Wykorzystujemy pliki cookies i podobne technologie w celu usprawnienia korzystania z serwisu Chomikuj.pl oraz wyświetlenia reklam dopasowanych do Twoich potrzeb.

Jeśli nie zmienisz ustawień dotyczących cookies w Twojej przeglądarce, wyrażasz zgodę na ich umieszczanie na Twoim komputerze przez administratora serwisu Chomikuj.pl – Kelo Corporation.

W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce internetowej. Dowiedz się więcej w naszej Polityce Prywatności - http://chomikuj.pl/PolitykaPrywatnosci.aspx.

Jednocześnie informujemy że zmiana ustawień przeglądarki może spowodować ograniczenie korzystania ze strony Chomikuj.pl.

W przypadku braku twojej zgody na akceptację cookies niestety prosimy o opuszczenie serwisu chomikuj.pl.

Wykorzystanie plików cookies przez Zaufanych Partnerów (dostosowanie reklam do Twoich potrzeb, analiza skuteczności działań marketingowych).

Wyrażam sprzeciw na cookies Zaufanych Partnerów
NIE TAK

Wyrażenie sprzeciwu spowoduje, że wyświetlana Ci reklama nie będzie dopasowana do Twoich preferencji, a będzie to reklama wyświetlona przypadkowo.

Istnieje możliwość zmiany ustawień przeglądarki internetowej w sposób uniemożliwiający przechowywanie plików cookies na urządzeniu końcowym. Można również usunąć pliki cookies, dokonując odpowiednich zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Pełną informację na ten temat znajdziesz pod adresem http://chomikuj.pl/PolitykaPrywatnosci.aspx.

Nie masz jeszcze własnego chomika? Załóż konto

Con Amore.mp4

ddorkowal / film polski (123) / Con Amore.mp4
Download: Con Amore.mp4

304,68 MB

Czas trwania: 97 min

0.0 / 5 (0 głosów)
"Con amore" znaczy po włosku "z miłością, pieszczotliwie". Termin ten stosuje się również w języku muzycznym (tłumaczony bywa wtedy zwykle jako "z uczuciem"), w którym oznacza wskazówkę interpretacyjną dla wykonawcy danego utworu. W tytule filmu Jana Batorego włoski frazeologizm zachował oba znaczenia. "Con amore" to bowiem zarówno poruszająca opowieść o miłości i szlachetności uczuć, jak i - starannie ("z uczuciem") wkomponowany w świat filmowych obrazów - koncert chopinowski. Scenariusz melodramatu napisała Krystyna Berwińska na podstawie własnej powieści, która wówczas jeszcze (1975 r.) czekała na druk.
Młodzi pianiści przygotowują się do konkursu chopinowskiego. Wśród kandydatów są dwaj przyjaciele - Andrzej i Grzegorz oraz Zofia, córka profesora opiekującego się młodymi artystami. Największe szansę mają Andrzej i Grzegorz. Ich rywalizacja poszerza się o jeszcze jedno pole, gdy Andrzej zakochuje się w dziewczynie Grzegorza - Ewie, studentce architektury. Okazuje się, że Ewa jest ciężko chora - podejrzenie nowotworu w głowie - konieczna jest szybka operacja. Dziewczyna jest załamana, nie ma nikogo - prócz Grzegorza - kto mógłby jej pomóc, ale chłopak pochłonięty pracą coraz mniej czasu poświęca ukochanej. Ewa nie mówi mu nic o swej chorobie - nie chce obarczać go sobą, ani przeszkadzać w zdobywaniu kariery. Pomimo łączącego ich uczucia i planów małżeńskich - zrywa z Grzegorzem. W tajemnicy poddaje się operacji. O tym wszystkim dowiaduje się Andrzej. Nie zostawia jej samej. Troskliwie opiekuje się Ewą w czasie pobytu w szpitalu i po powrocie do domu. Aby zapewnić chorej odpowiednie warunki rekonwalescencji podejmuje pracę zarobkową, grając w nocnym lokalu. To przesądza o jego przygotowaniu do konkursu. Nie zmienia swej decyzji nawet wtedy, gdy profesor, zirytowany brakiem postępów, zrzeka się dalszej opieki nad nim. Zosia, kochając ciągle Andrzeja, chociaż bez wzajemności - wierzy w jego talent i robi wszystko, aby umożliwić mu jeszcze start w Konkursie. Potajemnie załatwia sanatorium dla swej rywalki, aby tylko odciążyć przemęczonego chłopca. Wszystko na próżno - Ewa wysiada z pociągu i wraca do domu. Andrzej wywozi ją na wieś, do swego rodzinnego domu - ale i to nie zmienia samopoczucia Ewy, nie wierzącej w możliwość wyzdrowienia. Po szoku, jaki przeżyła ratując od samobójstwa nieuleczalnie chorą przybraną siostrę Andrzeja, ona również próbuje odebrać sobie życie. W porę przybywa jednak Andrzej. Ostatnie badania wykazują, że Ewa jest zdrowa. Teraz dopiero dziewczyna przekonuje się, że to nie tylko litość kierowała jej opiekunem. Zostało już bardzo mało czasu do rozpoczęcia Konkursu. Andrzej usiłuje jeszcze nadrobić zaległości, nie rezygnuje z walki - odpada jednak w eliminacjach. Grzegorz, solidniej przygotowany, zostaje jednym z laureatów. Pragnie znów wrócić do Ewy, lecz ona wybiera Andrzeja.
Krytyka przyjęła film Batorego przychylnie, choć bez entuzjazmu. Podkreślano jego szlachetne przesłanie, będące pochwałą szczerej i oddanej miłości, poświęcenia oraz prymatu wartości moralnych przed materialnymi. Chwalono scenariusz, reżyserię, a zwłaszcza zdjęcia, budujące wspólnie z muzyką niezwykły klimat "Con amore".

