Chomik/e-mail:   hasło:
lub wyhoduj własnego Chomika za darmo!
ostatnio odwiedzane:
atlantyda
Tomek5211
gosialima
Pacwooder
plesewa
TomasJ
wyczyść listę
widziany:
dzisiaj o 14:52
Wylogowując się, przestajesz być także pamiętany na tym komputerze.
Chomik atlantyda
Właściciel: nemo007
Zachomikował 21426 plików (728376,0 MB)
6616
2239
6775
5516
Ten właściciel posiada konto ChomikExplorer! Takie konto możesz mieć za niewielką opłatą a daje Ci ono m.in. możliwość ściągania dużej ilości plików oraz korzystania z wyszukiwarki plików!
Możesz pobierać pliki i dodawać komentarze.
Możesz dodawać nowe pliki oraz tworzyć foldery.
Nie możesz usuwać ani edytować plików i folderów Chomika.

Możesz pobierać, dodawać i komentować pliki oraz tworzyć foldery.

Zaloguj się na inne uprawnienia
Robisz kopie zapasowe?
Ściągnij darmowy program. Niech robi je za Ciebie!
Auto-Backup.pl

Pliki w folderze atlantyda

Czy w ACTA chodzi o prawa autorskie?

Zmierzch epoki przemysłowej zapowiadał koniec monopolu na dystrybucję własności intelektualnej. Upowszechnienie dostępu do internetu przyniosło w tej dziedzinie rewolucyjną zmianę: dystrybucja treści stała się możliwa bez udziału nośników, których wytwarzanie i sprzedaż kontroluje biznes oparty o drukarnie, tłocznie płyt, nadajniki i rozbudowane zaplecze logistyczne. W krótkim czasie cała ta machina zaczęła być anachroniczna. Internet pozwolił twórcom na docieranie do odbiorców i fanów z ominięciem pośrednictwa tradycyjnych wydawców.

To się nie mogło dobrze skończyć: konflikt był nieunikniony. Jesteśmy dziś świadkami zaogniającego się starcia dwóch modeli biznesowych, radykalnie różniących się podejściem do zasad dystrybucji własności intelektualnej. To prawdopodobnie jedno z najważniejszych przesileń decydujących o przyszłym kształcie nie tylko kultury masowej, ale także całego otoczenia kulturowego, społecznego i cywilizacyjnego.

Tradycyjny przemysł nadal stara się wytwarzać i sprzedawać na masową skalę nośniki treści. Dzięki bardzo limitowanemu dostępowi do środków ich produkcji i dystrybucji (prasa, płyty, sygnał TV) biznes ten do niedawna skutecznie realizował model finansowania bazujący na opłatach nakładanych na użytkownika końcowego.

Mandat do obarczania opłatami końcowego odbiorcy wyczerpuje się jednak tym wyraźniej, im więcej przybywa nowych, alternatywnych przedsięwzięć oferujących bezpłatny dostęp do treści. Choć najczęściej nieporównanie słabsze ekonomicznie, projekty te okazały się jednak zdolne zagrozić interesom rozrywkowo-medialnego establishmentu, odbierając mu nie tylko część klienteli, ale także zmieniając spojrzenie odbiorców na problem kosztów dostępu do własności intelektualnej.

I chociaż pomimo badań pokazujących zdecydowaną niechęć internautów do płacenia za treści sprzedaż tych ostatnich rośnie, jest oczywiste, że nie jest to wzrost satysfakcjonujący tradycyjnych wydawców, próbujących swych sił w środowisku internetowym. Alternatywne przedsięwzięcia wydawnicze – niekomercyjne albo bazujące na finansowaniu wyłącznie przez reklamodawców i sponsorów - stanowią dziś realną siłę ekonomiczną, ograniczającą możliwości sprzedaży w internecie produktów i treści finansowanych z kieszeni odbiorcy końcowego.

Światy równoległe

O tym jak postrzegane są przez tradycyjnych wydawców przedsięwzięcia oferujące bezpłatny dostęp do treści miałem okazję przekonać się osobiście, przy okazji dyskusji z szefem jednego z uznanych tytułów drukowanych poświęconych grafice komputerowej. Wprawdzie magazyn ten był zainteresowany odpłatnym reklamowaniem naszego portalu na swych łamach, ale już współpraca z tym wydawnictwem okazała się niemożliwa. Wyjaśniono mi, że reprezentowany przeze mnie model biznesowy godzi w najbardziej żywotne interesy tradycyjnych wydawców, którzy przez takich jak ja nie mogą już uczciwie zarobić na swoje utrzymanie. Fakt, że nasz serwis nie pobiera opłat za dostęp do treści został mi wytknięty w taki sposób, że poczułem się potraktowany niemal jak przestępca albo pirat.

