Stream.exe
-
8600GT -
Angielski -
Better Call Saul -
Biologia -
Callan - nauka języka Angielskiego -
Chemia 1 -
cPLUS -
disco polo -
drukarka 3d -
GAZ LPG -
gtx560 -
GTX750TI GTX1050TI -
GV-RX165256D-RH -
Happy tree frends -
Historia -
Języki -
Karta graficzna -
Karta sieciowa -
kl. #3 -
Książki w pdf -
Liceum - Technikum -
Matematyka z plusem 3 -
monitoring - kamery -
Mr Robot -
Mr Robot S01 -
Mr Robot S02 -
Mr Robot S03 -
MSI Z590 Pro WiFi -
Nad Niemnem -
nawigacja -
Planeta Nowa 3 -
Podstawy przedsiembiorczości -
proba -
proba(1) -
Programy -
ProjektTEC sterownik USB LPG FTDI -
przedwiośnie -
Rocky 1 2 3 4 5 I II III IV V -
rozne -
różne -
Samochodowe -
Seriale -
Śladami przeszłości 3 -
Tartarini -
teoria w p -
Testujace Sprawdzające -
Windows -
wolfram -
Wpadka -
Z oficjalnej strony ISO
Czasem nachodzi człowieka chęć na niczym nie skrępowaną rozwałkę. Ot strzelać do wszystkiego, co się rusza i pozostawiać po tym wszystkim tylko krwawe plamy. Jeśli do tego stworzenia, które nas otaczają są odrażające i złe do cna, to nie dość, że ulżymy naszym najniższym instynktom, to jeszcze zrobimy to w słusznej sprawie i będziemy mogli poczuć się jak prawdziwy bohater.
To wszystko daje nam gra Absolute Survival. Przyjdzie nam w niej stanąć naprzeciw całej armii potworów, przypominających te, które znamy z przeróżnych horrorów klasy B, C albo i D nawet jakby się uprzeć. My, w pojedynkę, nie licząc naszej wiernej flinty (nie Eweliny) stawimy im czoła i pokażemy, kto tu tak naprawdę rządzi.
Gra to strzelanka pełna niesamowitej ilości najczystszej adrenaliny - krew, poczucie zaszczucia i kilogramy łusek z naszej broni - oto, co nam będzie towarzyszyć w naszej zabawie. Dzięki ogromnej grywalności będziemy chcieli grać dłużej i dłużej, aż stwierdzimy, że za oknem zrobiło się dziwnie ciemno, a wszyscy domownicy śpią już w najlepsze. Ciężko oderwać się od takiej bomby, mimo że pomysł, ani wykonanie nie grzeszą oryginalnością. Nie o to jednak tu chodzi prawda? Chodzi o akcję! A tej z pewnością wam nie zabraknie nawet przez moment.
Avalanche to gra osadzona w uniwersum znanym dobrze graczom z Final Fantasy VII. Fani wykorzystali postaci oraz lokacje z tej bardzo popularnej gry i zmontowali naprawdę niezłą chodzoną bijatykę. Dzięki programowi mamy okazję wcielić się w dobrze znaną fanom serii Tify Lockheart. Akcja gry rozgrywa się krótko po wydarzeniach, które znamy właśnie z Final Fantasy VII.
Gdy odpalimy gierkę od razu zostajemy rzuceni w wir akcji, gdyż na Tify i jej przyjaciół czają się przeróżne potwory, które nie czekają aż opanujemy sterowanie, tylko natychmiast rzucają się do zmasowanego ataku. Na szczęście sterowanie nie jest skomplikowane, a w pierwszych potyczkach możemy liczyć na pomoc naszych ludzi. Po krótkiej chwili musimy już jednak radzić sobie sami, co nie znaczy, że zostajemy skazani na błyskawiczną porażkę. Panna Tify nie jest bynajmniej bezbronną dziewoją i potrafi bardzo skutecznie ostudzić zapał nieokrzesanych oponentów. Mimo, iż sterowanie jak już wspomniałem jest banalnie proste(klawisze ruchu postaci i kamery oraz sześć przycisków akcji, z których do walki używamy w porywach do czterech) to możemy dzięki niemu złożyć bardzo efektowne i niszczycielskie combosy.
