Wykorzystujemy pliki cookies i podobne technologie w celu usprawnienia korzystania z serwisu Chomikuj.pl oraz wyświetlenia reklam dopasowanych do Twoich potrzeb.

Jeśli nie zmienisz ustawień dotyczących cookies w Twojej przeglądarce, wyrażasz zgodę na ich umieszczanie na Twoim komputerze przez administratora serwisu Chomikuj.pl – Kelo Corporation.

W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce internetowej. Dowiedz się więcej w naszej Polityce Prywatności - http://chomikuj.pl/PolitykaPrywatnosci.aspx.

Jednocześnie informujemy że zmiana ustawień przeglądarki może spowodować ograniczenie korzystania ze strony Chomikuj.pl.

W przypadku braku twojej zgody na akceptację cookies niestety prosimy o opuszczenie serwisu chomikuj.pl.

Wykorzystanie plików cookies przez Zaufanych Partnerów (dostosowanie reklam do Twoich potrzeb, analiza skuteczności działań marketingowych).

Wyrażam sprzeciw na cookies Zaufanych Partnerów
NIE TAK

Wyrażenie sprzeciwu spowoduje, że wyświetlana Ci reklama nie będzie dopasowana do Twoich preferencji, a będzie to reklama wyświetlona przypadkowo.

Istnieje możliwość zmiany ustawień przeglądarki internetowej w sposób uniemożliwiający przechowywanie plików cookies na urządzeniu końcowym. Można również usunąć pliki cookies, dokonując odpowiednich zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Pełną informację na ten temat znajdziesz pod adresem http://chomikuj.pl/PolitykaPrywatnosci.aspx.

Nie masz jeszcze własnego chomika? Załóż konto

List do Rzymian __ Rozdział 07.mp3

Download: List do Rzymian __ Rozdział 07.mp3

7,99 MB

0.0 / 5 (0 głosów)
To jest najważniejszy rozdział listu do Rzymian. Czytając ostatnie parę rozdziałów można czuć zagubienie, bo to jest trudny tekst. Te metafory prawa, o co w tym chodzi w ogóle, naprawdę jest trudno to zrozumieć bez całego bagażu filozofii greckiej, którą się Paweł posługuje. Bez całego bagażu też żydowskiego odniesienia do prawa. Ale właśnie dlatego 7 rozdział, jakby tak naprawdę pokazuje sedno. Warto sobie List do Rzymian skrócić właśnie do tego, że jeżeli nawet poprzednie rozdziały jakoś trudność sprawiały, to tu jest właśnie jakby epicentrum tego co Paweł chce powiedzieć. Bo co Paweł mówi. Mówi jedno. Można se mówić, bo na tym polega prawo, co jest dobre, a co złe i można człowieka nauczyć, że są takie i takie grzechy, że to i to jest przeciwne prawu Bożemu, że to i to niszczy itd. I człowiek może to nawet wiedzieć, w jego umyśle to wszystko może być jasne. Tylko, że potem przychodzi jego ciało, potem przychodzi to czego jego ciało pragnie, i przez ciało, rozumiem, nie tylko ciało to fizyczne, tylko kiedy Paweł mówi ciało, to chodzi o całą sferę ludzką, czyli chodzi o emocje, chodzi o różnego rodzaju uczucia itd. My możemy bardzo dużo rzeczy wiedzieć, i prawo nam może wszystko doskonale wytłumaczyć, ale w nas jest druga siła, która wojuje z tym wszystkim, i bardzo często wygrywa. Zobaczmy jak to Paweł pięknie i dramatycznie pisze. Mówi, nieszczęsny ja człowiek, mówi chce dobra, i naprawdę chce, no ale robię zło. Zobaczmy, że od 2000 lat nic się nie zmieniło. Co mówi Paweł. Dzięki niech będą Bogu, przez Jezusa Chrystusa. Czyli mówi, z tego wszystkiego jest tylko jedno wyjście. Tylko bliskość z Jezusem, może cię z tego wyciągnąć. Tylko Jezus z Jego mocą, z Jego Zbawieniem, może cię wyprowadzić. Bogu niech będą dzięki, przez Jezusa Chrystusa naszego Pana. Co to znaczy? Całe nasze nauczanie w Kościele, kiedy ludziom na świecie będziemy mówić o tym co jest dobre, a co złe, a to robimy, to w niczym im nie pomoże. Możemy ich oczywiście przekonać. Na poziomie umysłu mogą się nawet zgodzić, ok. Macie rację, ale bez doświadczenia bliskości z Jezusem, bez doświadczenia Zbawienia z Jezusem, bez tego, że Jezus do ciebie przyjdzie, nikt nie wylezie (z grzechu), nawet jeśli będzie wiedział o całym złu tego świata i zgodzi się, że jest to całe zło tego świata, to nikt z tego o własnych siłach nie wyjdzie. I do tego się streszcza cały list Pawła do Rzymian. Tak naprawdę o tym on jest, kiedy mówi o tym prawie, łasce i jak gdyby o wszystkich tych aspektach tych rzeczy. Co to znaczy? Szukajcie Jezusa, Szukajcie Jezusa, szukajcie Jezusa, szukajcie Jezusa. Usiądźmy dziś na Modlitwie i rozplanujmy na najbliższy tydzień jak będę szukał Jezusa. I oczywiście za tydzień znów zrobimy to znowu. Jak będę Go szukać, jak blisko z Nim będę, bo to tak naprawdę może nas wyzwolić z tego bałaganu, który w nas jest.
Źródło:Langusta na palmie

