Wykorzystujemy pliki cookies i podobne technologie w celu usprawnienia korzystania z serwisu Chomikuj.pl oraz wyświetlenia reklam dopasowanych do Twoich potrzeb.

Jeśli nie zmienisz ustawień dotyczących cookies w Twojej przeglądarce, wyrażasz zgodę na ich umieszczanie na Twoim komputerze przez administratora serwisu Chomikuj.pl – Kelo Corporation.

W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce internetowej. Dowiedz się więcej w naszej Polityce Prywatności - http://chomikuj.pl/PolitykaPrywatnosci.aspx.

Jednocześnie informujemy że zmiana ustawień przeglądarki może spowodować ograniczenie korzystania ze strony Chomikuj.pl.

W przypadku braku twojej zgody na akceptację cookies niestety prosimy o opuszczenie serwisu chomikuj.pl.

Wykorzystanie plików cookies przez Zaufanych Partnerów (dostosowanie reklam do Twoich potrzeb, analiza skuteczności działań marketingowych).

Wyrażam sprzeciw na cookies Zaufanych Partnerów
NIE TAK

Wyrażenie sprzeciwu spowoduje, że wyświetlana Ci reklama nie będzie dopasowana do Twoich preferencji, a będzie to reklama wyświetlona przypadkowo.

Istnieje możliwość zmiany ustawień przeglądarki internetowej w sposób uniemożliwiający przechowywanie plików cookies na urządzeniu końcowym. Można również usunąć pliki cookies, dokonując odpowiednich zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Pełną informację na ten temat znajdziesz pod adresem http://chomikuj.pl/PolitykaPrywatnosci.aspx.

Nie masz jeszcze własnego chomika? Załóż konto

Majster Bieda.mp3

Piosenkownia / Turystycznie / Góry / Majster Bieda / Majster Bieda.mp3
Download: Majster Bieda.mp3

1,97 MB

0.0 / 5 (0 głosów)
Wolna Grupa Bukowina; sł. i muz. Wojciech Belon (używał też nazwiska Bellon)

Komentarze:

Nie ma jeszcze żadnego komentarza. Dodaj go jako pierwszy!

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować

MAJSTER BIEDA

D G fis e A D

Skąd przychodził, kto go znał D G
Kto mu rękę podał kiedy D G A
Nad rowem siadał, wyjmował chleb D A
Serem przekładał i dzielił się z psem fis h
Tyle wszystkiego co z sobą miał A G fis e / Majster Bieda A D G fis e A D

Czapkę z głowy ściągał gdy wiatr gałęzie chylił drzewom.
Śmiał się do słońca i śpiewał do gwiazd.
Drogę bez końca co przed nim szła
Znał jak pięć palców, jak szeląg zły. / Majster Bieda

Nikt nie pytał skąd się wziął gdy do ognia się przysiadał
Wtulał się w krąg ciepła jak w kożuch
Znużony drogą wędrowiec boży.
Zasypiał długo gapiąc się w noc. / Majster Bieda

Aż nastąpił taki rok D G
Smutny rok tak widać trzeba D D7 G A
Nie przyszedł Bieda zieloną wiosną D A
Miejsce gdzie siadał zielskiem zarosło fis h
I choć niejeden wytężał wzrok A G
Choć lato pustym gościńcem przeszło A G
Z rudymi liśćmi, jesieni scheda A G
Wiatrem niesiony popłynął w przeszłość A G
Wiatrem niesiony popłynął w przeszłość A G
Wiatrem niesiony popłynął w przeszłość A G A / Majster Bieda D G fis e A D

sł. i muz. Wojtek Belon


"Wojtek nie śpiewa pieśni połoninom
i Majster Bieda też nie przyjdzie wiosną,
Poeta Jerzy ma swoje kamienie
Niejedno miejsce zielskiem zarosło..."

