O samej muzyce dało się słyszeć już od pewnego czasu. Prawdziwymi szczęśliwcami stali się jej posiadacze - oto bowiem w świecie muzyki filmowej powstaje kolejna partytura idealna. Kolejna, ale przecież nie na codzień powstają kompozycje wielkie... Tak wielkie, jak opisywane tutaj "Requiem For A Dream". Ta ścieżka - popularnie mówiąc - wgniata w fotel. Wgniata na tyle mocno, że ciężko wygrzebać się z dziury powstałej pod wpływem siły uderzenia perfekcji. Całość została skomponowana przez Clinta Mansella (trzeba koniecznie zapamiętać to nazwisko), a wykonuje ją dość znana grupa Kronos Quartet (jej skład to: David Harrington, John Sherba, Hank Dutt i Jeniffer Culp). Płyta podzielona została (zgodnie z wydarzeniami obecnymi w filmie) na trzy części - Summer, Fall oraz Winter. Każda część zaczyna się podobnie - "Summer Overture", "Cleaning Apartment" i "Winter Overture" - wszystkie cechują się naprawdę genialną grą na skrzypcach! (motyw przewodni). Te skrzypcowe melodie przewijają się przez całą płytę i to one właśnie są prawdziwym kunsztem decydującym o jakości tej ścieżki dźwiękowej. Wielkim atutem jest ich zróżnicowanie - zatem występuje gra wolna (cudowne utwory "Summer Overture", "Ghosts" czy "Ghosts Of A Future Lost"), gra szybsza ("Hope Overture", "Claning Apartment") oraz celowo chaotyczna ("Winter Overture", "Southern Hospitality", "The Beginning Of The End") - ta ostatnia idealnie ilustruje niektóre "odmienne stany świadomości" bohaterów filmu. Brawa należą się również za odpowiedni podział na krążku - wszystkie utwory są krótkie (niektóre trwają nawet kilkadziesiąt sekund), dzięki czemu w każdym momencie można bezproblemowo powrócić do wybranej, konkretnej części partytury. Dodatkowo między utworami nie ma przerw - nawet nad tym elementem pomyślano, aby przypadkiem nie zepsuć efektu całości. Każdą z trzech części płyty kończy charakterystyczna melodia. Summer i Fall wieńczą wesołe "Bialy & Lox Conga" i "Bugs Got A Devilish Grin Conga", zaś Winter został zakończony długim, skrzypcowym geniuszem w postaci "Lux Aeterna" oraz szumem morza ("Coney Island Low"). Cała partytura posiada trzy najważniejsze walory decydujące o jej niekwestionowanej perfekcji. Po pierwsze: absolutnie nie ulega znużeniu. Po drugie - emanuje z niej niesamowity klimat (wsłuchajcie się choćby w takie utwory, jak "Coney Island Dreaming", "Dreams" czy "Full Tense"...). I po trzecie - te cudowne, skrzypcowe tematy oraz wszelkie przejścia z muzyki szybszej do spokojniejszej (i na odwrót)... Najlepszym przykładem jest tutaj 5 pierwszych utworów. Styl zastosowany przez Clinta Mansella i Kronos Quartet? To przede wszystkim kategoria muzyki, podczas której - słuchając najlepiej z zamkniętymi oczyma - można wpaść w jakiś trans czy stan hipnozy... Muzyka łatwo dołująca i przygnębiająca - po prostu taka, jakiej wymagał specyficzny film Darrena Aronofsky'ego. Jeśli chodzi właśnie o takie klimaty - "Requiem For A Dram" zjada całą konkurencję na śniadanie. Jest jak filmowy narkotyk, który uzależnia na zawsze. Z tym, że tutaj skutki ze słuchania nie są tak dramatyczne, jak skutki działań filmowych bohaterów :) Na płycie spodobało mi się wszystko. Są może dwa czy trzy utwory słabsze od reszty, ale już nawet o nich nie pamiętam... Ocena końcowa - niekwestionowane maksimum. Poniżej cover tekturowej okładki, w której znajduje się właściwy soundtrack.
- Pobierz folder
Zachomikuj folder