Komentarze:

Nie ma jeszcze żadnego komentarza. Dodaj go jako pierwszy!

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować

Inne pliki do pobrania z tego chomika
Pierwszy rozdział listu nie jest łatwym tekstem. Paweł po krótkim wstępie przechodzi do bardzo konkretnych rzeczy. Warto zauważyć 2 rzeczy w tym fragmencie. Pierwsza. Nie powinno pomijać się początku. Paweł wszystkich przedstawia, pozdrawia, Paweł pisze kim jest, że tęskni za swoimi współbraćmi w Rzymie. Jest tam natomiast jedna bardzo ważna myśl, która ustawia to wszystko co dalej trzeba przeczytać. Mianowicie, kiedy Paweł na początku pisze o tym kim on jest, co robi, co chce im zaprezentować, to chce im opowiedzieć Ewangelię o Synu Bożym Jezusie. Zobaczmy, że nie mówi, iż chce im zaprezentować system poprawnej moralności, nie mówi, że opowie im o tym co jest złe i dobre. Oczywiście będzie o tym za chwilę mówił. Jednak zaczyna od tego, że jest głosicielem Ewangelii o Synu Bożym. Jak gdyby nie da się zrozumieć wszystkiego co Paweł dalej napisze, jeśli nie zrozumiemy, że potrzebujemy Zbawiciela, że potrzebujemy dobrej nowiny o Kimś, Kto Jest nas w stanie wyzwolić z wszelkiego rodzaju zła. Zobaczymy, że dopiero potem Paweł pisze, i to nie przebierając w słowach, bo to są bardzo ostre słowa, o bardzo wielu grzechach, o takich grzechach, o których dzisiaj dużo słyszymy. Jeśli ktoś ma wątpliwości co do nauki Kościoła, na temat różnych seksualności ludzkich, na temat chciwości, na temat niesprawiedliwości, na temat kłótliwości, podstępności, obmawiania ludzi itd. Zobaczmy, że o tym wszystkim Paweł pisze, że to już wtedy było między ludźmi. Paweł pisze o tym bardzo ostro. Mówi, że jeśli się Pana Boga odrzuci, jeśli odrzuci oczywistość tego, że musi Pan Bóg być. Gdybyśmy na chwileczkę odłożyli nasze argumenty, jakieś wątpliwości itd. i pomyślimy, czy jest Ktoś kto to wszystko musiał stworzyć, to pierwszą oczywistą myślą jest, że nie mogło się to wszystko samo z siebie wziąć...to nie znaczy, że to odpowiada na wszystkie pytania, i nie warto szukać odpowiedzi na te pytania. Paweł jednak mówi, że kiedy się odrzuci jakby ta najprostszą prawdę świata, że za tym wszystkim Ktoś stoi, że to wszystko Ktoś ułożył, to mamy wtedy właśnie taki obraz świata. Wtedy warto wrócić do wstępu, gdzie Paweł mówi, że na szczęście jest Dobra Nowina. Kiedy weźmiemy tylko pod uwagę tą drugą część, jak Paweł "łaja" różnego rodzaju grzechy, odstępstwa, zboczenia itd. a tak czasem robimy w Kościele...nie widzimy tego pierwszego, czyli potrzebujemy w tym wszystkim Jezusa, który nas z tego wszystkiego wybawi to marnie zginiemy. Spójrzmy na siebie na swoje grzechy, ale nie po to by się nimi przerazić, nie po to, żeby zobaczyć jakie to wszystko jest okropne, jak ja grzesznie żyję. tylko westchnąć, Jezu ja Cię potrzebuję Zbawicielu. Potrzebuję Dobrej Nowiny o tym, że ty mnie możesz z tego wszystkiego wydobyć. Bo bez Jezusa to rzeczywiście świat jest tak okropny, jak to o czym mówi Paweł, ale z Jezusem to wszystko może być pokonane. Z tym usiądźmy do Modlitwy... Źródło:Langusta na palmie