Komentarze:

Nie ma jeszcze żadnego komentarza. Dodaj go jako pierwszy!

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować

Inne pliki do pobrania z tego chomika
Dwa Księżyce.rmvb play
Adaptacja opowiadania znanej pisarki Marii Kuncewiczowej ...
Adaptacja opowiadania znanej pisarki Marii Kuncewiczowej, autorki "Tristan 1946", "Cudzoziemki", "Natury". Barański "mistrz opisu małomiasteczkowej kultury i obyczajów"- jak napisano w jednej z recenzji realizując "Dwa księżyce" udowodnił, że pozostaje wierny głównemu tematowi swojej twórczości. Ten trwający ponad dwie godziny film jest zbudowany z 17 epizodów, w których wystąpiło w sumie 107 aktorów, a aż 40 zagrało główne role. W obsadzie same aktorskie gwiazdy, gdyż każda nawet najmniejsza rola dawała tu możliwość stworzenia niezapomnianej kreacji. I właśnie scenariusz, a nie względy finansowe przyciągnęły tylu znakomitych aktorów. Reżyser z wielkim uczuciem odtworzył atmosferę przedwojennego Kazimierza. "Chciałbym ocalić od zapomnienia stworzone przez Kuncewiczową obrazy. W zbiorze jej nowel znalazłem to co ogromnie cenię. Zmysł obserwacyjny, wyczulony na językowe niuanse słuch, wyjątkową znajomość opisywanego środowiska i doskonale nakreślone portrety psychologiczne" - mówił Barański. Krytycy zgodnie podkreślali malarskość i poetyckość zrealizowanego przez niego filmu. "Dwa księżyce" pełne są nostalgii, w poetycki sposób ukazują, że "inny" księżyc świeci bogatym a "inny" biednym. Rok 1930. Polskie miasteczko nad Wisłą, pełne małych i dużych nieszczęść, ukrytych ludzkich pragnień, zyskuje szczególne znaczenie - staje się obrazem "całego świata". Oto "miejscowi" i "letnicy", ludzie z różnych grup społecznych: zubożała inteligencja, artyści, mieszczanie o różnym stopniu zamożności, biedota szanująca każdy grosz i każdą pracę, i nędza ostateczna - ale bez utraty godności. Każdy z nich nosi w sobie obraz Boga i każdy, niezależnie od tego, czy jest artystą czy kupcem, szuka sensu istnienia.
Aleja gówniarzy.rmvb play
Marcin, 28 lat bezrobotny polonista próbujący się pozbie ...
Marcin, 28 lat bezrobotny polonista próbujący się pozbierać po rozstaniu z dziewczyną ? Kasią decyduje się rozpocząć nowe życie. Postanowił, że nazajutrz rano wsiądzie w pociąg o 5.23 i wyruszy do Warszawy, gdzie chce poszukać pracy odpowiadającej jego aspiracjom". Akcja filmu rozgrywa się w ciągu dwunastu godzin ostatniej nocy w Łodzi, która miała zakończyć się spokojnym pożegnaniem z kilkoma znajomymi, a zamienia się w przygodę trwającą do świtu." Punktem zwrotnym jest moment zgubienia telefonu komórkowego przez Marcina na koncercie rockowym w Teatrze Studyjnym. Znajduje go Kasia (27 lat), która od kilku miesięcy mieszka w Warszawie. Przyjechała do rodziców na weekend odpocząć od zgiełku stolicy". Kasia próbuje od razu oddać telefon Marcinowi na zapleczu sceny podczas koncertu, lecz on nie rozumiejąc w hałasie jej intencji oświadcza, że jej miejsce jest w trumnie, która stoi na podłodze. Kasia z ironicznym uśmiechem wchodzi do trumny. Marcin opuszcza teatr. Kiedy