Ten folder Chomika zawiera materiały, które mogą być oglądane tylko przez osoby
pełnoletnie.Czy chcesz zobaczyć zawartość tego folderu?
-

178 -

1 -

53 -

8
254 plików
7,66 GB
http://www.zbuntowane.pl/index.php
Prolog
Próbował zorientować się gdzie jest. Nie było to łatwe, ponieważ nie mógł nic dostrzec. Nie, nie był ślepy, jednak zewsząd otaczała go ciężka ,gęsta i nieprzenikniona ciemność. Wyciągnął rękę przed siebie by zorientować się, czy ma przed sobą jakąś ścianę lub inną przeszkodę. Nic, tylko pustka. Niepewnie zrobił kilka kroków do przodu z nadzieją na znalezienie wskazówki, o miejscu w którym się znajduje. Nic nie znalazł. Zrezygnowany usiadł na ziemi. Siedząc, skulił się i objął głowę rękami. Czuł się bezradny i zagubiony. Czekał. Czekał, aż wreszcie ktoś się pojawi i wytłumaczy mu co się stało. Po głowie chodziły mu różne pytania. Dlaczego tu w niebie do cholery jest tak ciemno? Przecież tu wszystko zawsze było jasne i biło niewyobrażalnym blaskiem, a teraz?
Nie wiedział ile tak siedział, minuty, godziny, dni… tu czas zawsze płynął inaczej niż na ziemi. Otaczającą go ciszę przerwał znienacka jakiś cichy dźwięk, który stopniowo narastał i przybierał na sile. Wstał z nadzieją, że wreszcie dowie się, co tu się stało i dlaczego niebo zniknęło. Nasłuchując czekał na dalszy rozwój wypadków. Nagle dźwięk przybrał gwałtownie na sile, był nie do wytrzymania. Wdzierał się do jego wnętrza, przyprawiając go o ból, tak wielki, że nie mógł utrzymać się na nogach. Padł na kolana. Na nic zdało się zasłanianie uszu, nie tłumiło to w żaden sposób tego morderczego dźwięku, a już tym bardziej nie zmniejszało bólu.
-Aaaaaaaaaaaa… !! Dość, błagam…. Aaaaa!!! Dość, błagam dość.. Aaaa!! – wykrzyczał nie wiedząc do kogo kieruje swą prośbę i czy to coś da. Momentalnie dźwięk zniknął. Znów nastała cisza.
- Jest tu ktoś?? - jego głos odbijał się echem w ciemnej pustce. Nie doczekawszy się odpowiedzi zwrócił się w kierunku źródła tego potwornego dźwięku, a przynajmniej tak mu się zdawało, że to właściwy kierunek. Nie pewnie zrobił krok w ciemność przed sobą, potem kolejny. Już miał zrobić następny, gdy nagle znów zaczął narastać ten okropny dźwięk. Zamarł w oczekiwaniu na ból. Przezornie zasłonił uszy, ale ból nie nadchodził. Dźwięk różnił się od poprzedniego. Zdezorientowany opuścił dłonie. To co teraz słyszał był to szum. Szum wielu głosów. Tak wielu, że nic nie można było zrozumieć, nie wiedział ile osób wypowiada się w tej chwili, mogła być to setka a może to głosy ludzi z całej ziemi. Skupił się by wyłapać choć jeden, może wreszcie zrozumiał by co się stało.
-…On już do nas nie należy, nie jest jednym z nas…. Jest archaniołem i dobrze zna nasze prawo a on je złamał….. nic mnie nie obchodzą jego zasługi i rola tutaj…. musi ponieść konsekwencje tego co zrobił…- zamarł, mówiono o kimś, o aniele, ba nie o jakimś aniele, ale o archaniele… pocieszył go fakt o nadal istniejącym niebie, a jeśli go nie ma to przynajmniej anioły nadal gdzieś są. Ulżyło mu znacznie. Już miał zawołać o pomoc by go znaleźli i wyciągnęli z tej ciemności, gdy nagle uderzyła w niego dziwna fala mocy. Bolało, i jeśli tamten ból uważał za morderczy, to tego już nie umiał określić w żadnej skali ani nazwać. Poczuł jakby się rozpadał na małe kawałeczki, od bólu płonęło w nim wszystko. Zaczął nieświadomie upadać. Jednak nie był to zwykły upadek. Spadał w nieskończoność, a jego to zupełnie nic nie obchodziło, byle tylko ta gehenna się skończyła.