Piękny i trudny rozdział w słuchaniu. Po wczorajszym rozdziale, gdzie Paweł wymienił chyba wszelkie zło świata, wymienił wszelkiego rodzaju odejścia i bezeceństwa, które ludzie robią, natychmiast zaczyna, aby na to patrzeć poprzez Bożą miłość i miłosierdzie przez Bożą Nadzieję, że człowiek może się nawrócić. Zobaczmy, że od razu kiedy Paweł o tym mówi, to mówi nie sądź, jak gdyby zostaw sąd Bogu. Co ciekawsze jeszcze, Paweł mówi, coś co obecnie w Kościele wielu ludziom się nie podoba. Zobaczmy, kiedy Paweł mówi o obrzezaniu i nieobrzezaniu, to dla nas jak gdyby tematy trochę odległe. Kiedy mówi co w sercu co na zewnątrz. O czym on tak naprawdę mówi. Mówi, że jesteś katolikiem, i że masz oznaki bycia katolikiem. Przełóżmy analogicznie obrzezanie na Sakrament Chrztu. Praktykowania przełóżmy na różne nasze katolickie obowiązki, np chodzenie do Kościoła itd. Paweł mówi, że kiedy jesteś do tego wszystkiego przywiązany, ale nie ma w tobie ducha tego, i tak naprawdę nie przestrzegasz tego prawa, chociaż jesteś katolikiem i chełpisz się, że wyznajesz wartości katolickie, to Paweł mówi, że na sądzie będą cię sądzić ci, którzy nie byli katolikami, ale którzy to robili. Czyli ci, którzy postępowali według ducha tego prawa. Paweł wcale nie mówi o tym, że było by fajnie, gdyby poganie zostali chrześcijanami. Paweł zupełnie się tym nie zajmuje w tym fragmencie. Tylko Paweł mówi ostro, że bardzo możliwe, że część nas stanie na trybunale np muzułmanów, hinduistów. To są poganie. Mówi, że tamci chociaż są nieobrzezani, czyli po naszemu nie są katolikami, nie przyjęli pewnych zwyczajów katolickich, nie poznali może nigdy prawa, nigdy może nie słyszeli o 10 przykazaniach, ich religia tego nie nauczyła. Ale jeśli je w swoim życiu wypełniali, nie wiedząc może nawet, że to robią, ale jeżeli je wypełniali, uwaga, to oni nas będą sądzić. Zobaczmy jaki Paweł jest niesamowity. Jakie Paweł niezwykłe rzeczy pisze. Paweł jest cudowny w tym, że potrafi bardzo jasno nazwać zło, ale jednocześnie Paweł bardzo pokazuje na czym polega Miłość Boża, na czym tak naprawdę polega sedno prawa. Weźmy to na Modlitwę, to jak patrzymy na innych ludzi, na to może jak sami mienimy się katolikami, a tak naprawdę może jesteśmy nimi tylko z obrzezania, a nasze serca nie są wcale obrzezane. Weźmy to na Modlitwę... Źródło:Langusta na palmie
To jest trudny język występujący w tym liście, opisujący rzeczywistość nie z naszych czasów. Pamiętajmy, że ten list jest pisany w czasie, kiedy kształtuje się Kościół. Kiedy były spory, kto ma być w Kościele. Czy Kościół jest dla narodu wybranego, czyli Żydzi, którzy przyjęli Pana Jezusa mają być Kościołem, czy do Kościoła wpuścić pogan. Żyjemy 2000 lat później. Kościół nauczył się już rozpoznawać czego Pan Bóg pragnie. Kiedy Paweł pisze ten list, nadal trwają utarczki, ciągle są pewnego rodzaju niesnaski. Żydzi twierdzili, że to oni mają pierwszeństwo, to oni byli narodem wybranym. Zobaczmy co pisze Paweł. Używa następującego klucza, mianowicie stwierdza, że sam jest żydem, należy do narodu wybranego, ceni obrzezanie, docenia prawo. Lecz spójrzmy na cały świat, na całych Żydów i spójrzmy na ludzi, którzy nie są żydami, czyli na tych, którzy są z narodu wybranego i na tych, który nie są. Czy my wszyscy nie jesteśmy grzesznikami? Mówi wszyscy jesteśmy. Oni poganie są grzesznikami i my też jesteśmy grzesznikami. My Żydzi o tyle bardziej, że znamy prawo, bo wiemy, a oni często nie wiedzą, mimo , że robią zło, to nie mają pojęcia, że je robią, bo nie znają prawa. My je znamy. Bóg nam powiedział co jest dobre, a co złe. Słuchajmy, chodzi o to, że wiara jest w Jezusie. W sensie nawrócenie, Zbawienie, usprawiedliwienie, świętość jest w Jezusie. I ten Jezus jest dla wszystkich. Mówi, że jest dla nas, abyśmy wyleźli z naszych grzechów, to potrzebujemy Jego usprawiedliwienia i jest dla tych wszystkich innych, którzy Go potrzebują, tak samo jak my. Kiedy na chwilę wyłączymy sobie ten kontekst żydowsko-pogański z pierwszego wieku chrześcijaństwa. Spójrzmy dziś na innych w innym kontekście. Tu chodzi głownie o to, by nie zamykać serc i Kościoła na