Konfrontację tą przyjąłem z mieszanymi uczuciami. Oprócz zaskoczenia i niedowierzania było coś jeszcze. Zacząłem rozumieć, że pewna część tradycyjnych wydawców nie dostosuje się nigdy do nowych warunków nie dlatego, że nie może, ale dlatego, że nie chce! Nowe, cyfrowe otoczenie stanowi w ich mniemaniu zamach nie tylko na fundamenty biznesu, ale wręcz – na podstawy systemu wartości.

Przyszło mi wówczas na myśl pytanie, czy znajdujący się w tym gronie światowi potentaci, dysponujący olbrzymim majątkiem, wpływami, koneksjami – czy całe to korporacyjne towarzystwo będzie się spokojnie przyglądać rozpadowi swego imperium? Jak daleko mogą się posunąć aby utrzymać status quo? Odpowiedź przyszła szybciej niż mogłem się spodziewać – wraz z wypłynięciem na forum publiczne nowego pojęcia: ACTA.

ACTA – witajcie na widelcu!

Co ACTA ma wspólnego z konfliktem konkurencyjnych pomysłów na finansowanie dystrybucji własności intelektualnej? Gdy tylko przeanalizujemy w kogo uderzają, a kogo faworyzują zapisy porozumienia, sytuacja zacznie się szybko klarować. Dokument wymusza przede wszystkim taki kierunek interpretacji przepisów krajowych, który w niespotykany wcześniej sposób rozszerza zasady odpowiedzialności za naruszenia praw autorskich. Rozszerzenie to dotyka najboleśniej media bazujące na treściach generowanych przez użytkowników – a więc niemal wyłącznie przedsięwzięcia oparte o bezpłatny dostęp do treści.

Zapisy umowy są tak skonstruowane, że praktycznie nie ma możliwości, aby zapewnić sobie spokojny sen. Obowiązująca dotychczas zasada, że wydawca ponosi odpowiedzialność za treści naruszające prawo tylko wówczas, gdy o takim naruszeniu wiedział i odmówił interwencji, idzie w odstawkę. W jej miejsce zostaje postawiony wymóg prewencyjnego monitorowania treści zamieszczanych przez użytkowników i ich oceny pod kątem możliwych naruszeń praw autorskich. Jest on z oczywistych względów niewykonalny. Nie ma takiego zespołu ekspertów, który dałby komukolwiek gwarancję, że takie czy inne treści zaanonsowane w serwisie, podlinkowane podczas dyskusji na forum itp. nie staną się za jakiś czas przedmiotem czyichś roszczeń.

„Na widelcu” zostają w ten sposób wystawieni nie tylko wydawcy, ale wszyscy uczestnicy rynku wymiany treści objętych prawem autorskim – także twórcy i odbiorcy nie mogą być pewni „dnia ani godziny”. Każdy, w każdej chwili i z byle powodu może zostać „odstrzelony”, stając się ofiarą represji mających zabezpieczyć czyjeś rzekome prawa lub pokryć rzekome straty.
Upadek Rzymu i domniemanie winności
Jakiej winności! - zapytacie? Podstawowa zasada państwa prawa, sięgająca korzeniami jeszcze prawa rzymskiego, to przecież domniemanie niewinności!
- Noo... może i tak było - przyznają Wam autorzy ACTA niechętnie. - Ale teraz już nie będzie! - dodadzą szybko, ucinając dyskusję. Rzym upadł już dawno temu, no nie?

Drugi bulwersujący aspekt zapisów ACTA wiąże się właśnie z określeniem „rzekome”. ACTA narzuca taką wykładnię przepisów, aby dla uruchomienia represji nie było konieczne udowodnienie naruszenia prawa, a nawet wysłuchanie obwinionego! Wystarczy „domniemanie” aby bez sądu i rzetelnej oceny sytuacji przystąpić do stosowania „szybkich środków tymczasowych”, wśród których znajdziemy m. in. „konfiskatę lub innego rodzaju przejęcie kontroli nad podejrzanymi towarami oraz nad materiałami i narzędziami związanymi z naruszeniem”.

Czarodzieje z Hollywood?

