Książka "Zamach w Smoleńsku" to wynik śledztwa znanego dziennikarza śledczego Leszka Szymowskiego, który od 10 kwietnia 2010 roku prowadził dochodzenie w sprawie przyczyn, które doprowadziły do rozbicia samolotu rządowego Tu-154M przewożącego najwyższych dostojników państwa polskiego. Autor przytacza przemilczane wypowiedzi specjalistów cywilnych i wojskowych. W poszukiwaniu prawdy dociera do osób ze służb mundurowych i wywiadu, które, nie ujawniając swoich danych, dzielą się wiedzą na temat tragicznego wydarzenia. Anonimowe wypowiedzi są na pewno interesujące, jednak. anonimowymi pozostają, ale zbiór dokumentów wyselekcjonowanych przez autora bezdyskusyjnie zasługuje na polecenie . W książce znajduje się m.in. ekspertyza ABW nt. strzałów z filmu nakręconego tuż po katastrofie, gdzie polskie służby potwierdzają, że jest to huk broni palnej i słychać także przeładowania broni. Autor próbuje odpowiedzieć na pytanie komu Lech Kaczyński i towarzyszące mu osoby mogły tak bardzo przeszkadzać, że doszło do zamachu.
Buddyzm adaptuje się, podkreślając racjonalne podejście do swoich nauk. Klarownie wyjaśnia, jak powstają doświadczenia życiowe i jak najlepiej sobie z nimi radzić. Mówi też, że nie należy niczego przyjmować na wiarę, ale samodzielnie to przemyśleć, przeanalizować i sprawdzić, czy rzeczywiście ma sens. To przypomina podejście naukowe, w którym weryfikuje się wyniki eksperymentu, powtarzając go, a dopiero potem przyjmuje się wyniki za fakt. Współcześni ludzie nie lubią kupować czegoś, zanim tego nie sprawdzą - nie kupiliby samochodu bez jego wcześniejszego wypróbowania. Podobnie nie przeszliby na inną religię czy nie przyjęli innej filozofii życiowej, nie sprawdziwszy najpierw, czy ma to naprawdę sens. To właśnie to sprawia, że buddyzm tak bardzo przemawia do wielu ludzi XXI wieku. Buddyzm jest otwarty na badania naukowe i zachęca ludzi do analizowania go w podobny sposób./Alexander Berzin/