wszystkich ludzi. Uwaga, czy chodzi tutaj by akceptować wszystkie wierzenia i grzechy? Nie. Paweł mówi, że wszyscy potrzebujemy nawrócenia w Jezusie. Tylko by nikogo z tego nie wykluczać, by nikomu nie zamykać drogi. To, że może ktoś tego nie chcieć to jasne i możemy nie móc nic na to poradzić, że tego nie chce. Lecz nikomu nie można tej drogi zamykać. Trudne są te teksty. Lecz kiedy się wgryzamy w ich sedno, to zobaczy jak niesamowite są to teksty, jak to cały świat łaknie Jezusa, jak cały świat potrzebuje Go. Bez Jezusa, nawet kiedy sprzedamy światu całe Jego prawo, wszystkie nasze przykazania, moralność, no to kto to wszystko potrafi przestrzegać?. Przecież nikt nie potrafi tego przestrzegać. To właśnie mówi Paweł. Chociaż znaliśmy to od początku to nikt tego nie umie. Nikt nie dał rady, mówi. Dlatego tak bardzo potrzebujemy Jezusa. No to zawołajmy o Jezusa dla siebie i może też za tych, którzy wcale tego nie chcą, którzy są pogrążeni w grzechach o to by Go poznali, o to by Go przyjęli. Pewnie o to chodzi w tym dzisiejszym fragmencie Źródło:Langusta na palmie
Bardzo ważny rozdział św. Pawła. Ten rozdział można skojarzyć z komentarzem Benedykta XVI papieża. Ten rozdział ukazuje na czym polega wiara Abrahama, w czym jest podobna do naszej wiary chrześcijan. Św. Paweł mówi, że Abraham został ojcem wiary wszystkich ludzi wierzących, był pierwszym z ludzi wierzących. Nie dlatego, że przyjął jakieś Boże przykazania, nie dlatego, że przyjął Boże prawa. Paweł mówi, że to się stało potem, to było pieczęcią, że jest wierzący. Ale to nie było tego genezą, ale to nie było tym co oznaczała wiara, nie. Jego wiarą było to, że wierzył, że jego obumarłe łono i obumarłe łono Sary, będąc już koło setki, że Bóg jest w stanie to ożywić. Uwierzyli, że Bóg ma taką moc. Tak samo my chrześcijanie, mówi św. Paweł, uwierzyliśmy, że coś co jest umarłe, czyli ciało Jezusa i Jego człowieczeństwo, Bóg Je ożywił, Bóg je wskrzesił, że Chrystus Zmartwychwstał. Czyli mówi, że ta wiara się zasadza na tym, że masz taką relację z Bogiem, gdzie wierzysz, że Bóg może Cię ożywić, gdzie Bóg może sprawić, że będziesz żyć naprawdę. I dopiero potem przychodzi cała reszta, czyli prawo, to w jaki sposób żyjesz i tak dalej. Ale najpierw musisz przyjąć Boga, który ma taką Moc. To jest w ogóle istota tego co pisze w tym rozdziale. To jest niesamowite. Żeby przyjąć Boga jako Tego, który może cię ożywić. Kiedy myślimy, co to znaczy wierzący, to myślimy jak postępujemy, czy żyjemy wg przykazań. Broń Boże to nie znaczy, że to jest nie ważne, bo jak mówi św. Paweł, to jest przypieczętowanie tej drogi, ale to nie jest jej początek. A bardzo wielu z nas zaczyna od końca. Czyli od tego aby już nigdy nie grzeszyć. Nie. Paweł mówi, pierwsze czego potrzebujesz i to co musisz budować, to musisz budować taką relację z Bogiem, wejść z Nim w taką relację, gdzie będziesz Mu próbował uwierzyć, Możesz mnie ożywić. Możesz sprawić Boże, że ja zacznę naprawdę żyć. Tego najpierw szukajmy na Modlitwie, o to prośmy Boga, takim sensie, o to doświadczenie Łaski. Tak Mu próbujmy zaufać. Boże wierzę, że mimo wszystko, w brew nadziei, tak jak mówi ten fragment, wbrew nadziei uwierzył nadziei. Też mamy takie rzeczy nie?, gdzie nie ma nadziei, że coś się zmieni w moim życiu. Wbrew nadziei uwierz nadziei. Wtedy stajesz się wierzący. A zatem potem idzie cała reszta, również przemiana życia, to jasne. Ale zaczyna się właśnie od tej nadziei wbrew nadziei, od tej wiary, że Bóg może ożywiać umarłych. Czyli może właśnie ciebie. Źródło:Langusta na palmie