zorientuje się, że zgubił telefon i uświadamia sobie, kto go znalazł jest już za późno. Kasia rozpoczyna grę z Marcinem. Zostawia mu ślady w mieście, informacje u znajomych, lecz zawsze jest o krok przed nim. Tak rozpoczyna się całonocna wędrówka Marcina, który po drodze zalicza między innymi spotkanie z grupą brutalnych kibiców, z którego wychodzi obronną ręką, wizytę w burdelu z przyjacielem, czy wreszcie nielegalny wyścig samochodowy na Alei Włókniarzy (stąd tytuł filmu). Perypetie bohatera pokazują nocne życie Łodzi. Marcin podąża śladami Kasi uświadamiając sobie, że szuka tak naprawdę jej, a nie telefonu.
Dzień czwarty.avi play
W roku 1984 nawet film o Baczyńskim nie uniknął nożyc ce ...
W roku 1984 nawet film o Baczyńskim nie uniknął nożyc cenzora. Z utworu Ludmiły Niedbalskiej wycięto wówczas m.in. nazwisko Czesława Miłosza, który 4 lata wcześniej otrzymał literacką Nagrodę Nobla. Dziś "Dzień czwarty" można już oglądać w oryginale. Paradokumentalny obraz, odtwarza początkowe dni Powstania. Główny bohater filmu, Krzysztof Kamil Baczyński, ukazany został na tle nierównych walk powstańców z hitlerowcami oraz licznych retrospekcji, w których wiele miejsca poświęcono jego żonie, Barbarze. Ludmiła Niedbalska zaakcentowała to, co w postaci autora "Śpiewu z pożogi" naturalne, codzienne, zwykłe. Powstał portret nie tyle genialnego poety, co człowieka przedwcześnie dojrzałego, wrażliwego i świadomego tragizmu historii. Reżyserka przygotowywała się do realizacji "Dnia czwartego" niezwykle skrupulatnie. Nie tylko studiowała materiały dotyczące Powstania, ale też zbierała - wcześniej nie publikowane - relacje naocznych świadków ostatnich godzin życia Baczyńskiego. Na odtwórcę głównej roli wybrała Krzysztofa Pieczyńskiego. Zaryzykowała, albowiem typ urody i wiek tego aktora różnił się nieco od fizjonomii i wieku poety. Ryzyko wszakże się opłaciło. Pieczyński zebrał świetne recenzje. Jeden z krytyków tak pisał o jego kreacji: "Pełnia prawdy, osiągniętej środkami tak delikatnymi, że zbliżyć się tu można tylko na tę odległość, jaką wyznacza najbardziej chyba przejmujący wiersz Baczyńskiego "Elegia o chłopcu polskim". Wtórował mu inny: "Baczyński stał się wielką kreacją Krzysztofa Pieczyńskiego, zgodną z koncepcją całości; trafność reżyserskiego wyboru odtwórcy głównej roli nie ulega wątpliwości. Grał bez cienia sztuczności, bez cienia patosu, z ogromną powściągliwocią". Kolejną zaletą filmu jest też bezbłędne wtopienie w tkankę narracji materiałów archiwalnych. Autorka ukazała rzeczywistość Powstania bez patosu i wzniosłej symboliki. Nawet heroizm dwudziestokilkuletnich żołnierzy wolny jest od - właściwej często młodości - egzaltacji. Nie znaczy to oczywiście, że "Dzień czwarty" jest filmem pozbawionym dramatyzmu. Jeśli ktoś, tak jak Ludmiła Niedbalska, brał udział w Powstaniu, to nie może o nim mówić bez emocji.
Given.rmvb play
Fantomowa historia kryminalna, w której niezliczone serp ...
