OverSpeed.rar
-
300 March to glory -
7 Wonders of the Ancient World -
Ace Combat X -
Activision Hits Remixed -
Adventures To Go -
After Burner Black Falcon -
Air -
Air Conflicts Aces of World War II -
Ape Academy 2 -
Ape Escape - Academy -
Armored Core 3 -
Asphalt Urban GT 2 -
Assassins Creed Revelations -
Astro Boy - The Video Game -
Atari Classics Evolved -
ATV Offroad Fury PRO -
Audition Portable -
Avatar - The Last Airbender -
Celena 3.1 Desktop -
Counter Strike v32 -
Cross Fire -
Drivers Pack Solution -
Football Maganer 2012 -
Grand Theft Auto - IV -
Gry PSP -
GTA Chinatown Wars -
GTA Liberty City Stories -
GTA Liberty City Stories PL -
GTA Vice City Stories -
Loco Roco -
Loco Roco - Midnight Carnival -
Microsoft Office 2007 -
Mint 12 Desktop -
NFS - Carbon - Own The City -
NFS - Most Wanted 5-1-0 -
NFS - Pro Street -
NFS - Undercover -
NFS - Underground Rivals -
Patapon -
Patapon 2 -
Patapon 3 -
Symulator Farmy - Agrar Simulator 2013 PL PC -
Test Drive Ferrari Racing Legends [ 2012 ] PC -
Ubuntu Desktop -
UEFA EURO 2008 -
Windows 95 PL -
Windows 98 -
Windows XP -
WinDT'09 -
Worms - World Party
Grand Theft Auto: Vice City Stories jest drugą grą, opracowaną przez Rockstar Games początkowo specjalnie z myślą o PlayStation Portable, ale później skonwertowaną też na platformę PlayStation 2. Tytuł sugeruje, że GTA: Vice City Stories powiązano z GTA: Vice City. Akcję osadzono w roku 1984, czyli dwa lata przed wydarzeniami, znanymi z tej ostatniej gry.
Grand Theft Auto: Vice City Stories jest drugą grą, opracowaną przez Rockstar Games początkowo specjalnie z myślą o PlayStation Portable, ale później skonwertowaną też na platformę PlayStation 2. Przygotowując poprzedniczkę niniejszej pozycji, czyli Grand Theft Auto: Liberty City Stories, developerzy zdobyli sporo doświadczenia, w związku z czym ich nowe kieszonkowe dzieło wydaje się wyraźnie lepsze od pierwszego.
Tytuł sugeruje, że GTA: Vice City Stories powiązano z GTA: Vice City. Akcję osadzono w roku 1984, czyli dwa lata przed wydarzeniami, znanymi z tej ostatniej gry. W roli głównego bohatera występuje Victor Vance – gangster i były żołnierz piechoty morskiej zarazem. Podobnie, jak w pozostałych produktach z serii GTA, protagonista porusza się po wielkim mieście, kradnąc samochody, wykonując zabójstwa na zlecenie etc.
Autorzy pozwolili nam nie tylko na korzystanie z pojazdów, ponieważ dostępne są również helikoptery, skutery wodne itp. Jeśli zachodzi konieczność, to Victor może nawet samodzielnie przepłynąć odpowiedni dystans. Podczas kierowania rozmaitymi maszynami towarzyszą nam zwykle stacje radiowe, doskonale znane z GTA: Vice City (jednakże z nowym repertuarem). Ponownie słyszymy więc m.in. mocne rockowe uderzenie w V-Rock, rapowe brzmienia w Wildstyle Pirate Radio i gorące latynoskie rytmy w Radio Espantoso.
Rzecz jasna bohater używa wielu rodzajów broni (chociażby pistolet i karabin szturmowy), aczkolwiek wykorzystuje też szereg gadżetów z lornetką na czele. Warto zauważyć, że twórcy pozwolili nam na wchodzenie do całkiem sporej ilości budynków, a także np. na zwiedzenie ogromnego parku rozrywki w Ocean Beach i przejechanie się na tamtejszym diabelskim młynie (standardowa perspektywa TPP ulega zmianie na FPP, aby można było komfortowo podziwiać widoki). Ponadto wprowadzono ciekawe efekty pogodowe, uwzględniające nawet huragany. Do tego dochodzi jeszcze system fizyczny, opierający się m.in. na modelach postaci a la szmaciana lalka.