Trudne są te teksty. Język Pawła, język grecki, trochę filozofii, język pewnych alegorii, porównań, takich tworzonych kontrastów; Adam, pierwszy człowiek, Chrystus potem człowiek. To jest trudne. Kiedy to się czyta, momentami można zadać sobie pytanie, o czym tutaj jest mowa. Zobaczmy jednak jedną prostą rzecz. Cały ten rozdział de facto jest o jednym, cały ten rozdział jest o niepojętej miłości Boga, i o tym, kiedy się Go pozna, to jak się w ogóle można bać Boga. Zobaczmy o czym Paweł pisze. Mówi tak, skoro mówi, Bóg was usprawiedliwił, wtedy kiedy jeszcze byliście grzesznikami, zbawił was zanim się nawróciliście, dał wam łaskę zanim w ogóle staliście się doskonali i święci, tylko byliście pogrążeni wszyscy w grzechu, a On dał wam łaskę. To czego się boicie, że on was nie będzie kochał? To nie jest żadne usprawiedliwienie, bo można grzeszyć i Bóg mnie będzie kochał. Nie. Paweł jak gdyby próbuje ustawić prawdziwy obraz Boga. Zobaczmy, że Paweł w swoim liście (i to się jeszcze pojawi w wielu rozdziałach) nazywa grzechy po imieniu i naprawdę będzie wołał, błagał i krzyczał, nie właźcie w te straszne grzechy, bo niszczycie Łaskę Bożą w sobie. Ale nie mówi tego, bójcie się, bo gniew Boży was wszystkich zniszczy, tylko zobaczcie, że skoro on grzeszników nawet kocha, to żebyście nigdy nie pomyśleli, w jakimkolwiek będziecie stanie, że On was nie chce usprawiedliwić, że On was nie chce z powrotem przyjąć. To jest właśnie o tym. Nie o tym, żeby grzeszyć, bo to nic nie szkodzi. Tylko to jest o tym, żeby w głowie mieć zawsze taki obraz, Bóg mnie chce, Bóg chce żebym wracał, Bóg chce bym przyjął Jego łaskę, Bóg chce abym dał się zbawić. Żeby w głowie nigdy nie powstała taka myśl, za daleko poszedłem w grzech, nie ma już dla mnie szansy. Nie. On mówi, patrzcie, patrzcie jak to się stało. Patrzcie jak przez tego jednego, On wszystkich dotknął Łaską. To trzeba zapamiętać z tego fragmentu. Posiedźmy z tym, szczególnie jeśli doświadczacie grzechu, to posiedźcie z tym wszystkim na Modlitwie. Źródło:Langusta na palmie
Warto wziąć z tego krótkiego rozdziału jedną myśl. Zobaczmy, że kiedy Paweł mówi o grzechu, o łasce, mówi o tych wszystkich rzeczywistościach zbawienia, to mówi o śmierci i poddaniu się śmierci. Mówi, że grzech ściąga na nas śmierć, że grzech sprawia, że twoje życie jest jakby nieżywe. Każdy z nas ma z pewnością takie doświadczenie bardzo mocne, że wtedy kiedy poddawaliśmy się grzechowi, to naprawdę umieraliśmy, chociaż oczywiście w trakcie wydawało się, że kiedy był grzech albo chwile po, albo kiedy się grzechu pragnęło, myśląc, że będzie to najpiękniejsza rzecz na świecie...to naprawdę, nasze życie było tak martwe, że to głowa mała. Potrzeba w nas, jak mówi Paweł, takiej jasnej decyzji na posłuszeństwo Pan Bogu, nawet kiedy ono się wydaje również swego rodzaju śmiercią. On mówi, że zostaliśmy zanurzeni z Chrystusem w Jego śmierci. I tego doświadczamy zawsze wtedy, kiedy człowiek spróbuje powiedzieć grzechowi - nie. Jeśli kiedyś naprawdę walczyliśmy z grzechem, to wiemy jakie to jest bolesne, wiemy jak potrafi wszystko człowieka ciągnąć do tego co tam chce zrobić, co tam sobie zamarzył. To czasami wręcz doświadczenie, jakby człowiek miał umierać. To najpiękniej potrafią o tym opowiadać ci, którzy są w różnych nałogach, a później zostają włożeni na odwyk. Jakby wydaje się im, że umierają, że kiedy nie będą grzeszyć to umrą. Otóż, to jest ta śmierć, której potrzebujemy, czyli taka mocna decyzja, poddam się jak niewolnik Bożej Sprawiedliwości i temu co Pan Bóg mówi, że jest dobre, a temu co Pan Bóg mówi, że jest złe, wszystko odrzucę. Chociaż będzie mnie to naprawdę bolało i