Grafika jest przyjemna dla oka, kolorowa i w pełni trójwymiarowa, chociaż bez jakichś nadzwyczajnych fajerwerków. Pare lat od premiery Final Fantasy VII robi swoje. Jednak jest na tyle dobrze, iż nie przeszkadza to w żadnym razie w zabawie.
A zabawa jest przednia! Pranie po pyskach(czy co tam te potwory mają) sprawia nam masę frajdy, a spora grywalność tylko potęguje efekt dobrze wykonanej roboty. Oby więcej takich fanowskich produkcji.

Zdarzają się takie gry, które bez genialnej grafiki i długich godzin potrzebnych na ich przejście, potrafią zauroczyć. Pomaga w tym klimat, pomysły i umiejętności narracyjne twórców. Takie gry nie starzeją się, co jest ich wielką przewagą nad takimi, które mają tylko piękną grafikę.
Do takich "nieśmiertelnych" gier należy z pewnością seria Clear Vision. O jej wartości nie świadczy grafika, która jest dosyć prosta, chociaż nie pozbawiona starannego wykonania i pewnego uroku. Ta gra ma za to do zaoferowania wiele więcej. Zacznijmy od muzyki, która wprowadza genialny nastrój. Jest ona dobrana wprost idealnie i nie ma prawa nudzić czy przeszkadzać w zabawie. To po prostu integralny i bardzo silny element Clear Vision II. Do tego dochodzi bardzo dobrze, chociaż krótka niestety, nakreślona historia. Już po chwili zostajemy wciągnięci w przygody płatnego zabójcy Jake'a. Gracz ma tutaj dosyć ograniczoną role, sprowadza się ona to eliminowania kolejnych celów za pomocą snajperki, ale dzięki wielu smaczkom i klimatowi, o którym już wspominałem, gra jest warta sprawdzenia.
Gra dzięki której możesz wcielić się w postać człowieka-nietoperza. Grafika oraz postać przygotowane są bardzo dobrze, poruszając się głównym bohaterem możesz wykonać aż 500 ruchów.
Fabuła gry niczym nie zaskakuje. Batman zostaje niesłusznie oskarżony o morderstwo komisarza policji, a jego celem jest oczyszczenie się z zarzutów. Akcja toczy się w Gotham City.



KGB Hunter - Pod tą upolitycznioną nieco nazwą kryje się zwariowana samochodowa strzelanka w stylu starego, dobrego Spy Huntera, znanego chociażby z ZX Spectrum, czy Commodore 64.
Gierka opiera się na bardzo prostych założeniach. Oto siadamy za kierownicą bojowego samochodu i ruszamy na łowy. Wyszukujemy w ulicznym ruchu opancerzone pojazdy wrogich agentów KGB i pozbywamy się ich jak najszybciej. Oczywiście przeciwnicy nie są bezbronni. Ich pojazdy również wyposażone są w różnej maści broń, której, a jakże, nie wahają się użyć. Ponad to co jakiś czas na naszej drodze pojawiają się bossowie, bardziej wytrzymali i natrętni od reszty wrogów.
Tutaj z pomocą przychodzą pojawiające się na drodze ciężarówki - bonusy, których zestrzelenie pozwala nam zwiększyć odporność, a także siłę rażenia naszego pojazdu.
Przed nami paręnaście misji, o rosnącym poziomie trudności, chociaż sprowadzających się jednak do tego samego - wykończyć jak najwięcej opancerzonych schwarzcharakterów!



Postal to seria, która z powodzeniem może robić za wodę na młyn dla zwolenników stwierdzenia, iż gry propagują jedynie bezsensowną przemoc, a dzieci powinny zajmować się jakimiś dużo bardziej wyszukanymi i rozwijającymi rozrywkami (hmmm może zbieranie znaczków?). Tak...