LocoRoco: Midnight Carnival pojawiło się na tegorocznym Gamescomie kompletnie znikąd i w zasadzie nie zrobiło wielkiego wrażenia. W końcu jak miało to zrobić, skoro Sony na swojej konferencji pokazało jedynie logo gry. Na szczęście niedługo później ukazał się pierwszy trailer i wyjaśniło się, że nie możemy mówić o pełnoprawnej kontynuacji, a jedynie mniejszej grze przygotowanej na potrzeby cyfrowej dystrybucji.
Midnight Carnival zostało stworzone głównie z myślą o PSP Go, ponieważ LocoRoco jako jedna z niewielu gier może być obsługiwana jedynie za pomocą przycisków L i R, czyli na nowym wynalazku Sony moglibyśmy grać na złożonym ekranie. Oczywiście wyjadacze serii zapytają, a co ze złączaniem i rozłączaniem naszej kulki? Okazuje się, że tej umiejętności w grze nie wykorzystamy, a w zamian za to otrzymamy bardzo wysoki skok zwany Boing! Wykonując każdą następną akrobację zdobywamy coraz więcej punktów, więc naprawdę jest to ważny element rozgrywki wprawieni gracze będą potrafili przejść pewnie całą planszę nie tracąc mnożnika. Niestety, ponieważ Midnight Carnival skupia się tak silnie na skakaniu, to gra stała się dużo bardziej zręcznościowa i plansze również tworzono zgodnie z tą ideą.
Pamiętając, że nie jest to pełny pudełkowy produkt możecie liczyć na 16 mapek oraz 2 proste i przyjemne minigry. Gdybyście porównali to z LocoRoco lub LocoRoco 2 to wyszłoby Wam, że rozgrywki starczy na jakieś 2-3 godziny. Ja natomiast przeszedłem Midnight Carnival w troszkę ponad 6 godzin, co jest wynikiem całkiem przyjemnym jak na grę za 55 zł.
Tutaj jednak ujawnia się największa wada - niektóre plansze mają tak wyśrubowany poziom trudności, że zamiast przejść je za 2 czy 3 razem to spędzamy przy nich od 30 minut do nawet godziny. Poziom frustracji sięga zenitu i, co gorsza, czuć tutaj, że przechylanie ekranu nie daje nam pełnej kontroli nad rozgrywką i nie bardzo pasuje do wymagającej dokładnych odbić techniki Boing. Nasz radosny glut często będzie spadał w otchłań, a my nie będziemy w stanie nic na to poradzić. Najtrudniejszą planszę powtarzałem około 180 razy i powiem szczerze, że gdyby nie ambicja to dawno wyłączyłbym Midnight Carnival, bo groziło to rzuceniem PSP o ścianę.
Poprzednie LocoRoco skończyła bez problemu moja siostra, tego nowego nawet jej nie pokazuję, bo uważam, że to już nie jest to, co bawiło i relaksowało nas poprzednio. Na szczęście w kwestiach oprawy Midnight Carnival pozostał wierny charakterowi serii i nadal pokazuje, jak świetne gry można tworzyć na PSP. Grafika jest fenomenalna, a liczba drobnych detali na planszach i mnóstwo kolorów wręcz przytłacza. Świetnie wygląda również, gdy skaczemy, bo Boing pozostawia za nami łunę światła o kolorze i wielkości zależnej od mnożnika, a z której jeszcze sypią się malutkie kwiatki i gwiazdki. Pierwsze wrażenie to natychmiastowy uśmiech na twarzy. Tak słodko to wygląda.
Czy mając niemal monopolistyczną pozycję na rynku piłkarskich gier menadżerskich, dalej można robić produkcje ocierające się o doskonałość, nie spocząć na laurach i systematycznie oddawać graczom dopieszczony pod prawie każdym względem tytuł? Okazuje się, że tak, a najnowsza edycja Football Managera autorstwa SI Games jest tego doskonałym przykładem. Brytyjskie studio od lat stosuje politykę małych kroków, drobnych zmian, kosmetycznych usprawnień i poprawiania poprzednich wersji. To ciągła ewolucja, a nie rewolucja – i takie podejście sprawdziło się także w najświeższej edycji serii.
