Download: Pi (Lektor PL).rmvb
obsada: Sean Gullette, Mark Margolis, Ben Shenkman, Pamela Hart
reżyseria: Darren Aronofsky,
scenariusz: Darren Aronofsky,
zdjęcia: Matthew Libatique,
muzyka: Clint Mansell
szczegóły: fantastycznonaukowy/thriller, USA, 1998, 83 min
Na tle innych filmów młodego amerykańskiego kina debiut Darrena Aronofsky'ego zwraca już uwagę swoją szorstkością. Nie ma tu elementów parodystycznych ani luzackiej atmosfery, bohaterowie nie są cool, nie robią sobie głupich i krwawych żartów - słowem, trudno w "Pi" odnaleźć to wszystko, co wypełnia po brzegi dzieła Quentina Tarantino, Kevina Smitha czy Douga Limana. Surowe, czarno-białe zdjęcia i drążąca mózg muzyka bez pardonu wrzucają widza w świat obsesji Maksa Cohena - matematycznego geniusza, który usilnie próbuje, posługując się notowaniami giełdy, dotrzeć do ostatecznego wzoru wszechświata. Powaga, z jaką Aronofsky traktuje temat i swojego bohatera chwilami aż drażni, czyni film cokolwiek nadętym, pozbawionym zbawiennego dystansu. Ale jednocześnie pomaga wzniecić niepokój i poczucie nieokreśloności, które nosimy w sobie jeszcze długo po obejrzeniu filmu.
W "Pi" użyty został motyw, często stosowany w thrillerach, zwłaszcza politycznych - "spiskowej teorii dziejów". Działalnością Maksa zainteresowana jest tajemnicza organizacja z Wall Street, dążąca do przejęcia całkowitej kontroli nad giełdą, do czego potrzebny jest jej właśnie uniwersalny wzór, który pozwoliłby przewidywać, jakim wahaniom ulegać będą akcje. Ten wątek można by potraktować metaforycznie - Max, na przemian kuszony i zastraszany przez przedstawicieli Systemu, wyrażałby wtedy dylematy samego reżysera w zdominowanym przez Hollywood świecie filmu. Takie aluzyjne odczytanie treści "Pi" wydaje się jednak zbyt powierzchowne. Ambicje Aronofsky'ego sięgają dalej. Po drugiej stronie barykady stawia on bowiem grupę ortodoksyjnych Żydów, którzy odkrycia Maksa chcą wykorzystać do poznania "prawdziwego imienia Boga". Ale bohater odrzuca także religijną presję. Pragnie samotnie stanąć naprzeciwko tajemnicy.
"Pi" dość niebezpiecznie dryfuje więc w stronę mielizn New Age. Na szczęście Aronofsky nie pogrąża się w pseudonaukowym bełkocie o zagadkowych siłach rządzących kosmosem, dba raczej o to, by "Pi" pozostał sugestywnym, wciągającym thrillerem, który stara się być jakąś odpowiedzią na nasz niepokój w obliczu coraz większego chaosu poznawczego. Ten lęk wyraził już kilkadziesiąt lat temu Hermann Broch, gdy pisał w "Lunatykach", że nieokiełznane stały się pieniądz i technika, wahają się waluty i mimo wszystkich wytłumaczeń irracjonalnego, jakie człowiek ma pod ręką, skończone nie potrafi nadążyć za nieskończonym. Max jest tym, który podjął pogoń za nieskończonym.
Cóż jednak mają czynić inni, pozbawieni jego matematycznego geniuszu, otoczeni za to PESEL-ami, NIP-ami, PIN-ami, numerami kont i telefonów komórkowych - tymi wszystkimi liczbami, bez których istnienie okazuje się być nielegalne, wręcz niemożliwe? Czy zdołają one wypełnić pustkę oniemiałego świata i oniemiałej duszy? Czy, jak trochę pokombinujemy, to ułożą się w prawdziwe imię naszego Boga?