/Andrzej Mróz "Kociołkowy"/
Inne pliki do pobrania z tego chomika
Majster Bieda - 01. Władek Nadopta - 1.jpg
Wikipedia: Władysław Nadopta (ur. w 1917 we Lwowie, zm. ...
Wikipedia: Władysław Nadopta (ur. w 1917 we Lwowie, zm. 18 czerwca 2005 w Moczarach) – szerzej znany dzięki piosenkom Wojciecha Bellona jako Majster Bieda. Legenda Bieszczadów, przyjaciel GOPR. Osierocony w dzieciństwie, od wczesnych lat wiódł ciężkie życie. W okresie przedwojennym utrzymywał się z grania na gitarze, podróżował po Polsce. Po wkroczeniu Niemców do Lwowa został wywieziony w głąb Rzeszy na przymusowe roboty. Po wojnie pracował m.in. jako górnik, jednak dość szybko porzucił to źródło utrzymania i przeniósł się w Bieszczady. Pracował przy wyrębie drzew, później zdobywał pieniądze sprzedając zbierane w lesie jagody, grzyby i poroża jeleni. Poznał dokładnie bieszczadzkie szlaki, niejednokrotnie pomagał GOPRowcom w poszukiwaniu zaginionych turystów. 16 października 1999 roku został uhonorowany odznaką Zasłużony dla ratownictwa górskiego. Władysław Nadopta i Wojciech Bellon spotkali się pewnego dnia na Przełęczy Wyżnej, w Bieszczadach, gdzie Władysław Nadopta - jak sam wspominał - szukał wolności, a Wojciech Bellon - weny twórczej. Mimo dzielącej ich różnicy wieku, obaj panowie od pierwszej chwili przypadli sobie do gustu. Potem - jak wspominali - niejedno piwo wypili, niejedną noc przegadali. I to właśnie Władysław Nadopta stał się dla Bellona uosobieniem bieszczadzkiej wolności - długowłosy chłopak z gitarą, zawsze „goły i wesoły” jego wybrał na bohatera swej ulubionej ballady. Władysław Nadopta długo nie wiedział, że „Majster Bieda” to utwór o nim. Dopiero, gdy przypadkiem w radiu usłyszał dedykację, zrozumiał, że dzięki Bellonowi stał się jedną z bieszczadzkich ikon. Przez ostatnie lata życia, po przejściu ciężkiego zapalenia płuc, jego stan zdrowia pogarszał się. Chorował na astmę. Zmarł 18 czerwca 2005 roku. Pogrzeb odbył się trzy dni później, 21 czerwca 2005 roku w miejscowości Moczary koło Ustrzyk Dolnych.
Majster Bieda - 02. Władek Nadopta - 2.jpg
Władek Nadopta żył na uboczu i chadzał ścieżkami, o któr ...
Władek Nadopta żył na uboczu i chadzał ścieżkami, o których wiedziały tylko wilki i rysie. To on stał się symbolem bieszczadzkiej wolności i to jego wybrał Wojciech Belon na bohatera swojej piosenki „Majster Bieda”. Doskonała znajomość gór sprawiła, że 16 października 1999r. został uhonorowany goprowską odznaką „Zasłużonego dla ratownictwa górskiego”. „..tę decyzję zebrani przyjęli odśpiewaniem "sto lat" a Władek (bieszczadzki twardziel - Majster Bieda) przyjął to ze łzami w oczach...” – wspomina tamte wydarzenie Henryk Owoc. Odznaką był błękitny krzyż, który Władek nosił później dumnie na swej piersi.
Majster Bieda - 03. Władek Nadopta - 3.jpg
Majstrem Biedą pierwszy raz został nazwany przez Wojtka ...
Majstrem Biedą pierwszy raz został nazwany przez Wojtka Belona, który stworzył wraz ze swoim zespołem, Wolna Grupa Bukowina, piosenkę o takim właśnie tytule. Dziś natomiast większość zna go jedynie z owego pseudonimu. Jemu jednak, jako że był człowiekiem honorowym, bardzo nie podobało się nazywanie go tak. „A co to ja biedak jestem? Jeść mam co, dwie koszule mam” –mówił.
Majster Bieda - 04. Portrek Władka w schronisku na Połoninie Wetlińskiej.jpg
W Bieszczadach spotkał też Lutka Pińczuka, właściciela ...