Fantomowa historia kryminalna, w której niezliczone serpentyny możliwości i pobocznych wątków tworzą gęsty labirynt znaczeń, a strona wizualna jest orgią dla oczu. Film Given jest częścią projektu, który reżyser, będący zarazem artystą wizualnym, realizuje od kilku lat w różnych mediach (film, instalacje świetlne, neony, ścieżka dźwiękowa, field recordings). Inspiracją do pełnej fantazmatów i domysłów opowieści było zdarzenie, które w 2006 roku zelektryzowało media i opinię publiczną: porwanie czteroletniej Madeleine McCann w kurorcie Luz w Portugalii. Given jest opowieścią o efekcie motyla, teleportacji wątków, reinkarnacji motywów w świecie ogromnego zapotrzebowania na „sensację” i „wydarzenie” oraz wszechobecnego poszukiwania nowych celebrytów – mówi reżyser. – Tak naprawdę chcemy, żeby ta historia nigdy się nie skończyła. Madeleine, żywa czy martwa – najważniejsze, aby nigdy się nie odnalazła. Byśmy mogli zadawać kolejne, tysięczne pytania: Czy ona upadła? Czy została popchnięta?… Historia, zbudowana z rozdziałów utrzymanych w rozmaitych konwencjach filmowych, jest serią spekulacji dających nam jedynie złudzenie zbliżania się do upragnionego momentu rozwiązania zagadki.
Duże zwierzę.avi play
"Duże zwierzę" - czwarty film w reżyserskim dorobku Jerz ...
"Duże zwierzę" - czwarty film w reżyserskim dorobku Jerzego Stuhra był już głośny na długo przed premierą. Stało się tak za sprawą scenariusza. Pierwszą jego wersję (na podstawie opowiadania Kazimierza Orłosia pt. "Wielbłąd") napisał bowiem w roku 1973 sam Krzysztof Kieślowski, noszący się wówczas z zamiarem debiutu fabularnego. Niestety, tekst nie spodobał się peerelowskim decydentom od kultury i musiał powędrować do szuflady. Jakie były jego późniejsze losy, nie wiadomo. Dość powiedzieć, że przed trzema laty odnalazł go w Wiesbaden Janusz Morgenstern. Takiej okazji nie można było zmarnować. Morgenstern, zarezerwowawszy sobie rolę producenta, zaprosił do współpracy Jerzego Stuhra, jednego z ulubionych aktorów Kieślowskiego. Twórca "Tygodnia z życia mężczyny" nie tylko wziął na swoje barki reżyserię i opracowanie scenariusza (w pierwotnej wersji były tylko dwie sceny z rozpisanym dialogiem), lecz także zagrał głównego bohatera. Realizacja "Dużego zwierzęcia" stała się dla aktora szczególnym doświadczeniem. "Po pierwsze dlatego, że w sensie symbolicznym znów byłem współpracownikiem Krzysztofa, mojego przyjaciela. Dane mi było nadać kształt czemuś, co było jego ideą, jego dążeniem. Po drugie, to był mój pierwszy film poetycki. Zawsze miałem skłonność do realistycznego oglądania świata. Odważyłem się na metaforę, spróbowałem znaleźć w sobie inną wrażliwość" - mówił w jednym z wywiadów. To jednak nie wszystko. Już w swych poprzednich filmach Stuhr - reżyser dowiódł, jak bliski jest mu temat tolerancji, zrozumienia dla inności i niedoskonałości bliźniego. Typ jego talentu kazał mu wszakże ukazywać ludzkie losy w konkretnym kontekście czasowo-przestrzennym, co z kolei zmuszało do balansowania na granicy doraźnej publicystyki. Dopiero scenariusz Kieślowskiego pozwolił autorowi "Historii miłosnych" na zmianę perspektywy i bardziej uniwersalne