strasznie dużo kosztowało, to uwaga, to mnie doprowadzi do życia. Nie chodzi tylko o życie po śmierci, tylko tutaj. Weźmy dziś proste pytanie na Modlitwę, gdzie jeszcze nie zdecydowałem się na radykalne poddanie się Panu Bogu, czyli radykalne zerwanie z grzechem. To nie jest jednorazowa akcja, to trzeba cały czas powtarzać, ale gdzie ciągle się migam, i mówię, to jeszcze nie teraz, to jeszcze chwila, to jeszcze trochę sobie w tym pożyję. Nie. Muszę zgodzić się na śmierć. Muszę się zgodzić, że będzie mi bardzo trudno, bez różnego rodzaju zła, które popełniam. To będzie mnie przyprawiało o poczucie wręcz umierania. Uwaga, to prowadzi do życia. Odważ się na to, zdecyduj się na to, zgódź się na to. Mocą Łaski Bożej jesteś w stanie to zrobić. Nie twoją, Jego Mocą, Jego Śmiercią, Jego Zmartwychwstaniem, tak jak mówi dziś Św. Paweł. Źródło:Langusta na palmie
Przepiękny jest ten 8 rozdział. Pierwsza połówka jest tak naprawdę swego rodzaju rozwinięciem tego co było wczoraj w 7 rozdziale. Tego, że Duch Święty musi przyjść, czyli ta więź, która nas łączy z Bogiem to jest Duch Święty. Duch Święty nam udostępnia, jakby dostęp do Serca Bożego. To Duch Święty nas może wyprowadzać z tego wszystkiego, czego nie jesteśmy w stanie zrobić po ludzku. Co to znaczy. Jak tylko doznajemy pokus, jak tylko doznajemy słabości, jak tylko mamy różne złe momenty, jak tylko się po prostu dzieje cały czas nie tak, wzywać Ducha, non stop wzywać Ducha, cały czas Go wzywaj, ciągle trwaj w takiej Modlitwie; Duchu Święty mów we mnie głosem bez słów. Nie potrzebuję tego słyszeć, ale Módl się we mnie i Ty mnie wyciągaj. Gdybyśmy przy pokusach trwali w Duchu Świętym, pokusy by odeszły. Gdybyśmy nie rozmawiali z szatanem i z naszymi myślami i z różnymi pragnieniami ale z Duchem Świętym, one by odeszły. Tylko ktoś kto jest w Duchu, tylko ktoś kto jest w więzi z Bogiem, ten może doznać uwolnienia od tego co się w nim dzieje. I uwaga, to to jest oczywiście zmaganie, tak jak mówi Paweł, jesteśmy jak kobieta rodząca, gdzie krzyczymy i wzdychamy i jęczymy, kiedy się wreszcie urodzimy. Urodzimy się dopiero prawdopodobnie w momencie śmierci. Dlatego to jest doświadczenie śmierci. Ale druga jeszcze rzecz, nie pojęta jest ta druga część rozdziału o miłości Chrystusa, o tym, że nic nas nie jest w stanie od niej oddzielić. Jak tylko przyjdą wam takie myśli do głowy, że jesteśmy do niczego, że Bóg z nas zrezygnował, że Pan Bóg się uraził, że Pan Bóg ma dość, że Pan Bóg nie może na nas patrzeć. Jeżeli będziecie słyszeli złe słowa o sobie, czytać ten 7 rozdział. Czytajcie w kółko. Nic nie może Chrystusa od ciebie oderwać, nic. Chociaż były by to najpotężniejsze rzeczy na świecie, najgłębsze, najwyższe, największe władze. Nic nie jest w stanie oderwać Chrystusa ode mnie. Siądźmy na Modlitwie w tej świadomości; Nigdy od ciebie Pan Jezus nie odejdzie. Źródło:Langusta na palmie
Strasznie trudny i zagmatwany jest ten tekst, można to wyczuć. Warto jednak sobie ten tekst śledzić, warto sobie ten tekst rozbijać na mniejsze fragmenty. Czytając ten rozdział, można zauważyć zdania, gdzie nagle są trzy kropki, Paweł coś mówi i w ogóle nie kończy. Zaczyna się zdanie, gdzie będzie potem część wynikająca, a nie ma tej części wynikającej. To jest też jakaś trudność z fragmentami Św. Pawła. O czym jest ten fragment, bo on brzmi niedobrze w naszych uszach, on tak brzmi, że Bóg wybrał niektórych jako naczynia szlachetne, innych stworzył jako nieszlachetne. Kim ty jesteś, aby Mu mówić, co On tam widzi w każdym człowieku, jak go stworzył itd. To jest trudne dla nas, bo to jest pewien żydowski sposób