W Bieszczadach spotkał też Lutka Pińczuka, właściciela schroniska na Połoninie Wetlińskiej (w schronisku tym znajduje się namalowany na ścianie portret Władka) i oboje szybko się polubili. To Lutek podsunął Władkowi pomysł zarabiania na sprzedaży jagód i grzybów. Runo leśne karmiło Majstra Biedę już wcześniej, jednak nigdy nie przyszło mu do głowy, że mógłby je sprzedawać. Pomysł okazał się trafiony. „Robota była od świtu do zmierzchu” - opowiada Nadopta. – „Wtedy zrywało się jagody gołymi rękami, dopiero po jakimś czasie dorobiłem się zbieraczki. Potrafiłem zebrać w ciągu dnia kilkadziesiąt kilogramów borówek i wieczorem wszystko sprzedać”. Zadomowił się w Bieszczadach bardzo szybko, a rytm swojego życia zharmonizował z rytmem przyrody. Od lutego do maja zbierał zrzuty jelenich poroży, od maja łapał pstrągi w potokach, w lecie zbierał jagody, w sierpniu i wrześniu grzyby, na zimę najmował się do roboty w lesie. Kiedy już, ze względu na wiek, nie mógł pracować w lesie zimą, chodził po mieszkańcach okolicznej miejscowości i szukał noclegu. Przyjmował go każdy i takim sposobem każdy go znał. Władek był istotą, która nie chciała nic za darmo – człowiek, który nie potrafił zapracować sam na siebie, nie był godzien jego szacunku. Dlatego też każdy nocleg odpracowywał u gospodarza na różne sposoby, w zależności od tego, co trzeba było zrobić. I tak mijał mu rok za rokiem. „Za zrzutami chodził sam, nie lubił towarzystwa. Zresztą co to za towarzystwo, sami oberwańce. Ładował do plecaka jedzenia na tydzień, kilka pudełek zapałek, flaszkę wódki i zabierał też śpiwór. Kiedy noc zastała go w lesie, znajdował paśnik, zagrzebywał się w sianie i spał w nim do rana. Zdarzało się, nad ranem przychodziły sarny albo jelenie, nieświadome, że spod Władka siano wyskubują. Na śniadanie schodził do strumienia, mył się w lodowatej wodzie, rozpalał ognisko, gotował na nim wodę na herbatę, podgrzewał konserwę i posiliwszy się co nieco, ruszał dalej. Jak Żyd wieczny tułacz”. Jeśli rzeczywiście można znać coś, jak własną kieszeń, to Władek tak właśnie znał Bieszczadzkie góry. Nie było miejsca, w którym nie był. Żaden kamień, drzewo, czy krzak nie były mu obce. Każdy szlak przeszedł kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt razy. Często też chodził na przełaj, tworzył własne ścieżki. Docierał tam, gdzie stopa ludzka wcześniej nie dotarła.
Majster Bieda - 05. Muzeum w Cisnej.jpg
Był czas, kiedy to zamieszkiwał w szałasie w lesie na pr ...
Był czas, kiedy to zamieszkiwał w szałasie w lesie na przełęczy Wyżnej pod Połoniną Wetlińską. Trwało to kilka lat i wtedy właśnie poznał człowieka, dzięki któremu stał się legendą, Wojtka Belona, który choć był dużo młodszy od Władka, bardzo go polubił. A jego piosenka stawała się coraz bardziej popularna. Tak bardzo, że tytułowy Majster Bieda przestał z tym walczyć i przyzwyczaił się, kiedy jego znajomi tak na niego wołali. Bardzo kłopotliwe były dla niego spotkania z turystami, którzy rozpoznawali w nim Majstra Biedę, prosili o autografy, zdjęcia. Jeszcze gorzej było, kiedy chcieli usłyszeć jakieś bardzo ciekawe historie z jego życia, a on sam uważał, że nic nadzwyczajnego nie przeżył. Uważał się za zwykłego, prostego człowieka i nie lubił rozgłosu. Dopiero po kilku latach namawiania, pozwolił przyjacielowi, Andrzejowi Potockiemu, nakręcić o nim krótki film.
Majster Bieda - 06. Grób Władka w Jasieniu.jpg
Pod koniec życia mieszkał w Domu Pomocy Społecznej, gdzi ...