potraktowanie problemu. "Stuhr niemodny temat ujął w formę przypowieści, dotykającej za pośrednictwem mikrozdarzeń ponadczasowych prawideł" - pisała po premierze "Dużego zwierzęcia" jedna z recenzentek. Nie wszyscy wszakże podzielali jej zdanie. Film wywołał liczne dyskusje. Jedni chwalili i nagradzali (Nagroda Specjalna na MFF w Karlovych Varach, nagroda publiczności na Lecie Filmowym w Kazimierzu Dolnym, Syrenka Warszawska w kategorii filmu fabularnego), inni zarzucali reżyserowi jałowe powielanie wzorców kina moralnego niepokoju. Jedno wszakże pozostaje bezsporne: "Duże zwierzę" to kolejne niebanalne dokonanie Jerzego Stuhra, jednego z niewielu polskich artystów filmowych, którzy bez oglądania się na mody, konsekwentnie budują na ekranie własną, oryginalną wizję świata. Rzecz dzieje się w małej górskiej miejscowości. Szanowany obywatel, pracownik Banku pan Sawicki pojawia się pewnego dnia na ulicach miasteczka z wielbłądem. Może zostawił go odjeżdżający cyrk? Może zapomniał? Sawicki wzbudza sensację. Ludzie są w szoku. "Panie Sawicki czemu wielbłąd" - pytają - Jaki w tym sens ?"
Urząd.avi play
Juliusz Starzewski przyjeżdża do Rzymu, by dochodzić spr ...
Juliusz Starzewski przyjeżdża do Rzymu, by dochodzić sprawiedliwości w imieniu swojego ojca - adwokata konsystorskiego, któremu ordynariusz diecezji uniemożliwia wykonywanie zawodu. Wygląda na to, że życzliwi ojcu dostojnicy kościelni załatwią rzecz od ręki. Sprawy jednak przybierają niespodziewany obrót, odsłaniając przed Juliuszem miażdżącą potęgę watykańskiej machiny.
Daleko od okna.rmvb play
Bez wątpienia jeden z najlepszych polskich filmów 2000 r ...
Bez wątpienia jeden z najlepszych polskich filmów 2000 roku. A przy okazji dowód na to, że nasze kino - pomimo rozlicznych trudności - wciąż potrafi wydać dzieło ważne i godne uwagi. "Daleko od okna" stanowi także przełom w karierze Jana Jakuba Kolskiego. Po raz pierwszy reżyser zdystansował się od swojej ulubionej, wiejsko- mitycznej tematyki, dzięki której dokonywał - jak sam mówił - "osobistych rozliczeń ze światem". Etap "rozliczeniowy" w jego twórczości zakończyła "Historia kina w Popielawach" (1998). "Wierzę, że teraz znajdę w sobie dość wrażliwości, by dostrzegać inne rzeczy" - deklarował Kolski w wywiadach i słowa dotrzymał. Na pierwszy rzut oka "Daleko od okna" jest filmem o holokauście. Trudno o bardziej eksploatowany ostatnio temat, a jednak reżyser nie powiela startych do cna klisz i martyrologicznych stereotypów. Spora w tym zasługa Cezarego Harasimowicza i jego scenariusza, powstałego na kanwie prozy Hanny Krall. "Daleko od okna", choć za punkt wyjścia ma historię autentyczną, daleko wykracza poza reporterski realizm właściwy twórczości autorki "Sublokatorki". Dramatycznej opowieści o Żydówce ukrywanej w czasie wojny przez Polaków Harasimowicz nadaje cechy uniwersalne, godne greckiej tragedii. Inkrustuje realistyczną fabułę akcentami metaforycznymi i symbolicznymi (szafa jako symbol zniewolenia i upodlenia). Mroczne, "klaustrofobiczne" zdjęcia Arkadiusza Tomiaka przydają