolecieliśmy w miarę sprawnie. Nie wiem kto wpadł na taki pomysł, ale w Bieszczadach zamiast metalowych barier drogowych jest coraz więcej barier z naprężonych stalowych lin. Może i jest to skuteczne dla samochodów, ale dla motocyklisty to jakaś masakra. W razie utraty przyczepności na zakręcie, kroi motocyklistę na plasterki. Taka szatkownica na motocyklistów. Do tego jeszcze dochodzi łatanie dziur w jezdni przy pomocy smoły zasypywanej drobnym, sypkim kamyczkiem i ręce podczas jazdy mogą nam się nieźle spocić od kurczowego ściskania kierownicy.
W Cisnej po szybkim zwiedzaniu sklepu spożywczego i stacji benzynowej, ruszyliśmy dalej.
Przejście graniczne w Radoszycach przekroczyliśmy bez najmniejszych problemów. Można było nawet nie zauważyć, że jesteśmy już na Słowacji. Po tamtej stronie też piknie. Trzymaliśmy się malowniczych dróg, jak najbliżej granicy z Polską. Dzięki temu mogliśmy nadal podziwiać nasze Bieszczady z nieco innej perspektywy.
DaJanowi tak się podobało, że aż z wrażenia popsuł szybkę w kasku, a może to szybka nie chciała przeszkadzać w podziwianiu widoków. W Każdym bądź razie przed Żniną (Sniną) DaJan błyskawicznie zainstalował w swoim kasku, solidną, stalową śrubę i mogliśmy kontynuować podziwianie widoków.
W miejscowości Stakćin pod czołgiem T-34, przyszła pora na podjęcie decyzji. Idziemy na łatwiznę, czy może trochę adrenalinki na czerwonym szlaku? Wszyscy zgodnie wybrali szlak czerwony.
Najpierw szło lajtowo. Chłopaki poszli podziwiać zbiornik wodny z widokowego tarasu a ja pilnuję motocykli i starej Łady z otwartym bagażnikiem.
  • 103 KB
  • 12 cze 17 12:39
Nadal piękne widoki i odrobina adrenaliny zanim cokolwiek zdążyliśmy przeskrobać. Po drodze minęliśmy już dwa stojące patrole policji , ale w sumie to dobrze, bo nie będzie ich tam, gdzie nie chcemy, żeby byli. DaJan ma niezbyt miłe wspomnienia ze spotkań ze słowacką policją, więc nie chcemy podtrzymywać tej małej tradycji.
Zakaz ruchu z tabliczką ,,nie drużuje w zimie” nas nie powstrzymuje, więc jedziemy dalej.
Podjazd robi się coraz bardziej stromy, ale nadal mamy asfalt.
  • 112 KB
  • 12 cze 17 12:37
Mały postój na podziwianie widoków, tuż przy pasie granicznym z Ukrainą. Widać wieżyczkę strażniczą z czasów sąsiadowania z ZSRR a w oddali ukraińskie góry.
  • 132 KB
  • 12 cze 17 12:37
DaJan już nie może się doczekać, kiedy coś ciekawego w końcu zacznie się dziać.
  • 98 KB
  • 12 cze 17 12:37
Już mieliśmy startować, gdy z przeciwka nadjechały dwa słowackie motocykle.
Miejscowi kulturalnie się z nami przywitali. Parząc na mój i DaJana motocykl, zapytali czy aby na pewno chcemy jechać dalej tą drogą? Oczywiście, że chcemy a co.
Po tym jak się przyznałem, że już dwukrotnie tą drogą jechałem, stwierdzili, że pomalutku na jedynce to może przejedziemy na tych armaturach.
Potem to już było tylko ciekawiej, asfalt zniknął i trzeba było skupić uwagę na tym, gdzie się puszcza przednie koło.
  • 165 KB
  • 12 cze 17 12:35
Mały odpoczynek w cieniu i od tego momentu czeka nas już zjazd w dół.
  • 147 KB
  • 12 cze 17 12:35
Dla urozmaicenia pojawiło się też trochę błotka. W międzyczasie udało mi się zrobić nawet kilka fotek. DaJan szybko czmychnął, ale HapRida uwieczniłem.
  • 135 KB
  • 12 cze 17 12:35
i Verdgara też
  • 161 KB
  • 12 cze 17 12:32
Na następnym są wszyscy, ale DaJan dobrze ukrył się w cieniu.
  • 132 KB
  • 12 cze 17 12:32
No w końcu udało mi się ustrzelić DaJana w akcji
  • 158 KB
  • 12 cze 17 12:32
Oponkom jest gorąco to trzeba je ostudzić. Właśnie HapRid moczy laczki.
  • 151 KB
  • 12 cze 17 12:32
Verdgar też nie czeka i korzysta z ochłody.