myślenia. Za nim jest jedna prosta sprawa. Pan Bóg rozdaje łaskę komu Chce i jak Chce. Kiedy my to słyszymy, czyli są tacy, którym Pan Bóg nie Daje. Uwaga, nie o to chodzi. Chodzi właśnie o to by zmienić swoje myślenie, czyli jeśli ty myślisz, że ci i ci zasługują, i ci i ci dostaną, to Paweł ci mówi, a może Pan Bóg inaczej myśli? Albo myślisz, że ci to na pewno nie zasługują, albo ten to jest takim grzesznikiem, jest taki okropny, jest taki beznadziejny, ooo on na pewno nie ma upodobania w Bogu. A Paweł mówi, a kim ty jesteś, żeby Mówić Bogu, co Bóg ma myśleć. O to chodzi w tym tekście. To nie jest tekst, który mówi o tym, że Pan Bóg niektórych nie wybrał i Pan Bóg niektórych nie uczynił szlachetnymi. Nie. Tylko Pan Bóg mówi, a pozwól Mu, żeby On okazywał co będzie chciał, w kim będzie chciał, jak będzie Chciał i przez co będzie Chciał. Mówiąc krótko, to jest tekst o absolutnie, absolutnej niezależności Boga. Paweł mówi, dopóki myślisz tak opierając się, jak ktoś dobrze czyni, to się Panu Bogu podoba, a na pewno cała reszta nie. Pamiętamy, że Paweł piętnował wszystkie grzechy wcześniej, to nie jest mówienie, że grzechy nie są ważne. Paweł w tym rozdziale mówi o totalnej niezależności Boga. Co to znaczy? Nie stawiaj się w roli Pana Boga. I nie jest twoim zadaniem mówić, komu Pan Bóg będzie chciał dać łaskę, a komu nie. Komu Pan Bóg okazuje miłosierdzie, a komu nie. Kogo Pan Bóg kocha, a kogo nie kocha. Kto się Panu Bogu podoba, a kto nie podoba. Uwaga , to dotyczy również mnie i ciebie. Jak sobie myślisz, ooo, ja to jestem taki święty i dobry. Na pewno się wszystko Panu Bogu podoba, na pewno?. A któż Ci człowieku pozwala tak do Boga przemawiać. Człowieku, kim ty właściwie jesteś (20 werset), że tak przemawiasz do Boga, albo tak mówisz do Boga, Panie Boże, ja to się do niczego nie nadaję, na pewno mnie nie kochasz. Na pewno jak widzisz moje grzechy to masz mnie dość. Co ci Paweł powie, a kim ty człowieku jesteś, żeby tak mówić do Boga. Weźmy sobie dziś to zdanie na Modlitwę. Jeśli masz jakieś sądy o sobie, albo o innych ludziach, skonfrontuj je dziś ze zdaniem "a kimże ty człowieku jesteś, żeby tak mówić do Boga" czyli mówić Bogu, kto mu się podoba, a kto nie, komu daje, a komu nie. My już wiemy jaki Bóg jest dobry. Nie zamykaj Mu drogi przez twoje myślenie. Źródło:Langusta na palmie
Paweł tutaj ciągnie taki wątek, gdzie on się też trochę rozprawia ze swoją własną przeszłością, z tym, że jest Żydem i też całą przeszłością narodu wybranego. Pyta o Żydów, tych, którzy nie przyjęli Chrystusa, którzy nie zobaczyli w Nim Zbawiciela. Ale nie patrzmy na to tylko historycznie. Paweł tu mówi bardzo ważną rzecz. Mówi, że wiara musi mieć dwa końce. Musi być wewnętrzna, czyli w sercu. Mówi, musisz w sercu przyjąć Zbawienie. Czyli musisz mieć wewnętrzną, osobistą Relację z Jezusem. Ona będzie prowadziła Ciebie do usprawiedliwienia. Czyli do tego, że będziesz wyzwalany z grzechu, że będziesz po prostu wyciągany ze zła. Ta twoja wewnętrzna relacja, twoje serce z Bogiem, czyli, że w sercu swoim musisz to zrobić. Ale uwaga. Mówi, że musisz też to wyznać ustami. Tu nie chodzi tylko o mówienie, tylko, że twoja wiara ma być na zewnątrz widoczna, że twoja wiara ma stać się słowem dla innych. Po co?. Żeby inni widząc to i słysząc, znowu mogli w swoim sercu zrobić Spotkanie z Jezusem, doznać usprawiedliwienia i znowu będzie się musiała wyrazić na zewnątrz i inni znowu następni, przez to, że to zobaczą itd, itd. Tak się rozchodzi Zbawienie. Oczywiście Paweł jest świadomy. No ale są tacy co nie przyjmują. I tu mówi właśnie o części Żydów. Mówi, czy