Podsumujmy dotychczasowe spostrzeżenia ilustrując je przykładem. Grafik zaprojektował krój pisma i wygenerował fonty, które udostępnił w sieci opatrując licencją typu freeware. Użytkownicy portalu takiego jak nasz wymienili na jego łamach informację o foncie, zamieszczając link i pobierając zgodnie z prawem i postanowieniami licencji oprogramowanie na własny komputer. I co? Po podpisaniu przez Polskę umowy wszyscy po kolei: autor fontu, dostawcy usług internetowych, właściciel serwisu, nawet użytkownicy pobierający pliki – wszyscy narażeni są na kłopoty jeżeli za kilka lat okaże się, że np. któryś z domów typograficznych dopatrzy się zbytniego podobieństwa do jednego z komercyjnych krojów i oskarży autora projektu o plagiat.

Efekty ryzyka, jakie dla wszystkich tych stron stwarzają zapisy ACTA są łatwe do przewidzenia:
• Autor fontu zastanowi się 10 razy zanim zaryzykuje udostępnienie czegokolwiek.
• Z tych samych powodów wydawca serwisu mocno zastanowi się czy warto prowadzić przedsięwzięcie zamienione przez zapisy ACTA w rodzaj tykającej bomby, mogącej w dowolnym momencie doprowadzić go do bankructwa.
• Być może w podjęciu decyzji zechce wydawcy pomóc dostawca usług internetowych, odmawiając z obawy o własne bezpieczeństwo hostowania serwisu zawierającego forum dyskusyjne, blog lub pozwalającego na zamieszczanie komentarzy.
• Na koniec użytkownicy – nie każdy zechce ryzykować, że zostanie uwikłany w śledztwa i procesy, a jego dane wylądują w rękach prywatnych firm i ludzi, o których wiadomo tylko tyle, że zgłosili domniemanie naruszenia rzekomych praw autorskich... Niektórzy zdecydują się dla świętego spokoju na zakup produktów komercyjnych.

Czary! - zakrzyknie ktoś w uniesieniu, zauważając w jak logiczny ciąg konsekwencji obraca się sposób interpretowania prawa narzucony przez ACTA. Krok po kroku rzeczywistość wraca na stare, dobre (dla tradycyjnego kartelu biznesowego) koleiny – i to bez żadnej odgórnej cenzury, bez zmieniania krajowego prawa! Z rynku znikają treści dostępne bezpłatnie, robiąc miejsce dla produktów finansowanych z kieszeni odbiorcy. Producent komercyjnych fontów może odetchnąć z ulgą, a wydawca drukowanego magazynu o grafice komputerowej znowu może uczciwie zarabiać na utrzymanie. Genialne, prawda?

Odkrycie to wypadałoby zadedykować naszym politykom, którzy najwyraźniej nie rozumiejąc kompletnie w co nas i siebie samych wpakowali, karmią nas od rana do wieczora rozbrajającymi zapewnieniami że „nie zamierzają cenzurować internetu”, wolności internautów nie są zagrożone, a prawo nie będzie zmieniane.

Hubert H. i kije samobije

No właśnie – a jak to jest z tym prawem? Okazuje się, że porozumienie ACTA jest skonstruowane tak perfidnie, że rzeczywiście trudno postawić bezpośredni zarzut nie tylko cenzurowania, ale także zmiany prawa. ACTA zobowiązuje raczej władze do interpretowania istniejących już przepisów w kierunku wskazanym przez zapisy umowy. Co to znaczy w praktyce?

Prawo jest bardzo elastyczne, pamiętacie jeszcze sprawę Huberta H.? W ramach tych samych przepisów, wypowiedziana pod wpływem alkoholu niepochlebna opinia o prezydencie może skończyć się zwróceniem uwagi, albo - równie dobrze - wielotygodniowym pościgiem policyjnym i zawleczeniem delikwenta przed sąd. „Jak się chce psa uderzyć, kij się znajdzie” mówi stare polskie przysłowie. A międzynarodowa ACTA dodaje teraz: „skończyło się chce lub nie chce – zobowiązaliście się tłuc!”

Elektryczny zmysł rekina

Ktoś mógłby powiedzieć, że wobec takiego zamętu wszyscy są zagrożeni w podobnym stopniu – również tradycyjny biznes wydawniczo-rozrywkowy. Zauważmy jednak, że po jednej stronie trawiącego internetową scenę konfliktu stoją najczęściej wielkie korporacje i okrzepłe, silne przedsiębiorstwa korzystające z pomocy najlepszych prawników, dysponujące środkami pozwalającymi udźwignąć ciężar ewentualnej przegranej. Z drugiej strony mamy z reguły podmioty o minimalnych możliwościach przetrwania tego typu ataku, będące łatwym łupem grubych ryb, którym na rękę (czy raczej na płetwę?) jest mącenie wody przy pomocy zapisów ACTA.