filmowi dusznej i ciężkiej atmosfery. Uwiarygodniają w ten sposób dramat Jana i Barbary, którzy przez lata noszą na dnie serca straszną tajemnicę i poczucie winy. Aktorskim odkryciem filmu jest Dorota Landowska w roli bezpłodnej kobiety, przywłaszczającej sobie córkę swego męża i ukrywanej w szafie Żydówki. Udało jej się stworzyć fascynujący, pełen psychologicznych niuansów portret kobiety bezwzględnej i podłej, a zarazem naznaczonej cierpieniem, głęboko upokorzonej. Znakomitą, choć tylko drugoplanową, kreację tworzy też Krzysztof Pieczyński jako granatowy policjant Jodła. Pozornie pozbawiony skrupułów, cynicznie wykorzystujący swoje stanowisko, lecz jednocześnie skrycie kochający Barbarę, powstrzymujący się przed denuncjacją, dopóki ma choć cień nadziei na wzajemność. Wszystko to sprawia, że "Daleko od okna" nie sposób oglądać obojętnie. Przejmująca historia opowiedziana przez Kolskiego wciąga, hipnotyzuje, drąży sumienie. Tadeusz Sobolewski pisał: "Odzwyczailiśmy się traktować kino jako twórczość w sensie dosłownym. Tu udało się stworzyć na nowo jakiś świat, wpuścić nas do niego i sprawić, że stał się naszym światem". Akcja filmu zaczyna się tuż przed wojną. Młody malarz Jan i jego żona Barbara bardzo chcą mieć dziecko. Niestety, wraz z upływem czasu staje się jasne, że któreś z nich jest bezpłodne. Wybucha wojna. Jan zarabia na rodzinę głównie dzięki "fuchom", które organizuje mu Jodła, granatowy policjant, równie ostentacyjnie co nieskutecznie przypochlebiający się Niemcom. Pewnego dnia Jan przyprowadza do mieszkania Reginę, młodą żydowską wdowę. Barbara, choć z lekkimi oporami, zgadza się ją ukrywać. Jan i Regina stopniowo stają się sobie coraz bliżsi. Wreszcie dochodzi do zbliżenia, w wyniku którego Żydówka zachodzi w ciążę. Barbara, dowiedziawszy się o t
Wrony.mp4
play
oglądaj online
Film Doroty Kędzierzawskiej traktuje przede wszystkim o ...
Film Doroty Kędzierzawskiej traktuje przede wszystkim o potrzebie miłości. Bohaterkami są dwie fascynujące, małe dziewczynki. Kędzierzawska często pracująca z dziećmi tak o tym mówi: "Myślę, że trudniej porozumiewać się z dorosłymi, którzy udają, zakładają maski. Dziecko jest szczere: jeśli jest złe to krzyczy, płacze i tupie nogami, jeśli jest głodne - mówi, że chce jeść. Dorośli nie są tak otwarci." "Wrony" to opowieść o samotnej dziewczynce, która pozbawiona czułości matki, porywając inną, młodszą od siebie dziewczynkę wchodzi w rolę matki, tak jak sobie tę rolę wyobraża. Wielkością filmu nie jest postawienie diagnozy społecznej. Problem społeczno-psychologiczny opowiedziany został w innej, z pozoru obcej diagnozom socjologicznym poetyce. Bohaterka filmu porusza się w niezwykłej, poetycznej przestrzeni miasta i w obszarze nieograniczonego obszaru morza. Wolność małej pozwala jej w "magiczny" sposób anektować każdą przestrzeń. Porywając inną małą "wronę", z resztą za jej przyzwoleniem, przeżywają jednodniową przygodę. Kiedyś M. Tournier, wielki wielbiciel dzieci, utrzymywał, że dziecko w sposób naturalny odwraca się od rodziców, kierując