-

49244 -

679 -

22241 -

877
84859 plików
889,69 GB
Foldery
Ostatnio pobierane pliki
My was w Rynku ostrzyżemy,
my was w końcu wykąpiemy.
Zamiast się włóczyć i narkotyzować,
przyjedźcie tu do nas do Krakowa.
My wam kości policzymy,
my wam wszystkim wpierdolimy"
Vavel Underground, początkowo działający pod nazwą Dwie Dorotki z Nowej Huty – powstał w 1985 roku.
– "W pierwszym okresie graliśmy we dwóch: Mietek „Kanar”, znany nowohucki hipis, na instrumentach perkusyjnych, i ja na gitarze" – opowiada lider Krzysztof „Brudas” Piskadło.
– "Wymyśliliśmy, że imiona pierwszych dziewczyn, które zaczepimy podczas spaceru, utworzą nazwę naszego zespołu".
Następnie do grupy dołączyli wokalista Grzegorz „Python” Drozd i mieszkający w Krakowie uzdolniony basista Waldemar Raźny (znany przede wszystkim z koncertowego składu Homo Twist, a także grupy Revolver).
- "Wspólnie z „Pythonem” pisałem muzykę i teksty. W NCK uznano je za dość kontrowersyjne, ale w końcu udało się zagrać tam parę koncertów".
Grupa zyskała lokalną popularność i muzycy postanowili wypłynąć na szerokie wody. Już pod szyldem Vavel Underground zaangażowali opolskiego basistę Artura Niestroja i rozpoczęli intensywną pracę nad nowym materiałem. Regularne ośmiogodzinne próby przyniosły efekt w postaci czwartego miejsca w Jarocinie w 1988 roku i wtłoczenia w rowki państwowej fonografii. Utwór „Nasza Nina” znalazł się na płycie dokumentującej tę edycję festiwalu.
Maciek Maleńczuk, jako, że się z Mietkiem "Kanarem" mocno kolegował na stopie narkomańskiej, o Vavel Underground także w swoim życiu zahaczył:
o koledze Mietku, o wdzięcznej ksywie Kanar:
- "Mietek zyskał ten przydomek, bo miał zwyczaj chodzić w żółtej sukience swojej siostry i w niebieskich jeansach i do tego był gadatliwy. Zapierdolił siostrze żółtą sukienkę na ramiączkach, ale naprawdę bardzo zabawnie się w tym prezentował (śmiech). Weźmy pod uwagę, że to był hipizm. Społeczeństwo było w tamtym czasie dużo bardziej tolerancyjne. Jednocześnie dużo bardziej szare".
"Jak pojawiłem się na Rynku w Krakowie i zacząłem poznawać się z hipisami, to poznałem Mietka. Mietek poza tym, że był ćpaczem i kombinował cały czas jakieś tajemnicze tabletki, co mi się podobało, to wkurwiał mnie tym, że wszystko to zalewał wódką.
Cały czas się przyjaźnimy, ale nie spotykamy się non stop, bo chcąc spotkać się z Mietkiem, muszę liczyć się z tym, że przyjmujemy na tę chwilę jego styl (śmiech)... Dlatego widuję się z Mietkiem raz na jakiś czas. Biorę go wtedy do siebie na wieś, łykamy sobie jakąś fajną tabletkę, palimy ganję i bajerzymy. Pijemy również trochę alkoholu, bo Mietek lubi się napić. Jest to dobry, porządny człowiek. Napisałem o nim piosenkę -Totalny dym-, ponieważ jego skłonność do podjudzania zadymy była znana. Mietek ma mnóstwo powiedzonek, które osobiście ukuł. Przytoczę kilka, bo są naprawdę niezłe:
- Dupa każdej kobiety w pewnym wieku jest genialna;
- W tym kraju każdy chociaż raz miał w ręku łopatę;
- Dobry rastaman to skóra przed kominkiem;
- Nikt ci tak nie da jak stara dupa;
- Często też rzuca do mnie hasłem: Maciek, pamiętaj! Rembrandt to światło! (śmiech)".