Rekiny jak wiadomo znakomicie radzą sobie podczas polowania w mętnej wodzie, wykorzystując nie tylko wzrok, ale również dodatkowe zmysły. Jest wśród nich nawet rodzaj specjalnego, wyjątkowo czułego zmysłu elektrycznego, pozwalającego na obieranie celów ataku już z odległości kilku kilometrów. Autorzy porozumienia także zdają się gustować w takim środowisku. Mało było zamieszania jakie wprowadzają niemożliwe do spełnienia wymogi dotyczące prewencyjnego monitorowania treści. Nie wystarczyło zagmatwanie zasad represjonowania rzekomych nadużyć, które wyłączono spod rygorów uczciwej oceny i procesu sądowego, zapominając o zasadzie domniemania niewinności. Zapisy ACTA wytwarzają obszar olbrzymiej niepewności także dzięki rażącemu brakowi precyzji, dopuszczającemu zastanawiająco szeroką dowolność interpretacyjną. W otoczeniu tym nikt nie może się czuć bezpieczny i nikt nie może być pewien, że postępuje zgodnie z zasadami gry, te bowiem wymykają się próbom uchwycenia i skonkretyzowania.

W tej mętnej wodzie nie da się przewidzieć, z której strony przyjdzie atak. ACTA nie zaostrza prawa autorskiego, lecz rozmywa praktykę stosowania go w taki sposób, aby utrzymywać rynek wymiany własności intelektualnej w stanie permanentnej niepewności i szantażu. Usiłujące połapać się w tym środowisku płotki poruszają się w wodzie nie tylko mętnej, ale i usianej gęsto minami w postaci treści objętych ochroną z tytułu praw autorskich. Przetrwanie lub wyeliminowanie dowolnego uczestnika takiego "rynku" zależy bardziej od kaprysu właścicieli pola minowego, czyli wydawniczo-rozrywkowego kartelu, niż od litery prawa i woli państwa.


Wszystko to nie dowodzi rzecz jasna, że mamy do czynienia ze spiskiem rekinów, które stwierdziwszy, że mają już zbyt krótkie ręce (płetwy?) aby utrzymywać na wodzy rynek dystrybucji własności intelektualnej, wykorzystały ostatni odwód – czyli osobiste koneksje - i zaangażowały w ratowanie swej słabnącej pozycji ręce polityków i aparat państwowy.

Być może to czysty przypadek, że zapisy ACTA uderzają niemal wyłącznie w jedną ze stron batalii o model dystrybucji własności intelektualnej, stwarzając wymarzone warunki do eliminowania z rynku niewygodnych konkurentów? Może tylko przez przypadek konsekwencje zapisów ACTA układają się w logiczny zespół warunków prowadzących do ograniczania bezpłatnego dostępu do treści i spychających nasze kulturowe i medialne otoczenie na stare tory, oddając je ponownie pod kontrolę dawnych włodarzy wydawniczo-rozrywkowego imperium?

Przypadek to czy nie – porozumienie może mieć skutki katastrofalne dla niemal wszystkich dziedzin życia, ograniczając rozwój konkurencji, przedsiębiorczości, wymianę informacji i dostęp do dóbr kultury. ACTA ma szansę przywrócić i zabetonować na bardzo długo stare, pochodzące z poprzedniej, industrialnej epoki układy rządzące rynkiem dystrybucji wiedzy, informacji i własności intelektualnej. Piractwo i podróbki to dla gospodarki oczywiście problem, jego skala nie może być jednak w żadnym stopniu porównywana ze spustoszeniem, jakiego możemy być wkrótce świadkami za sprawą wejścia w życie zapisów ACTA.

No właśnie - prawa autorskie! Zapomnieliśmy przecież o najważniejszym: nie odpowiedzieliśmy na postawione w tytule artykułu pytanie...

Cóż, jeśli ktoś jeszcze nie odpowiedział sobie na nie sam, jeżeli macie wątpliwości czy prawa autorskie są dla autorów ACTA celem, czy może tylko sprytnie wykorzystanym narzędziem mającym pomóc w przywróceniu i utrwaleniu starych układów, proponuję wrócić do naszego przykładu z bezpłatnym fontem, który po wejściu w życie zapisów ACTA ma szansę zniknąć z sieci, podobnie jak informujący o nim serwis, robiąc miejsce płatnym wydawnictwom i produktom.

