Koronkę do krwawych łez Maryi zalecił mi spowiednik zakonny , nie tyle co za pokutę ile co pomoc On sam modli się czasem tą modlitwą za różne osoby Prosił abym sobie ją wyszukała w necie , wyszukałam i mam
...........Witam po krótkiej przerwie,awaria komputera..............Refleksja na dziś..............2012-05-28.........Zaprosić Maryję..........
Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa..Dz 1,14..Liturgia Słowa daje nam dziś do wyboru dwa fragmenty Ewangelii. O weselu w Kanie Galilejskiej, który pokazuje zatroskanie Maryi o człowieka, która jako pierwsza zauważa kłopot młodej pary i prosi swego Syna o zaradzenie mu. Dziś także, jak wtedy w Kanie, troszczy się o każdego z nas i prosi za nami swego Syna. W drugim fragmencie widzimy Maryję stojącą u stóp krzyża, z którego Jezus daje nam wszystkim Ją za Matkę. Jak korzystam z tego Daru?Jezus zostawił Maryję Kościołowi, by otaczała Go swoją opieką. Trzeba chcieć zdać się na Nią i Jej wstawiennictwo, by odnaleźć właściwy kierunek w swoim życiu. Któż lepiej, niż matka potrafi zrozumieć ból, utulić niepokój, ucałować rany swojego dziecka? Często zarzuca się nam katolikom, że stawiamy Ją ponad Boga. Jeśli tak się dzieje, to zapewne niewłaściwy kierunek i odległy temu, co dla Maryi jest najważniejsze. Ona chce każdemu z nas pomóc znaleźć właściwą drogę, która zaprowadzi nas do Chrystusa. Czyni to przez przykład swojego życia i wstawiennictwo.Chce nas przywieść nas do Niego, a nie przesłaniać Go sobą. Jej obecność pozwala uświadamiać sobie, że sami nie damy rady trwać przy Nim. Dlatego warto Ją wybrać, jako najpewniejszą drogę do Boga. Tak wielu świętych nie zawiodło się na tym wyborze. Trzeba tylko szczerze zaprosić Ją do swojego życia, do kroczenia drogą wiary..............Życzę miłego poniedziałkowego popołudnia i wieczoru oraz błogosławionej nocy pod opieką P.Jezusa i Maryji..............http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=pn-IZMQRQco
..............Refleksja na dziś.........2012-05-29.......Zatęsknić za niebem.....
Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty 1 P 1,16...
Często zadaję sobie pytanie, co powinno być dla mnie w życiu najważniejsze, a co tak naprawdę jest ważne. Dobrze znam odpowiedź, że na pierwszym miejscu w życiu ma być Bóg i spotkanie się z Nim kiedyś w wieczności. Dlaczego jednak ta wiedza pozostaje w sferze teorii niepopartej życiem? Dlaczego tak trudno żyć tęsknotą za Bogiem, Jego miłością, życiem wiecznym, za świętością?Jezus obiecuje, że będzie opiekował się mną, gdy wybiorę życie dla Niego, z Nim i w Nim. Jednak by kroczyć za Nim muszę przestać żyć w iluzji, muszę zobaczyć, odkryć to, co mnie od Niego oddziela, poznać prawdziwe motywy swoich wyborów. Muszę przyznać się do swojej grzeszności. Dążenie do świętości odbywa się w prawdzie o własnej ułomności i słabości. A to w dzisiejszym świecie nie jest popularne ani łatwe. Można się narazić na wyśmianie, samotność, odrzucenie, pogardę. Jezus wskazuje mi, że w wędrówce do Niego nie muszę gonić za wielkością, za tym, by być zawsze na pierwszym miejscu, by żyć w poczuciu doskonałości, bo to nie gwarantuje nieba. Chcąc spotkać się z Nim w wieczności, potrzeba, bym postępowała prawdziwie, szczerze i uczciwie, a resztą On się zajmie............Życzę miłego i błogosławionego wtorku pod opieką P.Jezusa i Maryji.................http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=DqRk7n-Q01I#!
............Refleksja na dziś...........2012-05-30.........Pragnąć świętości..........
Jesteście bowiem ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa. 1 P 1,23.....Także Apostołowie okazywali się ludźmi słabymi. Widzimy dziś Jana i jego brata Jakuba, którzy chcą zająć przy Jezusie najlepsze miejsce w niebie. Pozostałych Apostołów zaś oburzonych tym co usłyszeli. W każdym z nich tkwiło poczucie, że są kimś ważnym.Może dlatego poczuli się zazdrośni? Może kierowali się wyłącznie dobrem własnym? Jak musiał się wtedy czuć Jezus? Właśnie w tej chwili, gdy mówił im o swojej śmierci, zapowiadał swoje cierpienie, oni zdają się myśleć wyłącznie o sobie. Budującym faktem jest, że pomimo słabości, doszli świętość i w pełni zjednoczyli się z Bogiem. Stąd nadzieja i dla mnie, że mogę, pomimo moich grzechów, wad i nieposłuszeństwa dojść do świętości.Jednak, czy moje pragnienie świętości nie jest raczej zabieganiem o przychylność Pana Boga i staraniem o świetność, niż o świętość? Czy wypływa ono z mojej pychy, czy z miłości i pragnienia zjednoczenia się z Bogiem? By zostać świętą, muszę żyć w świadomości, że jestem człowiekiem grzesznym, muszę poszukiwać tego, co od Boga mnie oddala i Jemu oddawać swoje słabości. Żaden święty nie miał świadomości, że już nim jest. Wręcz przeciwnie, uważał się za najbardziej niegodnego przed Bogiem z ludzi. A Jezus czeka… chce mnie przytulić do swego serca i powiedzieć: kocham cię nie za to kim i jaka jesteś, ale taką jaka jesteś.............Życzę miłej i błogosławionej środy pod opieką P.Jezusa i Maryji................http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=GozIF-s0CAg