F-A 18 Interceptor-Codewheel (High quality).pdf
-
Among The Sleep -
Arctic Adventure -
Clonk Endeavour -
Dead Planet -
Halbjorn's Wrath -
Monuments of Mars -
Naklejki na dyskietki -
Pismo PSP nr 50 w Częstochowie -
Pragmatic Podcasts -
Programowanie -
Soldner Secret Wars -
Sołtys -
The Adventures of Baron -
The Black Heart -
The changelog -
The Lighthouse -
The Spirit Engine 2 -
The Train -
Wing Commander - Manual-PL -
WWF Wrestlemania - Manual-DE-ENG-FR-IT -
Xenon - Manual-ENG -
Xenon - Quick Start Card-DE-FR -
Xenon II - Manual-ENG-IT -
Xenon II - Megablast - Manual-ENG -
Xenophobe - Technical Supplement-ENG -
X-It! - Manual-DE-ENG-FR-IT -
X-Out - Manual-DE-ENG -
X-Out - Manual-DE-ENG-FR-IT -
XP8 - Manual-ENG -
XR-35 - Manual-DE-ENG-FR -
XTreme Racing 2.0 - Manual-ENG -
XTreme Racing Manual-ENG -
Yo! Joe! - Manual-DE-FR -
Yogis Big Cleanup - Manual-ENG-FR-SP -
Yogis Great Escape - Manual-DE-ENG-FR-IT-SP -
Yolanda - Manual-DE-ENG-FR-IT -
Zakleta Wyspa - Manual-PL -
Zarathrusta - Manual-ENG -
Zeewolf - Manual-DE-ENG-FR -
Zombie - Manual-PL -
Zone Warrior - Manual-ENG -
Zool 2 - Manual-ENG-FR -
Zoom! - - -
Zoom! - Manual-ENG -
Zork II - The Wizard Of Frobozz - Manual-ENG -
Zork III - The Dungeon Master - Manual-ENG -
Zork Zero - Manual-ENG -
Z-Out - Manual-ENG-IT -
Zynaps - Manual-DE -
Zynaps - Manual-DE-ENG-FR

Ilość stron: 76 Cena: 3,00 zł Nakład: 36900 Wstępniak: Jesień w pełni. Lecą z drzew liście, lecą strony z Magazynu AMIGA. Tak sobie dumam, że jeśli Wydawca (baczność!) przeczyta ten wstępniak, to do kompletu polecę i ja. Tylko cena Magazynu nie leci. Ona szybuje, i to ruchem mocno wznoszącym. Aż dziw, że jeszcze nikt nie przysłał mi w liście bomby ani nie nasłał jakiejś skośnookiej mafii. Na szczęście jesień to nie tylko spadające liście. Koniec roku to natłok imprez targowych w kraju i za granicą. Tegoroczna jesień to także złota jesień" dla nas, amigowców, i to bez względu na pogodę za oknem. Tak przynajmniej się wydawało. Tymczasem po raz kolejny okazało się, że rzeczywistość jest zawsze gorsza od zapowiedzi. Niby Amigi pojawiły się w sklepach, nawet z całkiem sympatycznym zestawem programów, tyle że miesiąc później i prawie dwukrotnie drożej niż to początkowo zapowiadano. W efekcie A1200 HD kosztuje tyle samo co najtańszy 486. Trzeba być wyjątkowym fanem Amigi, aby skorzystać z takiej oferty. Cóż, mam nadzieję, że Escom lub Amiga Technologies zreflektują się i albo obniżą cenę, albo dołożą coś do Amigi bez zmiany ceny (choćby CD-ROM). A przecież, gdyby ktoś wcześniej pomyślał, można było znacznie pbniżyć koszty. Argument o tym, że niejaki pan K. nałożył cła, akcyzy, podatki itp. i stąd taka cena, po prostu mnie śmieszy, mimo iż rzeczonego pana K. nie lubię, i to bardzo. Aby to obejść, wystarczyłoby montować Amigi w Polsce. Części z Bordeaux, a zatem ..unijne", brak dodatkowych opłat, zwolnienie z podatków na dwa lata (bo część produkcji mogłaby iść na eksport), zmniejszenie kosztów produkcji, bo nasze płace nadal do pięt nie sięgają zachodnim, zmniejszenie bezrobocia wśród zdolnych elektroników, błyskawiczna reakcja na potrzeby rynku bez konieczności oczekiwania na dostawy z zagranicznej centrali, i wiele, wiele innych korzyści. Polski rynek jest na tyle duży, że taka inwestycja na pewno by się opłacała. Próbowaliśmy przekazać to ludziom z AT (fuj. jak ten skrót się brzydko kojarzy), ale napotkaliśmy na dwie zasadnicze przeszkody. Pierwsza: zanim zdążyliśmy cokolwiek wytłumaczyć okazywało się. że komuś w centrali odwidziało się i dystrybutorem na Polskę ma byc zupełnie kto inny. Powtórzyło się to trzy razy. Czwarty raz nie będziemy już próbować. Druga przyczyna tkwi w nas, Polakach, a ściślej w pewnych businessmanach". Z rozmów z Niemcami, odpowiedzialnymi ze strony Technologies, wywnioskowałem, że tyle razy zostali już nacięci przez polskich cwaniaczków", i to na grube pieniądze, że woleli nie eksperymentować, a oprzeć się na założonej onegdaj przez pana Drączkowskiego sieci dystrybutorów, i to bez względu na to. jak ci dystrybutorzy spisywali się w przeszłości. Miejmy nadzielę, że rynek amigowski w Polsce nie zostanie zarżnięty. Leży to bowiem w interesie zarówno użytkowników, iak i handlowców, dla których Amiga jest jedyną szansą (firmy o takiej kondycji nie mają obecnie czego szukać na rynku pecetowym)....

Ilość stron: 108 Cena: 2,50 zł Nakład: 41000 Wstępniak: Już myślatem, że przyjdzie mi oddać tę stronę Rafałowi. Kompletnie bowiem nie miałem pomysłu. Nie doceniłem jednak naszej kochanej Waaaaadzy. Ona zawsze wymyśli coś takiego, że gdyby to nie dotyczyło nas osobiście, to można by umrzeć ze śmiechu. Cóż takiego wysmażyła nam nasza najwspanialsza koalicja? W noworocznym dzienniku TV obwieszczono z triumfem, że do GATT-a się na razie nie zapiszemy. (Nasi dłu-gowzroczni politycy zaślepieni wojenkami o stołki nie widzą, że taka postawa zaowocuje kolejnym podniesieniem ceł zachodnich na nasze wiśnie, szynkę i tekstylia, a zatem jedyne, co jeszcze udaje się nam eksportować). Niemniej będziemy się powoli do rzeczonego GATT-a zbliżać i w tym celu (niewiarygodne!!!) obniżamy cła i znosimy opłaty wyrównawcze. Wprawdzie te drugie zniesiono tylko po to, aby wliczyć je do ceł na produkty rolne (co automatycznie pociąga za sobą wyższą akcyzę i VAT), ale to drugie! Nektar dla uszu! Wreszcie ceny interesujących nas rzeczy będą niewiele wyższe niż w Niemczech. Tymczasem okazało się (jak zwykle), że albo dziennik znów kłamie, albo, co ostatnio jest praktyką, kłamie urzędnik usiłujący w ten sposób udowodnić nie wiadomo komu, że Walendziakowe Wiadomości są niewiarygodne. Cła nie tylko nie spadły, ale (jak w wypadku kompaktów) wzrosły o kilka procent. A tak na marginesie. Jak podpowiada mi kolega - Amiga powinna jako związana z folklorem ludowym być specjalnie przez ZSL dotowana. Przykład: stara śpiewka ludowa powiada "AMIGA, miga gwiazdka nad borem z Mariolą Okocim spojrzeniu". Nie wymagam wiele: wystarczą emerytura i podatki rolnicze oraz jakiś mały kredytpreferencyjny dla każdego użytkownika i sympatyka Amigi. Skończmy już z polityką, bo jeszcze ta strona zmieni kolor na żółty (od żółci) lub czerwony w zielone krówki (od koalicji). Jeszcze raz okazało się, że centralne planowanie, jakie usiłuje nam wmusić na nowo nasz rząd, zda się psu na budę. Zgodnie z dziesięcioletnim planem tematów Magazynu AMIGA w tym numerze miało się znajdować zupełnie coś innego. Tymczasem jak zwykle, życie przerosło kabaret. Zalew nowych programów i naciski lobby związanego z tworzeniem software'u zmusiły nas do zrewidowania naszych początkowych, jakże z gruntu niesłusznych, poglądów. Nie oznacza to wcale, że ten numer będzie mniej