-

253 -

164 -

150 -

33
780 plików
141,06 GB
Foldery
Ostatnio pobierane pliki
Tytuł płyty: "Binaural"
Utwory: Breakerfall; Gods' dice; Evacuation; Light years; Nothing as it seems; Thin air; Insignifcance; Of the girl; Grievance; Rival; Sleight of hand; Soon forget; Parting ways
Wydawcy: Epic Records
Rok wydania: 2000
Data napisania recenzji: 1.09.2000
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 9
Płyta w tekturowym opakowaniu z efektowną ksiażeczką (w środku zdjęcia autorstwa Jeffa Amenta i Tchada Blake'a) zawiera 13 utworów. Na początku od razu czad - "Breakerfall", następnie "Gods'dice" i "Evacuation", które z powodzeniem mogłyby znalezć się na poprzednim albumie "Yield". Po fragmencie balladowym ("Light Years", "Nothing as it seems", "Thin air") mamy kapitalny "Insignificance" z przebojową zagrywką gitarową. Żadna z trzech następnych kompozycji: "Of the girl", "Grievance", "Rival" nie podbiła moich uszu, bo chociaż trzymają one pewien poziom i trudno odmówić im uroku, to prezentują się nieco słabiej w porównaniu chociażby z kolejnym utworem - absolutnie fenomenalnym "Sleight of hand", gdzie głos Veddera nabiera niemal kosmicznego wymiaru, a lekko przytłumione brzmienie gitar dodaje mu tylko nieziemskości (zwłaszcza, gdy spojrzeć na okładkę książeczki). Całość wieńczą "Soon Forget", gdzie Eddie śpiewa jedynie przy akompaniamencie ukulele i nieco podobny do "Long Road" z soundtracku "Leaving Las Vegas" utwór "Parting Ways", w którym pojawia się wiolonczela.
Nagrań dokonano tam, gdzie muzycy czują się najlepiej, czyli w Seattle w Litho Studio. Produkcji podjął się sam zespół do spółki z Tchadem Blakem, za stołem mikserskim zasiadł znany z wcześniejszej współpracy z zespołem Brendan O'Brien. "Binaural" to także debiut studyjny (w Pearl Jam oczywiście) Matta Camerona, który zastąpił za bębnami Jacka Ironsa. Długo nie było wiadomo, kto jest właściwie perkusistą zespołu, jednak sesja rozwiała wszelkie wątpliwości. Teraz bębni ex-Soudgardenowiec Cameron, podobno jednak tylko do powrotu przeżywajacego problemy nerwowe Ironsa. Poza Cameronem skład oczywiście ten sam: Eddie Vedder - wokal może trochę bardziej zachrypnięty i gardłowy (papierosy), ale wciąż w świetnej formie, gitary: Stone Gossard, Mike Mcready. Skład uzupełnia basista Jeff Ament - autor muzyki i słów do "Nothing as it seems", najlepszego chyba utworu na płycie. Pozostałe teksty, jak zwykle pełne niedopowiedzeń i trzykropkow, są w większości autorstwa Eddiego, kilka dołożył Gossard.
Sami muzycy podkreślają, że wreszcie tworzą prawdziwy zespół i współpraca w studio układała się bardziej harmonijnie niż przy okazji poprzednich wydawnictw. Na pewno są też bardzej zrelaksowani i odpreżeni faktem, że zniknęli nieco z mediów i mogą w spokoju zająć się tworzeniem muzyki.
Kolejna solidna i znakomicie nagrana płyta zespołu, który wywarł ogromny wpływ na muzykę rockową lat 90-tych, zespołu nie mającego w swym dorobku nawet jednej przeciętnej płyty. Czy "Binaural" jest lepsza od "Ten"? Chyba nie, ale ważne, że zespół wciąż się rozwija i ma wiele do powiedzenia zarówno w warstwie muzycznej jak i tekstowej. Bo w końcu ile jest grup, które w ciągu dekady potrafiły nagrać tyle znakomitej muzy?
autor: Ra
################################################################################################################
Polska publiczność zawsze miała inklinacje do grunge'u, posthippisowkiej muzyki z Seattle, osadzonej w klimacie rocka lat 60., z domieszką punka. Ostatnim stróżem świętego ognia rockowego renesansu początku lat 90. pozostaje Pearl Jam.
Ich świeżo wydany, pierwszy od ponad dwóch lat studyjny album "Binaural" nie jest taki jak poprzednie. Eddie Vedder zmienił sposób śpiewania i barwę głosu. Otwierający płytę "zeppelinowski" "Breakerfall" śpiewa jakby zupełnie inny wokalista. Płyta zawiera surowe, choć ciepłe gitarowe brzmienia i aranżacje w stylu aktualnym od 30 lat. Na takie antykomercyjne szaleństwo może sobie pozwolić zespół ufny w swój kompozytorski i wykonawczy talent. Dzięki temu płyta jest ponadczasowa, kameralna i jak wszystkie płyty z tego nurtu sprawia wrażenie jakby zarejestrowanej w studiu na żywo. Rezygnacja z formalnej zabawy brzmieniem i zamierzona surowość nie przysporzą jej masowej publiczności, ale eksponują istotę tej muzyki, a więc świetne kompozycje, teksty, wykonawstwo, klimat, a przede wszystkim wokal.
Cała płyta, choć antykoniunkturalna, składa się niemal z samych hitów. Oprócz "rockera" "Breakerfall" i równie ostrych "God's Dice" i "Evacuation", których mam nadzieję, nie zabraknie na ich koncercie 15. czerwca w katowickim Spodku, reszta płyty ma charakter balladowy. Są to różnorodnie zaaranżowane nastrojowe kompozycje takie jak "Nothing As It Seems", "Of The Girl", a zwłaszcza zamykające "Sleight Of Hand" i monumentalny, wzbogacony o partię smyczków "Parting Ways". "Binaural" jest siódmą płytą jednego z niewielu zespołów w dziejach rocka, których dyskografię warto mieć całą, bo jeszcze nigdy nie nagrał on słabego albumu.
Robert Leszczyński (gazeta Wyborcza)
- sortuj według:
-

1 -

1 -

0 -

0
2 plików
26 KB
Chomikowe rozmowy
Zaprzyjaźnione i polecane chomiki (71)














Pokaż wszystkie
Pokaż ostatnie


Zapraszam na rozmaitości dla każdego coś interesującego 