się ku podbojom świata zewnętrznego. Reżyserka sytuuje obie bohaterki zarówno w krajobrazie Kultury (miasto), jak i Natury (plaża i morze); z tym, że niezwykłe dzieci, wolne i niebezpieczne dla dorosłych zdecydowanie lepiej egzystują w świecie Natury. Ten typ myślenia jest jedną z uniwersalnych figur wyobraźni naszego widzenia dzieci. Bez wątpienia Dorota Kędzierzawska, tak jak L. Carroll uwielbia dzieci "z wyjątkiem małych chłopców." Nagroda Specjalna Jury na FPFF Gdynia 1994; nagroda główna za zdjęcia na MFF "Camerimage" Toruń 1994
Balanga.mp4
play
oglądaj online
Mamy tu oto prowincjonalną Polskę sprzed kilkunastu lat, ...
Mamy tu oto prowincjonalną Polskę sprzed kilkunastu lat, w której moralność już dawno umarła (takie "Wesele" Smarzowskiego jest więc jak najbardziej wtórne względem debiutu Wylężałka, że poprzestanę tylko na tym jednym tytule). Na prowincji (więc i w całej Polsce, ma się rozumieć) ludzie piją alkohol, brak miłości, króluje agresja, zawiść, więzów rodzinnych brak, szkoła i policja nie działają jak należy, brak wrażliwości na cierpienia bliźnich, obraz nędzy i rozpaczy. Ludzie marzą o jednym: by wyjechać, najlepiej do USA, bo gdzie indziej jest lepiej. Znać w filmie zachłyśnięcie się bohaterów Zachodem, tęsknotę za lepszym światem i prowincjonalizm panujący w umysłach prawie że wszystkich postaci. Jedynie alkoholizujący się nauczyciel marzy o prawdziwej miłości, ale nic oczywiście nie robi w tym kierunku i winę zwala na uczniów czy kochankę. Czy jest nadzieja w świecie filmu "Balanga"? Widziałbym ją w dwóch miejscach. Po pierwsze: jeśli ludzie są źli, bo świat przedstawiony jest zły (tę zależność można udowodnić, choć problem jest oczywiście bardziej złożony), to może po zmianie świata na nieco lepszy ludzie także lepszymi się staną? Można zadawać sobie szereg pomniejszych pytań, np.: czy gdyby chłopaki miały normalnych, kochających rodziców, to czy chłopaki byłyby lepsze? Nadzieja numer dwa: jeden z dwóch głównych bohaterów, ten o ksywie Święty, podobno zachodzi do kościoła, a po dokonanej zbrodni ma wyrzuty sumienia. Więc może z tych resztek duchowości czy moralności dałoby się coś jeszcze odbudować? W filmie Wylężałka Święty umiera, podobnie jak nauczyciel tęskniący za miłością. Odchodzą więc ci, w których ostały się resztki człowieczeństwa. Film jest, stety niestety, przesadnie pesymistyczny, no ale właśnie poprzez to wyolbrzymienie zjawiska chciał debiutujący reżyser zwrócić widza na wszystkie te problemy uwagę szczególną.
Cztery noce z Anną.avi play
Jerzy Pilch napisał kiedyś, że sztuka pisarstwa jest po ...
Jerzy Pilch napisał kiedyś, że sztuka pisarstwa jest po prostu ułożeniem zdań we właściwej kolejności. Bohdan Zadura stwierdził z kolei, że literatura to zdania, których wyróżnikiem jest to, że są po prostu piękne. Jeżeli zastosować to do filmu, można powiedzieć, że idealny obraz to ten, który prezentuje ujęcia we właściwej kolejności, co pozwala obcować z pięknem. Pretensjonalny banał? Może, ale nowy film Jerzego Skolimowskiego unaocznia nam jego