
Na strychu od wieków płonęły trzy świece.
Pierwszą świecą była miłość, powiedziała: "Tyle jest bólu na świecie, tyle niesprawiedliwości,
ludzie są dla siebie źli, ranią się nawzajem, po co ja wam jestem". Po tych słowach zgasła.
Drugą świecą była wiara, powiedziała: "Miłość umarła, świat jest okrutny,
ludzie są zagubieni, bez celów, też jestem niepotrzebna"
i zgasła. W tym momencie na strych weszła dziewczyna,
zobaczyła co się dzieje i wykrzyknęła przerażona: "Co wy robicie!” Nie gaśnijcie, ja się boję ciemności!" Wtedy odezwała się trzecia świeca, głos miała, ciepły spokojny:
"Nie martw się kochanie, dopóki ja płonę, możemy zapalić pozostałe świece,
ja jestem NADZIEJA!"..
Pięknej nocy z cudownymi snami Tobie życzę Andrzeju