Ale... zaraz zaraz! ACTA działa, chociaż nie było żadnego naruszenia praw autorskich? Jak to?

Coś tu śmierdzi rybą!

Łukasz Łukasiewicz
redakcja Signs.pl






obrazek




Toplista Chomika







Z pewnych kontrowersyjnych powodów, jeżeli jesteś związany w jakikolwiek sposób z jakimikolwiek organizacjami rządowymi lub pozarządowymi do walki z piractwem komputerowym lub jakąkolwiek inną grupą spełniającą takie funkcje, a także jeśli po prostu jesteś pracownikiem tych grup - NIE MOŻESZ przeglądać jak i ściągać żadnych plików umieszczonych w folderach!!!! Jeśli będziesz przeglądał lub ściągał zamieszczone tam pliki a nie spełniasz wszystkich powyższych warunków - złamiesz międzynarodowe prawo do prywatności
cenzura.jpg
22 kB
24 sty 12 o 2:26
stopacta-284x300.jpg
21 kB
24 sty 12 o 2:25
stop_ acta_ by_ alex_ 89-d4n60ow.png
133 kB
24 sty 12 o 2:25
nie_dla_acta_320.jpg
10 kB
24 sty 12 o 2:25
020.png
422 kB
5 gru 11 o 22:31
Apel internautow.avi
1,2 MB
29 lis 11 o 19:42
Apel zarówno do polityków jak i tych którzy ścigają piractwo w Sieci

Skopiuj i wstaw u siebie niech nas usłyszą.
Pobierz folder
(6 plików)
Dodaj plik
do tego folderu
Chomikowe rozmowy
pokaż wpisy
Ballak_-1996, napisano 5.02.2012 22:45 zgłoś do usunięcia
pornsite, napisano 6.02.2012 16:38 zgłoś do usunięcia
Codzienna aktualizacja co dziennie coś nowego
pindolzloty, napisano 7.02.2012 00:11 zgłoś do usunięcia
Zapraszam po najnowsze filmy najlepszej jakosci, ktore znajdziesz tylko u mnie. Dokladny opis i uporzadkowanie we folderach pozwoli Ci latwo znalezc film, ktory potrzebujesz.
Zapraszam po najnowsze filmy najlepszej jakosci, ktore znajdziesz tylko u mnie. Dokladny opis i uporzadkowanie we folderach pozwoli Ci latwo znalezc film, ktory potrzebujesz.
Zapraszam do mnie po mnostwo filmow.
..............
Lozo88, napisano 7.02.2012 11:32 zgłoś do usunięcia
obrazek "Born To Race" to historia młodego Danny'ego Krugera (Joseph Cross), zbuntowanego nastolatka, zafascynowanego wyścigami samochodowymi. Podczas jednego z nielegalnych wyścigów, w którym bierze udział, dochodzi do wypadku, a Danny niszczy auto oraz radiowóz. Po tym zdarzeniu zostaje wysłany do małego miasteczka, do swojego ojca - byłego zawodnika NASCAR, z którym nie utrzymywał nigdy kontaktów. To przeniesienie nie na wiele się zda, gdyż chłopak przyciąga kłopoty jak magnes. Będzie musiał zmierzyć się z lokalnymi kierowcami i udowodnić, kto tak naprawdę ma zamiast krwi wysokooktanowe paliwo. Oczywiście nie zabraknie też młodej pięknej dziewczyny, o której względy wszyscy zabiegają. Polecam!!!!!
skarbnicawiedzy, napisano 8.02.2012 14:34 zgłoś do usunięcia
Zapraszam do mnie
PRZYRODNICZE, napisano 9.02.2012 09:31 zgłoś do usunięcia

 

ZASKAKUJĄCE OBLICZA NATURY

Just1985, napisano dzisiaj o 14:54 zgłoś do usunięcia
Zapraszam
NESSUS-E34, napisano dzisiaj o 15:12 zgłoś do usunięcia
zarabiaj pieniądze miejsce VIP 5tys/tydzień 15tys/miesiąc
Nick:
Zaprzyjaźnione i polecane Chomiki (52)
Filmy, Seriale, książki
znajoma :)
znajomy / RPG
znajoma z RK
Mieszanka duża ilość
Muza, Tapety,
różne
Muzyka
znajoma
znana z forum odskoku
znajoma
znajoma
Aby inni łatwo mogli trafić do tego Chomika - jego specjalny, graficzny przycisk możesz umieścić na forum, stronie www lub blogu.

Logowanie do własnego Chomika

Załóż darmowe konto!