W przypadku Postala jestem skłonny zgodzić się z bojownikami o stan psychiczny naszych latorośli. Ta gra z pewnością NIE JEST PRZEZNACZONA DLA DZIECI. Ta gra ocieka przemocą w czystej postaci, przemocą bezsensowną i do bólu naturalistycznie przedstawioną.
Już wersja singleplayer szokowała możliwością, chociażby obsikania wroga, czy nabicia kotka na lufę broni (aby pełnił rolę tłumika) Obrzydliwe prawda? Obrzydliwe i złe! A jednak program potrafi wzbudzać piekielną dawkę satysfakcji.
Nie inaczej jest z wersją multiplayer, którą to producent oddaje nam w całości za darmo. Mimo, iż grafika jest już trochę przestarzała, a sterowanie bywa toporne, gra potrafi dać wiele radości, dzięki swojemu oryginalnemu podejściu do zdawałoby się tak wyświechtanego tematu sieciowych FPSów. Gra po brzegi wypełniona jest absurdalnym, groteskowym, czarnym humorem i to stanowi o jej sile. Niczym nie skrępowana, krwawa rozwałka pozwala wspaniale się odstresować i odpocząć od codziennych problemów.
Wersja multiplayer oddaje w nasze ręce 14 chorych map, 11 postrzelonych broni, 4 tryby zabawy oraz 20 grywalnych postaci. Nie pozostaje nic innego jak ściągnąć program na dysk i oddać się małej apokalipsie! Udanych łowów...
Robocop 2D 3 opowiada nam historię, którą chyba wszyscy znamy. Oto policyjny cyborg wychodzi na ulicę by położyć kres płynącej przez miasto fali zbrodni. Jeden przeciw całym bandom wrogo nastawionych wykolejeńców walczy o spokojniejszą przyszłość. Banał? Oczywiście!
Ale tu przecież nie chodzi o oryginalność, tylko o czystą adrenalinę. A tej nam w grze nie zabraknie. Setki wrogów przewijające się przez ekran, krew, wybuchy, uciekający czas i oczywiście nasz dzielny heros, który twardo brnie do przodu usuwając ze swej drogi kolejne zastępy groźnych przestępców.
Wszystko to podane w ładnej, chociaż, nie oszukujmy się, retro-grafice. Jednak w ferworze walki z kolejnymi armiami wrogów i wyścigu z czasem nie będziecie na to zwracali większej uwagi.


Polak potrafi - takie oto napawające dumą stwierdzenie pojawiło się w mojej głowie gdy odpaliłem gierkę Soldat. Ten program to istna bomba! Twórca połączył w niewielkiej gierce najlepsze cechy popularnych sieciowych FPSów (jak Qake czy Half-Life) i ukochanych przez miliony ludzi na całym świecie Wormsów. Powstała z tego dawka adrenaliny w najczystszej formie. Gra odbywa się w czasie rzeczywistym, kierujemy doskonale wyszkolonymi żołnierzami, a do wyboru mamy 18 prawdziwych broni.
Fani wojskowości będą wniebowzięci. Michał Marcinkowski dał sobie spokój z kombinowaniem na siłę fabuły, która jest tutaj całkowicie zbędna. Z resztą może zacytuje oficjalny manual do gry: "FABUłA: Z duchem Quake'a, a więc: Jest paru gości, którzy postanowali się ponaparzać, a ty możesz być jednym z nich."Ot i cała filozofia gry wyłożona w jednym zgrabnym zdaniu.
Soldat to program przeznaczony głównie do zabawy w sieci (wprawdzie można postrzelać się z botami, ale co to za zabawa niszczyć roboty?) Mamy tutaj standardowe dla FPSów tryby zabawy, jest ich aż siedem, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Należy dodać też, że gra jest całkiem popularna, więc nie zabraknie nam współtowarzyszy zabawy, a także przeróżnych modów i dodatków fanowskich - zwłaszcza, że twórca dostarczył prosty, acz efektywny edytor.