Nie wiem jak to się stało, ale potem zapomniałem o robieniu zdjęć i długo nie ma nic.
Oczywiście dojechaliśmy w końcu do wioseczki na końcu świata w której był asfalt.
Nie wiem, czy mi ktoś uwierzył, że to tylko namiastka tego, co nas dzisiaj jeszcze czeka, czy po prostu zostałem uznany za żartownisia. Po uśmiechniętych minach wydawało mi się, że raczej to drugie.
Rozgrzewka była, więc teraz sypiemy wprost na przejście graniczne Ubla.
Dla sprawnego przeprowadzenia akcji desantowej, ustaliliśmy, że zgodnie wszyscy jedziemy na Lwów a nie, że do jakiejś tam sowieckiej bazy rakietowej.
Oszczędziło nam to wiele dodatkowych godzin atrakcji. Z mojej perspektywy to poszło całkiem gładko przekraczanie granicy, ale pozostali kompani byli chyba w lekkim szoku.
Papierkologia, zbieranie pieczątek, przesłuchanie, gdzie, po co, na co, dlaczego i co ma ukryte i gdzie itd. Okazało się nawet, że na przejściu jest jakiś ziomal z Kielc, który wyemigrował na wschód. Oczywiście musiałem się iść przywitać na oczach naczelnika.
  • 64 KB
  • 12 cze 17 12:32
W końcu z Dajanem i HapRidem znaleźliśmy się po tamtej stronie a Verdgara nie ma.
Czekamy i czekamy i nic. Pot się po nas leje, bo w cieniu jest 32 stopnie a my stoimy w pełnym słońcu. Pewnie go zapuszkowali, albo poszedł na osobiste oględziny z laniem wody z ogrodowego węża i świeceniem nocną lampką prosto w oczy.
Na szczęście po długim czekaniu jedzie, cały i zdrowy. Okazało się, że pan naczelnik gdzieś sobie poszedł i trzeba było na niego cierpliwie czekać.
Na pierwszy rzut poszła stacja benzynowa i mały szok, że paliwo było niewiele tańsze niż u nas. Może dlatego, że przy granicy ze Słowacją a tam mają drogo.
Zatankowałem tylko trzy litry, by mieć czym wyjechać na połoninę. Każde dodatkowe kilogramy miały znaczenie o czym wszyscy się później przekonali.
Byliśmy już trochę zmęczeni i głodni. Okazało się, że w pierwszym barze nie ma nic do zjedzenia. W drugim było podejrzane towarzystwo a jak już pojawili się ludzie z krótką bronią przy pasie, stwierdziliśmy, że trzeba szybko jechać dalej.
Do trzech razy sztuka i wylądowaliśmy w całkiem ekskluzywnej jak na tamtejsze warunki, klimatyzowanej restauracji.
No i tu nastąpiła uroczysta chwila. Jak jeden mąż zatopiliśmy podniebienia w ukraińskim kwasie. Nie był to ten smakowo najlepszy z najlepszych, ale i tak był całkiem niezły.
No i stało się to co najgorsze. Od tej chwili miałem już konkurencję w piciu kwasu.
Ponieważ nie tylko samym kwasem człowiek żyje, napełniliśmy brzuchy, smacznym, tanim, ukraińskim jedzonkiem.
Zostały nam już tylko zakupy w spożywczaku i mogliśmy ruszyć z podbój Połoniny.
DaJan postawił głównie na produkty spożywcze, zapakowane w grube i ciężkie szkło butelkowe. Tak dociążył tył motocykla, że później nieco żałował, gdy przód zaczął mu się odrywać od podłoża.
  • 95 KB
  • 12 cze 17 12:31
Po niecałej godzince byliśmy już u podnóża góry.
Asfalt nam się skończył i pozostał dosyć stromy podjazd szutrem. Mimo, że trasa była już znana ze zdjęć to nikt się nie spodziewał, że jest aż tak stromo. Niestety zdjęcia nigdy nie oddają w pełni rzeczywistości. Ci co byli to wiedzą o co chodzi.
W chińczykach głównie był używany pierwszy bieg. DaJan z racji nieprzystosowanego motocykla do takiej jazdy i zbyt obciążonego miał najciężej. Jednak nie odpuścił nawet na chwilę i dzielnie walczył z górą.
Nawet we wiosce Lipowiec do której się wydrapaliśmy, tubylcy byli w szoku widząc DaJana.
Jeden z lokalsów stwierdził, że DaJan w tym wieku powinien siedzieć w bujanym fotelu przed telewizorem a nie szaleć po górach takim wielkim motocyklem.
W nagrodę DaJan otrzymał specjalne lokalne papierosy, przeznaczone tylko dla prawdziwych twardzieli.
  • 123 KB
  • 12 cze 17 12:28
Od poziomu wioski skończył się szuter i zaczęły się betonowe płyty, czyli tak zwana betonka.
Nie było już uślizgów kół, ale nadal trzeba było uważać na co się najeżdża oponkami.
Ponieważ w przeciwieństwie do japońszczyzny, chińszczyzna była chłodzona tylko podmuchem powietrza o cylinder, trzeba było robić co jakiś czas przerwy, by nie zagotować oleju. W takich warunkach motocykl z chłodnicą, albo nawet z dwiema tak jak u Verdgara pozwalał na dużo więcej.
Na pierwszym punkcie widokowym DaJan dziękuje swojemu dzielnemu rumakowi, że wywiózł go tak wysoko.
  • 103 KB
  • 12 cze 17 12:28
Dzielny stalowy rumak, czyli Keeway Cruiser, obiecał DaJanowi, że zawiezie go choćby na koniec świata.
  • 134 KB
  • 12 cze 17 12:28
Górska atmosfera, przyprószona dreszczykiem emocji, wszystkim zaczyna się udzielać.
  • 89 KB
  • 12 cze 17 12:26
Na dole widać wioseczkę w której dopiero co byliśmy.
« poprzednia stronanastępna strona »
  • Pobierz folder
  • Aby móc przechomikować folder musisz być zalogowanyZachomikuj folder
  • dokumenty
    0
  • obrazy
    44
  • pliki wideo
    0
  • pliki muzyczne
    0

