-
798 -
1635 -
93440 -
2483
98635 plików
268,93 GB
otrzymana: 31-08-2010 r. o 10:33
Na błękitnym nieba oceanie
Wśród białych żagli z obłoków
Stanął Anioł w niebios bramie
Otoczony tęczą rajskich ptaków.
Stał w blasku złotych promieni
Upadłam na kolana i ręce złożyłam
Melodią głosu me serce odmienił
Przed nim swą duszę otworzyłam.
Słuchał uważnie patrząc w oczy
Uśmiechem twarz rozpromieniał
Brokatem gwiazd mnie otoczył
Łzy moje w perły zamieniał.
Schronił pod swymi skrzydłami
Delikatnie przytulił do siebie
"Nie lękaj się" - rzekł czułymi słowami
- "Będę zawsze blisko Ciebie".
Na dziś ,na jutro ....na każdy dzień Twojego życia ...
...życzę Ci takiego Anioła Stróża.
Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i życzę cudnego dzionka.:))Angelika
Angelika & Romeo
otrzymana: 02-09-2010 r.o 20:15.
Raz pewna kobieta szukała wciąż Boga,
Myślała którędy prowadzi doń droga,
W modlitwach prosiła, by dom jej odwiedził,
Wtem anioł się zjawił, te słowa powiedział:
- „Kobieto, twe prośby już jutro się spełnią,
Bóg przyjdzie do ciebie z wizytą na pewno”.
Więc dom wysprzątany, kobieta w skowronkach,
Wygląda wciąż gościa, czy idzie po łąkach.
Sąsiadka wtem puka, i mówi: - „ Daj chleba,
Me dziatki są głodne, nakarmić je trzeba,
Bez ojca zostały, nie zawsze mam za co,
Jedzenie im kupić, gdy jeść chcą i płaczą”.
- „Uciekaj ma droga, jak chcesz to przyjdź potem,
Na gościa dziś czekam, więc jesteś kłopotem”.
W południe do drzwi jej wędrowiec podchodzi.
- „ Wędruję po świecie wciąż w bólu i głodzie.
Dom miałem, spalili i wszystko zabrali,
Więc nakarm i ubierz, nim zniknę w oddali”.
Kobieta znów krzyczy, człowieka wygania,
I pomóc mu nie chce, traktując jak drania.
Aż w końcu wieczorem pukanie już trzecie,
Otwiera i patrzy, a to małe dziecię.
- „Sierotką zostałem, rodzice umarli,
Czy możesz do siebie mnie przyjąć, nakarmić,
Być może u ciebie żyć dla mnie sądzone?”.
Zaś ona mu na to: - „Masz myśli szalone,
Uciekaj ode mnie, nie marudź dziecino,
Nie będę dla ciebie ja żadną rodziną”.
Przed snem kobiecina, na Boga narzeka:
- „Przyjść miałeś dziś do mnie a czas wciąż ucieka,
Nieprawdę powiedział mi anioł Twój z nieba.
Gdy spełnić się nie chce, obiecać nie trzeba”.
Wtem głos usłyszała: „Trzy razy z wizytą,
Dziś byłem u ciebie, niewdzięczna kobieto”.
Pamiętać nam trzeba, że w drugim człowieku,
Bóg do nas przychodzi codziennie, od wieków .
Lunch z Bogiem...
Był sobie raz mały chłopiec,
który bardzo chciał spotkać Boga.
Dobrze wiedział, że do miejsca, gdzie mieszka Bóg,
prowadzi długa droga, zapakował więc
do swojej walizeczki sporo herbatników,
sześć butelek napoju korzennego i ruszył w drogę.
Kiedy przeszedł jakieś trzy skrzyżowania,
spotkał starą kobietę.
Staruszka siedziała sobie w parku i obserwowała gołębie.
Chłopiec usiadł obok niej i otworzył walizkę.
Już miał pociągnąć spory łyk napoju, gdy spostrzegł,
że staruszka wygląda na głodną,
więc poczęstował ją herbatnikiem.
Kobieta przyjęła go z wdzięcznością
i uśmiechnęła się do chłopca.
Jej uśmiech był tak piękny,
że chłopiec chciał go ujrzeć jeszcze raz,
więc zaproponował jej butelkę napoju.