Grafika może nie jest genialna, ale jest ładna, przyjemna dla oka i klimatyczna, pasuje do zabawy wprost idealnie. Muzyka jest energetyczna, ale jeśli nie spodoba się, to zawsze można wrzucić własne mp3... a potem już tylko strzelać, strzelać, strzelać!
Gry z popularnym Stickmanem z założenia oferują raczej marną grafikę, ale za to diabelnie wielką grywalność i pieczołowitość w gameplayu. Nie inaczej jest tym razem. W grze Stickman Sam 4 nasz poczciwy patyczak zostaje kimś na kształt agenta, czy też komandosa, który w pojedynkę musi poradzić sobie z całą armią przeciwników. Do dyspozycji ma on przeróżne rodzaje broni i pojazdów, ale zadanie mimo to nie jest takie proste.
Gra jak wiele innych ze Stickmanem jest wprost genialna. Już od pierwszej misji wciąga niesamowicie, a gdy dobiega końca jesteśmy rozczarowani, że to już, chociaż nie jest ona przerażająco krótka. Nasz bohater strzela, skacze ze spadochronem, prowadzi łodzie i helikoptery, a przy tym cały czas pozbywa się kolejnych złych stickmanów. Aż dziw bierze, że taka nieskomplikowana gierka może dać taką masę radochy.
Kolejne poziomy podają nam coraz więcej adrenaliny, nie ma tu chwili na nudę, a gdy przez moment poczujesz się zbyt bezpiecznie, szybko zostaniesz pozbawiony życia. Gra pochłania cała naszą uwagę i może się zdarzyć, że przestaniemy zważać na bodźce zewnętrzne od początku, aż do ukończenia gry. Zdecydowanie polecamy!
Miasto jakie jest każdy widzi i zwykle nie ma co się zachwycać. Szczególnie taka nieco futurystyczna metropolia w stylu na przykład "Mechanicznej Pomarańczy". Wyjdzie sobie człowiek spokojnie na spacer (albo do sklepu po mleko), a tu ni stąd ni zowąd wypada na niego banda chuliganów z irokezami na głowie czy w obszernych, kolorowych dresach. Nawet pokojowo nastawiony obywatel by się zdenerwował. Nic tylko zrobić porządek z całym tym inwentarzem - oczywiście dla wyższych idei!
The Rage to typowe chodzone mordobicie. Gra jest utrzymana w takim właśnie klimacie, tyle że nasi bohaterowie (bo jest ich kilku do wyboru) wcale nie są takimi zwykłymi, cywilami. Potrafią porządnie do kopać i całkiem nieźle radzą sobie samemu z całą bandą wrogów naraz. Każdy z nich posiada parę ciekawych ciosów i kombosów, które składają się na indywidualny styl walki. Dodatkowo, w czasie rozgrywki możemy pomóc sobie znalezionymi zabawkami, takimi jak kije baseballowe, noże, pistolety czy nawet karabiny maszynowe albo bazooki. Jak widzicie zaczyna być coraz bardziej zabawnie. Przeciwnicy raczej nie są specjalnie inteligentni i bazują na swojej sile - ale czyż to nie jest bardzo adekwatne do tego co spotyka się na naszych ulicach? Co jakiś czas pojawia się boss, który jest o wiele bardziej żywotny od reszty i ma w rękach o wiele więcej pary. Jednak kilka dobrze wyprowadzonych serii ciosów, także takim delikwentom odbiera chęci do dalszego błaznowania.
Sterowanie jest intuicyjne i w miarę łatwe, dzięki czemu możemy czerpać maksimum radości z okładania po łbach kolejnych zbirów. Dźwięki pasują do zabawy wprost idealnie. Grafika jest nieco kanciasta, ale wygląda znośnie i nie ma co marudzić. Klimat aren jest za to bardzo dobry. Boli trochę ruch kamery, gdyż momentami ciężko się skupić na bitce, ale przecież nie z takimi problemami radzili sobie prawdziwi twardziele! Nie pozostaje nam więc nic innego, jak zakasać rękawy i ruszyć do boju!
Pobierz