44 plików
4,3 MB




wadem-film napisano 17.01.2016 18:47

zgłoś do usunięcia

Video.Box napisano 31.01.2016 19:07

zgłoś do usunięcia
wagnerka9595

wagnerka9595 napisano 2.02.2016 19:33

zgłoś do usunięcia
obrazek
Filmy2017

Filmy2017 napisano 28.08.2017 10:55

zgłoś do usunięcia
P.Kuba-47

P.Kuba-47 napisano 27.11.2017 11:39

zgłoś do usunięcia
FILMY--2017

FILMY--2017 napisano 27.11.2017 12:32

zgłoś do usunięcia
DZIACHO1966

DZIACHO1966 napisano 5.12.2018 09:27

zgłoś do usunięcia
zapraszam do pobierania i chomikowania na pewno znajdziesz cos dla siebie
GrazynaWol

GrazynaWol napisano 30.05.2019 17:22

zgłoś do usunięcia

obrazek

Serdecznie pozdrawiam i życzę miłego popołudnia i wieczoru...

gacenag360

gacenag360 napisano 22.11.2020 16:03

zgłoś do usunięcia
Swietny chomik
Legalna2RP

Legalna2RP napisano 18.10.2021 21:31

zgłoś do usunięcia
Zapraszam do obejrzenia bardzo ciekawego wideo o życiu pozaziemskim pt. "ODKRYCIE NIE Z TEJ ZIEMI. BURZYWIESTNIK", w którym dr Franc Zalewski wyjaśnia czym jest to coś i co skrywa tajemnica dzisiejszego świata.

Musisz się zalogować by móc dodawać nowe wiadomości do tego Chomika.

Zaprzyjaźnione i polecane chomiki (1)Zaprzyjaźnione i polecane chomiki (1)
Zgłoś jeśli naruszono regulamin
W ramach Chomikuj.pl stosujemy pliki cookies by umożliwić Ci wygodne korzystanie z serwisu. Jeśli nie zmienisz ustawień dotyczących cookies w Twojej przeglądarce, będą one umieszczane na Twoim komputerze. W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia. Dowiedz się więcej w naszej Polityce Prywatności