Staruszka uśmiechnęła się ponownie,
a chłopczyk był zachwycony!
Siedzieli tak przez całe popołudnie,
jedząc i uśmiechając się do siebie,
choć nie padło ani jedno słowo.
Kiedy zaczął zapadać zmrok,
chłopiec poczuł, że jest bardzo zmęczony,
i podniósł się z ławki z zamiarem odejścia.
Nie zdążył jednak zrobić więcej niż kilka kroków,
gdy nagle odwrócił się, podbiegł do staruszki i uściskał ją,
a ona obdarzyła go swoim najpiękniejszym uśmiechem.
Gdy chłopiec przekroczył próg swojego domu,
jego matkę zdziwił wyraz szczególnej radości
malujący się na twarzy dziecka.
- Co takiego dziś robiłeś, że jesteś taki szczęśliwy? - spytała.
- Jadłem lunch z Bogiem - odpowiedział
i zanim zdążyła zareagować, dodał:
- Wiesz co? Bóg ma najpiękniejszy uśmiech,
jaki kiedykolwiek widziałem!
Tymczasem staruszka, również promieniejąca radością,
wróciła do domu. Wyraz spokoju, który rozświetlał jej twarz,
zastanowił jej syna do tego stopnia, że zapytał:
- Mamo, co dziś robiłaś, że jesteś taka szczęśliwa?
- Jadłam w parku ciasteczka z Bogiem. -
I zanim jej syn zdążył cokolwiek powiedzieć, dodała:
- Wiesz co? Jest znacznie młodszy niż sądziłam./net/
Ja też jestem szczęśliwa, gdy do mnie przychodzisz...wtedy również i ja widzę ten najpiękniejszy uśmiech Pana Boga.Ty przyjmij mój uśmiech i bądź szczęśliwy ...nie tylko dzisiaj, ale już zawsze.Niech perełki radości wypełnią Twoje życiowe chwile.Pozdrawiam radośnie i miłego dzionka życzę:))Ag
Otóż pewna mała Duszyczka przyszła do Boga z pragnieniem zejścia na ziemię i zrealizowania jakiegoś aspektu boskości w ludzkim ciele. Jej wybór padł na wybaczanie. I wtedy pojawił się problem, ponieważ wszystko, co stworzył Bóg było piękne i doskonałe i nie było komu wybaczać. Wszystkie pozostałe dusze były równie wspaniałe i nie ustępowały w niczym Duszyczce. Duszyczka zmartwiła się:
- Komu mam wybaczyć, jeśli wszyscy są dobrzy?
Wówczas z grona innych dusz wystąpiła Przyjazna Dusza i zaproponowała:
- Jeśli chcesz zejdę na ziemię razem z tobą i będziesz mi mogła wybaczyć.
- Ale co mam ci wybaczyć? - zdziwiła się Duszyczka
- Nie martw się, coś paskudnego wymyślę. - odparła Przyjazna Dusza
- Dlaczego ty, tak pełna Światła chcesz się zniżyć do zrobienia czegoś złego? - nie rozumiała Duszyczka
- Z miłości do ciebie, Duszyczko. Kocham ciebie i wiem, ze chcesz poznać, czym jest wybaczanie. Nie ma na to innego sposobu. Gdy nie ma zimna, nie doświadczysz ciepła, gdy nie ma smutku, nie poznasz czym jest radość, gdy nie ma „zła”, nie poznasz „dobra”... Ktoś musi „zniżyć się”, żebyś ty mogła doświadczyć, poznać siebie jako istotę wybaczającą. Zawsze sobie pomagamy i kiedyś ty zrobiłaś cos dla mnie, chociaż być może tego nie pamiętasz - odpowiedziała Przyjazna Dusza - Ale mam jedną jedyną prośbę do ciebie.
- Zrobię co zechcesz - zapewniła Duszyczka
- W chwili, kiedy zadam ci cios, kiedy dopuszczę się najgorszego, nie zapominaj Kim Jestem W Istocie - poprosiła Przyjazna Dusza
- Nigdy nie zapomnę! - obiecała Duszyczka - Zawsze będziesz w moich oczach tak doskonała jak teraz!
- sortuj według:
-
0 -
15 -
4 -
0
19 plików
72,87 MB