nie słyszeli? No słyszeli. Mówi, czy nie zostało im to powiedziane? Zostało. Dzisiaj proste pytanie, czy twoja wiara ma te dwa końce?. Po pierwsze czy jest tym nieustannym budowaniem tej wewnętrznej relacji?, czy rzeczywiście tak jest? Czy to są tylko jakieś zewnętrzne praktyki? Tylko jakieś tradycje?, a tak często niestety jest w naszej wierze. Tylko czy naprawdę z Jezusem szukasz prawdziwej, codziennej, głębokiej Relacji? I dwa, jak ona się wyraża na zewnątrz. Nie chodzi o znaki pobożności. Tylko czy widać w twoim życiu, to, że masz w sercu Jezusa. Bo muszą być te dwie rzeczy. Te dwie rzeczy są konieczne. Nie tak, że tylko jedna wystarczy. Że tylko ta wewnętrzna wystarczy, albo tylko ta zewnętrzna wystarczy. Nie. Muszą iść dwie w parze. Wtedy jesteśmy na dobrej drodze. Źródło:Langusta na palmie
Podczas czytania tego tekstu czuć trud skomplikowanej myśli Pawła. Jednocześnie można wyłuskać z tekstu niezwykłe prawdy. Jak można streścić ten jeden rozdział. Ostatnie zdania w tym rozdziale "niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia są Jego ścieżki". Paweł mówi tak. Był naród wybrany, który się pogubił i nie przyjął Mesjasza. Można sobie powiedzieć, że to wieka katastrofa, okazali niewiarę. Ale dzięki tej niewierze, wy poganie dostaliście dostęp do Boga. Czyli dzięki tamtej porażce, wy jesteście w możności być z Panem Bogiem. Okazuje się, że w Bożym Planie, to ich odstępstwo, to ich pobłądzenie, to ich nie przyjęcie Chrystusa, jakby było czymś dobrym, mimo, że było czymś złym, to Bóg to wykorzystał do czegoś dobrego. Można sobie pomyśleć, że kiedy nas wszczepiono w ich miejsce, to teraz my jesteśmy lepsi. Paweł mówi, nie nie. Myśli Boże są niezbadane. Mówi, że może przez to, że teraz ty tutaj wszedłeś, to może dzięki temu oni zobaczą, że wy się nawróciliście, to wam będą zazdrościć i z zazdrości może i oni się nawrócą. Dzięki temu, że wy się nawróciliście to oni przyjmą Mesjasza, żeby z wami się ścigać. To są na pozór bardzo skomplikowane ekwilibrystyki Pawła. O czym mówi Paweł. Nie mów Bogu jak ma kierować światem. Jest absolutną domeną osób wierzących, takie klasyfikowanie i osądzanie świata. Ci dobrzy, ci źli, ci na pewno są w Bożym planie, ci nie są itd. To nie chodzi o to by nie nazywać rzeczy po imieniu. Paweł mówi tak, naród wybrany okazał nieposłuszeństwo, ale dla Pawła nie ma kropki po jego zdaniu. Tylko Paweł mówi, aha, okazali nieposłuszeństwo, nazwijmy to po imieniu, ale zobaczmy jak Pan Bóg to dalej poprowadzi. Niezbadane są Jego kroki. Trzeba koniecznie zapamiętać te ostatnie dwa zdania, naprawdę. O głębokości bogactwa mądrości poznania Boga, jak niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi. Nigdy nie stawaj w takiej pozycji, że ty wiesz. Jak patrzysz na jakiegokolwiek człowieka, ile my osądów, ile my takich zdań wypowiadamy, gdzie rościmy sobie prawo do tego, że wiemy. Niezbadane są Jego wyroki i absolutnie nie do wyśledzenia są Jego drogi. Nikt tego nie wyśledzi jak Bóg prowadzi ten świat. Pozwól mu działać, nie wchodź w Jego miejsce. Pozwól Mu działać i nie osądzaj tego świata i nie osądzaj jak Bóg różnych ludzi może zupełnie inaczej niż Ciebie chce prowadzić. Źródło:Langusta na palmie
więcej plików z tego folderu...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin
W ramach Chomikuj.pl stosujemy pliki cookies by umożliwić Ci wygodne korzystanie z serwisu. Jeśli nie zmienisz ustawień dotyczących cookies w Twojej przeglądarce, będą one umieszczane na Twoim komputerze. W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia. Dowiedz się więcej w naszej Polityce Prywatności