Obudziło go zimno, niepewnie otworzył oczy. Było ciemno, jednak nie tak jak przed utratą przytomności. Mógł rozróżniać kształty. Ucieszyło go to. Postanowił sprawdzić czym jest ten najbliższy, który widzi – Nagrobek?? – powiedział sam do siebie – Drzewa?? – uświadomił sobie nagle, że nie czuje już żadnego bólu, a jego miejsce zajęło teraz przenikliwe zimno. Ze strachem sięgnął dłonią do pleców. Coś się w nim zmieniło. Nie było ich, z jego pleców nie wystawały skrzydła. Cala radość jaką wcześniej odczuwał momentalnie uleciała, ustępując miejsca ponownie przerażeniu. Zrozumiał wszystko. To o nim mówił ten głos. Stał się, więc jednym z tych, o których zawsze wyrażał się z pogardą, stał się wyklętym.
- A więc jesteś Upadły - powiedział sam do siebie.
Marie Gomez– to ja. Nie wiem od czego zacząć... nie lubię mówić o sobie, wtedy przypominają mi się chwile jakie spędzałam u psychologa szkolnego zaraz po tragedii. Ale spróbuję. Mam 18 lat, no prawie 19. Nie jestem zbytnio wysoka, i mam dość nietypowy kolor włosów – czerwony. Chciałam coś zmienić razem z miejscem zamieszkania po śmierci rodziców i padło na nie. Nic mnie nie obchodzą komentarze innych na ten temat, ani na temat mojej przyjaciółki. Lubię pisać, dlatego pracuję w gazetce szkolnej jako redaktor kulturalny, nie jest to szczyt marzeń i zbyt pochłaniające zajecie, ale zgodziłam się, by móc więcej czasu spędzać z Annie i nie siedzieć w pustym domu. Jestem spokojną osobą i taką co ma wszystko pod kontrolą, a przynajmniej tak myślałam do dnia tamtej feralnej decyzji. Od trzech lat mieszkam w Porterville, pod opieką Elli...
Ella Gomez– moja 23 letnia siostra i po śmierci rodziców moja prawna opiekunka. Więcej jej nie ma jak jest. Gdy zdarzy jej się wpaść na odpoczynek miedzy sesjami do domu jest strasznie nie do zniesienia, gdera gorzej od mamy. Zresztą gdy jej nie ma jest podobnie tyle, że robi to przez telefon. Może przejmuje się tą całą odpowiedzialnością za mnie, lecz nigdy tego mi nie powie. Staramy sie akceptować takie jakie jesteśmy i unikać konfliktów no bo w końcu mamy tylko siebie...
Annie Brown- zdanie które często powtarza brzmi; „Słonko, Ty jesteś jedyna dobrą rzeczą w tym miasteczku, no nie licząc oczywiście naleśników „U Luisa”, bez ciebie te miasto byłoby juz totalną dziurą”. Jak łatwo się można domyślić jest ważną osoba w moim życiu – moja najlepsza i jedyna przyjaciółka. Nie lubi tego miasta, w którym mieszka od urodzenia, ale za to lubi chłopców. Redaktor naczelna szkolnej gazetki i nie wiem jak to robi choć nie jest kujonem zawsze jest przygotowana do zajęć. Gdy nie ma Elli, jak tylko pozwolą jej na to rodzice nocuje u mnie. Ma dobry gust, często mi doradza, to właśnie jedna z jej rad wiele namiesza w moim życiu...
Rimmon – ten to typ tak zwanego „złego chłopca”, choć trzeba przyznać całkiem przystojnego. Trzyma się na uboczu i nie odzywa się kiedy nie widzi potrzeby. Jest nowy w naszej szkole, dołączył do nas jakiś miesiąc temu. Bardzo tajemniczy, nikt nic o nim nie wie, nawet tego ile ma lat. Na pierwszy rzut oka osoba od której lepiej trzymać sie z daleka, przynajmniej ja bym sie trzymała, ale niestety przez pewną decyzje wkracza swoimi topornymi buciorami w moje życie, wszystko zmieniając...
Gabriel Carter – skoro był „zły” to czas na „dobrego” a przynajmniej takie wrażenie sprawia do czasu zanim sprawy się nie komplikują. Przenosi sie do naszej szkoły zaraz po feriach. Nikt nie wie czemu skoro wcześniej uczęszczał do szkoły w sąsiednim miasteczku. W ciągu jednego dnia obiekt westchnień całej żeńskiej części szkoły... no z kilkoma wyjątkami męskiej, bo takie też sie zdarzały, z tego co Annie odnotowała. Ma starszego brata z którym często sie pokazuje w miejscach publicznych. Ma na swoim koncie kilka mrocznych sekretów i sporo namiesza.
Nie ma plików w tym folderze
-

0 -

0 -

0 -

0
0 plików
0 KB
Chomikowe rozmowy
Zaprzyjaźnione i polecane chomiki (15)





Foldery






Pokaż wszystkie
Pokaż ostatnie