Paradoksalnie najbardziej istotną innowację w Football Managerze 2012 trzeba jednak uznać za rewolucyjną. Nie jest to może modyfikacja na miarę tych z poprzedniej odsłon (agenci i dynamiczna zmiana reputacji rozgrywek), jednak możliwość dodania w dowolnym momencie rozgrywki nowych grywalnych lig była oczekiwana przez sympatyków serii jeszcze od czasów Championship Managera. To, co przez wiele lat wydawało się niemożliwe, w wersji oznaczonej numerem 2012 wreszcie ma realne zastosowanie w trakcie zmagań.
Teoretycznie prosta zmiana daje zupełnie nowe możliwości przy planowaniu menadżerskiej kariery – gracz nie jest już ograniczony do zestawu krajów i lig wybranych na starcie zabawy. W przypadku zwolnienia z funkcji trenera, chęci objęcia innego zespołu bez zaczynania rozgrywki od początku czy nawet rozszerzenia bazy danych dostępnych w czasie naszej menadżerskiej kariery piłkarzy i klubów w łatwy sposób możemy dodać dowolnie wybrane ligi. Warto podkreślić, że SI Games kolejny raz posłuchało sympatyków serii, którzy podobnego rozwiązania domagali się od lat.
Dynamiczna zmiana liczby rozgrywek doskonale uzupełnia jedną z największych zalet serii, czyli grywalność. Autorzy zadbali jednak i o to, by pozostałe elementy Football Managera 2012 kolejny raz zbliżyły grę do jak najbardziej realistycznego poziomu. Zdecydowanie rozbudowano system przedmeczowych raportów składanych nam przez współpracowników. Co więcej, po kilkudziesięciu godzinach rozgrywki ciężko mi pozbyć się wrażenia, że porady i sugestie naszego sztabu szkoleniowego są w tej chwili o wiele bardziej trafne. Przedmeczowy raport obejmuje obecnie nie tylko kilka informacji o najbliższym przeciwniku, ale również zestawienie siły i umiejętności graczy na każdej pozycji, omówienie taktyk, w jakich zespół przeciwny rozgrywa najczęściej spotkania, wraz z informacją, w jakim okresie gry dana strategia jest używana, przy jakim ustawieniu taktycznym pada najwięcej bramek, a przy jakim przeciwnik traci sporo goli. Uwagi są cenne i zdecydowanie warto z nich korzystać, a raportów przedmeczowych wręcz nie wypada ignorować.
Ubuntu – kompletna dystrybucja systemu operacyjnego GNU/Linux, przeznaczona przede wszystkim do zastosowań biurowych i domowych (ang. desktop), choć powstała również wersja serwerowa oraz na netbooki. Rozwój tej ostatniej zakończył się w 2011 roku, gdyż zdecydowano o połączeniu wydań dla komputerów biurowych i domowych z wersją dla netboków, jednocześnie dodając nową powłokę graficzną - Unity - będącą w rzeczywistości nakładką na popularnego GNOME.
Ubuntu opiera się na na dystrybucji Debian (w wersji Sid) i jest rozwijane na serwisie Launchpad. Projekt sponsorowany jest przez firmę Marka Shuttlewortha Canonical Ltd. oraz Ubuntu Foundation.
Słowo ubuntu pochodzi z języków plemion Zulu i Xhosa zamieszkujących południową Afrykę i oznacza „człowieczeństwo wobec innych” (ang. humanity towards others). Głównym celem dystrybucji jest dostarczenie użytkownikom domowym kompletnego, otwartego systemu, który będzie łatwy w obsłudze oraz jednocześnie stabilny, niezawodny i nowoczesny.
Ubuntu wydawane jest w regularnych, sześciomiesięcznych, odstępach czasowych.
Ubuntu domyślnie korzysta ze środowiska GNOME z nakładką Unity. Istnieje również kilka wariantów dystrybucji, które różnią się wykorzystywanym środowiskiem graficznym oraz podstawowym zestawem pakietów. Do najpopularniejszych z nich należą Kubuntu (korzysta ze środowiska KDE), Xubuntu (korzysta ze środowiska Xfce). Istnieją także: Lubuntu (środowisko LXDE) i Fluxbuntu (Fluxbox). Xubuntu, Lubuntu i Fluxbuntu to lżejsza pod względem zużycia zasobów sprzętowych alternatywa dla Ubuntu i Kubuntu.
Pobierz