ciekawy niż miał być. Może nawet stanie się całkowicie odwrotnie. A tak na marginesie: jak zwykle na początku marca odbyły się największe światowe targi komputerowe, czyli hanowerski CeBIT. Miało się tam rozstrzygnąć "być albo nie być". W chwili gdy czytacie te słowa - znam już odpowiedź na to Hamletowskie pytanie. Niestety, wstępniak musiałem spłodzić nieco wcześniej. A zatem odpowiem równie "dyplomatycznie" słowami przypomnianej w Nowy Rok piosenki Jerzego Wasowskiego: "Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie spieszmy..."

Ilość stron: 113 Cena: 2,50 zł Nakład: 46600 Wstępniak: Tym bardzo modnym ostatnio terminem można określić sytuację, jaka panuje na rynku Amigi w momencie, gdy piszę te słowa. Z jednej strony niezupełnie wyjaśniona sytuacja byłej firmy Commodore (na targach w Kolonii przedstawiciele Amiga Center of Excellence byli nieoficjalnie i udzielali dość pokrętnych wyjaśnień, tłumacząc się, że wszystko zostanie powiedziane "u nich na miejscu", czyli na targach World of Amiga w dniu 10 grudnia w Londynie), z drugiej wspaniała postawa firm produkujących oprogramowanie i osprzęt do Amigi. Nieprzejednane i wspólne stanowisko zmusiło następców Commodore do znacznego przyspieszenia prac, warunkujących wznowienie produkcji komputerów. Z drugiej strony producenci postanowili pokazać użytkownikom Amigi, że nie jest tak źle i zarzucili wręcz rynek nowymi, wspaniałymi przystawkami i programami. Będzie o czym pisać przez co najmniej rok. Ze wspomnianej pomroczności wylania się jednak powoli w miarę klarowny i jasny obraz: Amiga żyje i żyć będzie, i to na dodatek dość długo. Jest bowiem prawidłowością, że coś, co rodzi się w wielkich bólach, jest piękne i długowieczne. Jak to wygląda w praktyce? Jestem zupełnie spokojny o żywot Amigi jako komputera do zastosowań użytkowych. Firmy takie, jak: Scala, Real, Activa, Advanced Systems, GVP, Maxon, Electronic Design & ProDAD, a także wiele innych, mają jasno określone plany i pełne ręce roboty. Nowa "odmiana" Amigi'4000 o nazwie Rap-tor, oraz wchodzące do sprzedaży karty turbo z procesorem MC68060 i nowe wersje kart graficznych wraz z odpowiednim oprogramowaniem typu Lightwave czy nowe odmiany Scali jasno określają główny kierunek, w jakim będzie się Amiga rozwijać, niezależnie od tego, co stanie się z resztkami po Commodore. Przedstawiciele Scali odgrażają się nawet, że w razie "klapy" wykupią prawa do produkcji Amig 4000 i 1200, aby sprzedawać je pod nazwą Scala Workstation. A co z tego wynika dla zwykłych użytkowników Amig? Wspomniane firmy na tyle mocno "siedzą" na rynku, że w ramach produkcji ubocznej będą wydawać programy i przystawki dostępne dla normalnego "zjadacza chleba". Wspomogą ich w tym zapewne coraz prężniej rozwijające się firmy polskie. Już w tej chwili firmy Elsat i Elbox eksportują swoje wyroby na Zachód, przymierza się także do tego TSS. Amiga jest coraz szerzej stosowana do celów profesjonalnych. Nawet taki "beton", jak państwowa telewizja, zaczyna się pod tym względem powoli kruszyć. Znam kilka firm. które wykonują animacje na Siliconach. Jednak... nie tak całkiem. Modelowanie obiektów i wstępny rendering wykonują Amigi. Jedynie końcowy szlif nadawany jest za pomocą SG. Oczywiście firma do tego się nie przyzna, bo kto chwali się tym, że większość prac wykonują "zabawki"?...