Pod koniec życia mieszkał w Domu Pomocy Społecznej, gdzie został zachorował na zapalenie płuc, a chwilę później dołączyła się astma. Śmierć przyszła we śnie, szybko i niespodziewanie, równie szybko zabierając go z tego świata. Zmarł 18 czerwca w roku 2005. Pogrzeb odbył się w Kościele w Moczarach, natomiast ciało zostało pochowane na cmentarzu w miejscowości Jasień. „..miejsce wybrali mu poślednie, skąd ani skrawka gór nie widać. W Jasieniu, na obcej ziemi, na samym krańcu cmentarza przy potoku, gdzie ani jastrząb nie zakołuje, ani świerszcz nie zamuzykuje, gdzie słońce tylko ukradkiem od czasu do czasu zajrzy” – opisuje Andrzej Potocki. Niebo rzewnie za nim płakało ulewnym deszczem, gdy chmury na ten czas zeszły z bieszczadzkich połonin.
Majster Bieda - 07. Ukochane Bieszczady.jpg
"Znał jak pięć palców, jak szeląg zły..." Władysław Nad ...
"Znał jak pięć palców, jak szeląg zły..." Władysław Nadopta urodził się w 1917 roku (tak podaje kilka źródeł, jednak na nagrobku widnieje data 15.05.1922 r.) we Lwowie. Nie spędził tam zbyt wiele czasu; w dzieciństwie został osierocony i w wieku 13 lat, mając przy sobie 1 ubranie i gitarę, wyruszył na samotną wędrówkę po Polsce. Podróżował po kraju ok. 4 lata, zarabiając na siebie przez granie na owym instrumencie. ‘ „To ona uratowała mnie od śmierci, bo dzięki niej miałem co jeść” - wspomina. – „Gdzie ja ludziom nie przygrywałem, i w Przemyślu, i na Podhalu, i nawet nad morzem. A kiedy stęskniony wróciłem wreszcie do Lwowa, niedługo po mnie weszli Niemcy” .’ W wieku 17 lat trafił na przymusowe roboty w głąb Rosji, do Reichu. Przesiedział tam całą wojnę, harując na roli, przy kopaniu grobów, czy przy sadzeniu drzew. Po wojnie postanowił przyjechać do Polski. Nie mógł bowiem wrócić na Kresy, owładnięte wówczas przez Stalina. Najpierw zawitał w Łodzi, później na Śląsku, gdzie znalazł pracę w kopalni. „Zresztą to był najgorszy okres w jego życiu, bo górnikiem trzeba się urodzić, a on urodził się w bezkresie ukraińskiego stepu, dającego poczucie niczym nieskrępowanej swobody. Przywykł do wiatru, który niósł wonność nieskoszonych traw, do palącego słońca i tego miliarda migających na nieboskłonie gwiazd”.’ – pisze o Władku Andrzej Potocki. Korzystając z urlopu wsiadł w pierwszy autobus i pojechał w Bieszczady, aby być bliżej ojczyzny. W górach zakochał się od razu. Rok później podjął decyzję, że chce zostać tam na stałe i tak też uczynił, zostawiając żonę i syna, o których nie ma żadnych istotnych informacji. W Bieszczadach został drwalem, a kiedy „w lesie nastawał martwy sezon na cięcia, Władek brał plecak, kilka konserw i przemierzał bieszczadzką puszczę szukając zrzuconych przez jelenie poroży. A w tym był mistrzem nad mistrzami, znajdował wieńce tak ogromne, że nie był w stanie ich sam udźwignąć”. – pisze Krzysztof Potaczała. Trudności ze znalezieniem jakiejkolwiek roboty nastąpiły, kiedy Nadopta odmówił pracy przy burzeniu Cerkwi w Lesku. „Chyba by mi ręka uschła” - zarzeka się. – „Byli jednak tacy, którym powieka nie drgnęła, gdy niszczyli święty przybytek”.
Majster Bieda - 08.jpg
Przygoda Władka z GOPR-em zaczęła się w roku 1971. Zrani ...
Przygoda Władka z GOPR-em zaczęła się w roku 1971. Zraniony w dłoń, poszedł do starego schroniska w Ustrzykach Górnych, gdzie Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe miało swój dyżur i nieśmiało poprosił o pomoc. Był niezmiernie wdzięczny za opatrzenie mu ręki i rychło swoją wdzięczność okazał. „Dziś jestem przekonany, że był to pierwszy kontakt Władka z GOPR-em, którego rychło stał się członkiem wspierającym. Wspierał nas fizycznie w akcjach ratunkowych, wspierał życzliwym słowem i samą swą obecnością. A miała ona praktyczne znaczenie, bo jego bieszczadzkie życie kręciło się przecież wokół górskich schronisk.” – pisze Jerzy Korejwo, który to opatrzył wtedy Nadopcie rękę. Nadopta nie był ratownikiem, ale płacił składki jako tzw. członek wspierający GOPR. Pomógł w wielu akcjach. Kiedy ratownicy nie potrafili dotrzeć do miejsca wypadku, on szybko ich tam przekierowywał, tym samym ratując życie.