- "On to mówi w jakimś towarzystwie, gdzie siedzą kobiety i rozmawiają o proszkach do prania i płynach do mycia naczyń, a tu nagle Mietek wyjeżdża z takim tekstem! (śmiech). Jak się upije - jest nieobliczalny! Krzyczy, robi zadymę, hałasuje. Potrafi pijany zasnąć na torach tramwajowych. Jak któregoś razu skaleczył się, będąc na jakimś wojskowym osiedlu, to zachlastał krwią drzwi wszystkich lokatorów, wykrzykując: Chcieliście krwi, to macie! (śmiech)... Jest to absolutnie niespokojny typ. Wydaje mi się, że tak naprawdę największą krzywdę robi mu alkohol. Gdyby spokojnie ćpał sobie tylko te tableteczki, gdyby nie zalewał tego wódką, to byłby niegłupim, opanowanym gościem, ale jest uzależniony od alkoholu i to się już raczej nie zmieni. Tak już po prostu jest. Nadal pozostaje moim przyjacielem. Uważam, że fajnie jest mieć takiego kumpla. Mimo, że jest to człowiek z problemami, to jest dla mnie najfajniejszym gościem, jakiego znam".
o Vavel Underground:
"Lata 90. Skończyło się granie na streecie, a Homo Twist było dopiero w zamyśle. Sytuacja przejściowa. Było już po 1989 roku, więc nagle wszystko było wolno. Ulica zrobiła się głośna, toteż nie bardzo dało się na niej grać. Skończył się klimat grania na streecie. Koniecznie chciałem się przebranżowić, w związku z czym próbowałem zdobyć elektryczną gitarę. Było to jeszcze przed Homo i tak na dobrą sprawę, to zupełnie nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Kombinowałem, spędziłem trochę czasu na Śląsku. Ale wróciłem z tego Śląska i wtedy okazało się, że ze Stanów przyjechał kolega Pyton".
"W pewnym momencie pojawił się punk, no nie? Ja byłem wciąż hippie, ale później były już punki i postpunki i tak właściwie to Pyton był postpunkiem. Mam wrażenie, że był nawet czymś więcej – pierwowzorem lekko zfreakowanego narodowca (śmiech). Pyton z własnej woli zgłosił się do komandosów, do wojska, i odbębnił trzy lata w niebieskich beretach. Taką akcję zrobił. Normalnie zgłosił się do wojska. Grał w kapeli Vavel Underground razem z niejakim Brudasem. Zarówno Brudas, jak i Pyton byli bardzo silnymi antyklerykałami i zdeklarowanymi satanistami. Śpiewali piosenki o kopułach kościołów, które w końcu zajmą się ogniem i spłoną. Odnosili się do Adriana Marcato i różnych innych znanych satanistów".
"Brudas interesował się takimi tematami, bo studiował religioznawstwo, a Pyton był freakiem, inteligentnym chuligankiem. Wstąpił do wojska. Pamiętam, że parę razy wychodził na przepustkę w mundurze, a ja akurat wtedy szwendałem się po mieście, więc go spotykałem. Następnie Pyton wyszedł z wojska i wyjechał do Stanów, skąd przywiózł ze sobą prostytutkę. Nie wiem dokładnie, co to za laska, ale sama mówiła o sobie, że spała z co najmniej pięcioma tysiącami mężczyzn. Laska ta przy każdej nadarzającej się okazji przechwalała się swoimi kurewskimi zdjęciami. Była zdzirą z piekła rodem (śmiech)! A Pyton będąc w Stanach, zdążył uzależnić się od heroiny, bo ona była heroinistką".
"Tak więc Pyton przyjechał do Polski wjebany w hermana, a u nas strzelanie w kanał było już mocno rozpowszechnione. Moja sytuacja była w tamtej chwili beznadziejna. Skończyło się granie na streecie, a nie założyłem jeszcze Homo Twist. Byłem w dupie, nie miałem kasy, więc z nudów zacząłem znowu grzać. Było to przed moim wyjazdem na Śląsk. I okazało się, że Pyton szuka takiego towaru, jaki ćpał tam, w Stanach".
"Chyba nawet raz brałem udział w Róbrege z zespołem Vavel Underground, z Pytonem i Brudasem. Obawiam się, że Mietek grał wówczas na kotłach symfonicznych, które skądś wytrzasnęliśmy. A może one po prostu tam były? Sam nie pamiętam, ale była jakaś taka akcja. Zagrałem wtedy kompletnie nieudane solo na rozwalającym się klarnecie, ale był taki jazgot, że nie miało to znaczenia".
.
- sortuj według:
-

0 -

1 -

0 -

0
1 plików
410 KB
Zaprzyjaźnione i polecane chomiki (36)

