Ilość stron: 84 Cena: 3,50 zł Nakład: 31000 Wstępniak: Jak może niektórzy z Was zauważyli, ten numer Magazynu AMIGA jest numerem pięćdziesiątym. Osiągnęliśmy ten wynik bez uciekania się do sztuczek w rodzaju numerów podwójnych czy wliczania wydań specjalnych lub zerowych. Osiągnęliśmy ten wynik dzięki Warn, Drodzy Czytelnicy. Mimo tego, że zawartość Magazynu nie zawsze pokrywała się z Waszymi oczekiwaniami, kupowaliście Amigę. Dziękujemy Warn za to. Szczególne podziękowania należą się prenumeratorom narażonym na znacznie dłuższe oczekiwanie na kolejny numer, niż to było w wypadku kupujących Magazyn w kiosku. Podziękowania należą się także Wydawcy, który, choć miał momenty wahania, pokazał, że rzeczowe argumenty do niego trafiają i nie postąpił wzorem wydawców innych pism amigowskich. Gdy zaproponowano mi funkcję redaktora naczelnego, wahałem się, gdyż wiązało się to ze zmianą dotychczasowej pracy, a tego zbytnio nie lubię. Zapytałem zatem, na jaki okres mogę dostać gwarancję. Okazało się, że na pół roku. Dalsze gwarancje wystawią panu Czytelnicy" -- stwierdził szef. Zaryzykowałem prorokując sobie dwa lata spokoju, a dzięki Warn rzeczywistość przekroczyła najśmielsze marzenia. Myliłem się jednakże nie tylko co do czasu, ale i co do... spokoju. Nie będę wnikał dlaczego - wszyscy wiemy. Przyznam, że sam miałem momenty zwątpienia, a robiąc nierzadko dobrą minę do złej gry dorobiłem się jedynie wrogów i wrzodu żołądka. O tym, jak trudno być prorokiem, świadczy także inny przykład. Gdy dorwałem się do Internetu, jednym z pierwszych listów, jaki wysłałem do Amiga Technologies (było kiedyś coś takiego) i do pha-se5 było zapytanie "czy kiedykolwiek będzie karta z procesorem MC68060 do A1200?". Pierwsza odpowiedź przyszła z AT. Pan, którego nazwisko przemilczę, aby nie ranić uczuć Rafała, który tegoż człowieka uwielbia, odpowiedział (w wolnym tłumaczeniu): Zapomnij. Jeślibyś wsadził sześćdziesiątkę do A1 200, to najpierw stopi się obudowa, a potem wezwiesz straż pożarną do gaszenia pożaru w mieszkaniu". Chwilę później przyszła odpowiedź od phase5, z której wynikało, że już niedługo taka karta ich produkcji będzie w sprzedaży. A później dodatkowo okazało się, że ten rzekomo tak gorący" procesor nie potrzebuje nawet wentylatora. W związku z tym nie zamierzam prorokować ani na temat przyszłości Amigi (choć ostatnio nareszcie klarownie zaczęła się rysować), ani na temat przyszłości Magazynu AMIGA, ani na temat jakiejkolwiek innej przyszłości, w tym i mojej. Nie zamierzam też prorokować, jak za rok będą wyglądać ci amigowcy, którzy przesiedli się na peceta (co w ostateczności mogę zrozumieć) i którzy usiłują do tego samego kroku namówić innych, gloryfikując pudło z piętum" (achillesowym) - czego już zrozumieć absolutnie nie potrafię...
Pobierz