Majster Bieda - 09. Z GPOR-owcami.jpg
Nie był ratownikiem, nie składał ślubowania, ale zawsze ...
Nie był ratownikiem, nie składał ślubowania, ale zawsze był mile widziany w goprowskich dyżurkach. Ratownicy traktowali go jak swego, a on z dumą nosił błękitny goprowski krzyż. Teraz Dzień Ratownika świętować będą bez Władysława Nadopty, słynnego Majstra Biedy. - Był wyjątkowym człowiekiem. Zwyczajny, ale gdy wchodził do dyżurki, robiło się jakoś cieplej. "Władziu, napijesz się herbaty? A napiję się". I siedzieliśmy razem z nim z kubkami herbaty w ręce. Kiedy były akcje ratunkowe, a Władek był w dyżurce, my szliśmy w góry, a on dyżurował przy radiostacji - wspomina Edward Marszałek, ratownik GOPR. Władysław Bieda pochodził z okolic Lwowa. Wojnę spędził na robotach przymusowych, a w Bieszczadach pojawił się w latach 60. Chciał być bliżej rodzinnych stron. Był drwalem, zbierał runo leśne, poroża. Przeszedł Bieszczady wzdłuż i wszerz. Ci, co go znali, mówią, że wiedział o każdym nowym drzewie w lesie, znał każdą ścieżkę i kamień. - Majstrem Biedą został dzięki Wojtkowi Bellonowi, liderowi Wolnej Grupy Bukowina. Sądzę, że zetknęli się na Połoninie Wetlińskiej u Lutka Pińczuka. Władek miał na początku trochę za złe Wojtkowi ten przydomek. "A co to ja biedak jestem? Jeść mam co, dwie koszule mam" - mówił. Ponoć Wojtek Bellon odpowiedział mu, że jak umrze, to pozostanie po nim jakiś ślad. Kiedy się spotykaliśmy, Władek mówił: "Popatrz, no, popatrz. Wojtek już dawno nie żyje, a ja nadal chodzę po tym świecie" - opowiada Marszałek.
Majster Bieda - 10. Bacówka.JPG
Władysław Nadopta był kimś, kogo zawsze witano z otwarty ...
Władysław Nadopta był kimś, kogo zawsze witano z otwartymi ramionami. Sporo czasu spędził w schronisku "Pod Małą Rawką", czy w knajpie "Siekierezada", znajdującej się w miejscowości Cisna. W obu miejscach miał wielu znajomych, ludzie zapraszali go do swoich stołów, lubili z nim rozmawiać. Był bardzo miły, życzliwy i zawsze optymistycznie nastawiony do wszystkiego. Miał swoje zasady, których nigdy nie łamał. Był tak bardzo umiłowany w Bieszczadach, że poświęcił im prawie całe swoje życie. Tylko tam czuł się spełniony i szczęśliwy. Młoda dziewczyna pracująca teraz w ‘Pod Małą Rawką’, zapytana o niego odpowiada uśmiechem pełnym miłych wspomnień. „Był dla mnie jak dziadek” – mówi. Podobnie reaguje na pytanie o Władka ratownik GOPRu w Cisnej. Pamiętając o złym nastawieniu Nadopty do rozgłosu, ludzie nie mówią o nim zbyt wiele. Nie chcą opowiadać, ani odpowiadać na pytania. Nie chcą, aby o nim mówiono, pisano, bo wiedzą, że on również by tego nie chciał. Odpowiadają za to ciepłym spojrzeniem i uśmiechem, które mówią więcej niż wiele słów. Zapewne Władek Nadopta miał również przeróżne wady. Któż jednak ich nie ma? My cenimy sobie i chcemy naśladować jego: poczucie honoru, życie zgodnie z naturą, podążanie za głosem serca, pomoc bliźniemu, pragnienie wolności. Tak mało a tak wiele ...
więcej plików z tego folderu...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin
W ramach Chomikuj.pl stosujemy pliki cookies by umożliwić Ci wygodne korzystanie z serwisu. Jeśli nie zmienisz ustawień dotyczących cookies w Twojej przeglądarce, będą one umieszczane na Twoim komputerze. W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia. Dowiedz się więcej w naszej Polityce Prywatności