słuszność. Twórca "Bariery" milczał przez 16 lat. Jego ostatni film "Ferdydurke", ekranizację powieści Gombrowicza, nawet reżyser uznaje za przeciętny. Jak przyznał w jednym z wywiadów: po prostu czekał, aż poczuje, że znowu może nakręcić film, z którego będzie mógł być zadowolony. Ekstatyczne przyjęcie "Czterech nocy z Anną" na festiwalu w Cannes, triumfalny pochód przez największe światowe imprezy filmowe , dowodzi tego, że mu się udało. Zasłużenie. Film Skolimowskiego zaczyna się jak thriller. Z wyglądu lekko upośledzony osiłek w waciaku kupuje w sklepie siekierę. Jest pracownikiem spalarni zwłok, w przerwach między wrzucaniem do pieca kolejnych kończyn zmarłych pacjentów, podgląda mieszkającą w przeciwległym baraku pielęgniarkę. Leon zakrada się wieczorami do jej domu (tytułowe cztery noce), podsuwając wcześniej dziewczynie środki nasenne. Przychodzi jednak nie w celu seksualnym, a jedynie by pobyć chwilę z nieosiągalnym dla niego obiektem marzeń. Wątek kryminalny ma na celu zmylenie widza, wodzenie go na pokuszenie konwencji, ale to tylko przykrywka, jedyną istotną sprawą jest tu autentyczność emocji. Nie taka, jak ją często rozumiemy - wykrzyczana, egzaltowana, ładna i połyskliwa. Raczej ta kameralna, miłość, która nie wykrzykuje, a szepcze swoje imię. W "Czterech nocach z Anną" najbardziej urzeka prostota i wiara w to, co jest solą kina - skupienie na detalu, niuansie, mało z pozoru znaczących gestach i grymasach. Opowieść o wrażliwcu, którego emocji nikt nie chce i nie rozumie. Są zbędne dla wszystkich poza nim. Brzmi jak lament przeciwko okrutnemu światu, ale to nieprawda. Skolimowski nie generalizuje, nie stawia diagnoz, nie oskarża i nie poucza. Wierzy w siłę poszczególnych scen, wierzy w siłę dobrego kadru: Leon leżący pod łóżkiem ukochanej obserwuje pająka chodzącego po jego krawacie, codzienne wizyty u niej z latarką trzymaną jak monstrancja na wysokości serca, czuły gest przyszycia guzika do fartucha ukochanej. Przecież łatwo byłoby obrócić te sceny w egzaltowany banał, a jednak dawno nie widzieliśmy w polskim kinie czegoś równie wzruszającego i autentycznego. Podobną subtelność osiągnął Claude Sautet ("Nelly i pan Arnaud"), Skolimowski podąża tropem francuskiego mistrza. Sukces filmu to oczywiście wielka zasługa aktorów, genialnego Artura Steranko w roli ociężałego wrażliwca, współczesnego Quasimodo, oraz Kingi Preis. „Tylko wybitna aktorka może stworzyć wielką kreację, wypowiadając w filmie zaledwie paręnaście słów, a przez większość czasu będąc pogrążoną we śnie” - mówił reżyser i trudno się z nim nie zgodzić. Światowe festiwale uwielbiają małe historie osadzone w lokalnym kontekście.
więcej plików z tego folderu...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin
W ramach Chomikuj.pl stosujemy pliki cookies by umożliwić Ci wygodne korzystanie z serwisu. Jeśli nie zmienisz ustawień dotyczących cookies w Twojej przeglądarce, będą one umieszczane na Twoim komputerze. W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia. Dowiedz się więcej w naszej Polityce Prywatności