Nie masz jeszcze własnego chomika? Załóż konto

Morze, moje morze _ xvid.avi

Download: Morze, moje morze _ xvid.avi

13,24 MB

Długość filmu: 4 min 36 s

0.0 / 5 (0 głosów)
Hej, me Bałtyckie Morze,
Wdzięczny Ci jestem bardzo.
Toś Ty mnie wychowało,
Toś Ty mnie wychowało.
Szkołeś mi dało twardą.

Szkołeś mi dało twardą.
Uczyłeś łodzią pływać.
Żagle pięknie cerować,
Żagle pięknie cerować.
Codziennie pokład zmywać.

Codziennie pokład zmywać,
Od soli i od kurzy.
Mosiądze wyglansować,
Mosiądze wyglansować,
W ciszy, czy w czasie burzy.

W ciszy, czy w czasie burzy,
Trzeba przy pracy śpiewać.
Bo kiedy śpiewu nie ma,
Bo kiedy śpiewu nie ma,
Neptun się będzie gniewać.

Neptun się będzie gniewać
I klątwę brzydką rzuci.
Wpakuje na mieliznę,
Wpakuje na mieliznę,
Albo nam łódź wywróci.

Albo nam łódź wywróci
I krzyknie - "Hej partacze!.
Nakarmię wami rybki,
Nakarmię wami rybki,
Nikt po was nie zapłacze!".

Nikt po nas nie zapłacze.
Nikt nam nie dopomoże.
Za wszystkie miłe rady,
Za wszystkie miłe rady,
Dziękuję Tobie Morze.

Hej, Morze, moje Morze.
Wdzięczny Ci jestem bardzo.
Toś Ty mnie wychowało,
Toś Ty mnie wychowało.
Szkołeś mi dało twardą.

Komentarze:

Nie ma jeszcze żadnego komentarza. Dodaj go jako pierwszy!

Aby dodawać komentarze musisz się zalogować

10 w skali Beauforta *** 15 chłopa na umrzyka skrzyni *** Baba na pokładzie *** Babski rejs *** Balanga *** Bitwa *** Bristol Town *** Cały świat bosmana znał *** Chłopcy do rej *** Chłopcy z Albatrosa *** Cyklady *** Czarne żagle *** Emeryt *** Fajna ferajna *** Falochron *** Gdzie ta keja *** Gniazdo piratów *** Górol *** Historia o strasznym Dunaju i jego równie strasznych kamratach *** Hiszpańskie dziewczyny *** Ja stawiam *** Kubański szlak *** Magda *** Masz jeszcze noc *** Miła *** Mona *** Morskie opowieści *** Morze, moje morze *** Na Mazury *** O chłopcu, co się morza trochę bał *** Odynie *** Opowieści złotej fali *** Opowieść o Heldze z Hamburga *** Opuszczone porty *** Ostatni żagiel *** Pagaju, pagaju *** Piwo blues *** Port *** Przechyły *** Przemytniczy szlak *** Requiem dla żeglarzy *** Samotna fregata *** Spotkanie w porcie *** Stary album *** Stary bryg *** Stary Johnn'y *** Sztorm *** Tańcowanie *** To my, bracia korsarze *** Tratwa blues *** Wielka biba w Muna Port *** Zemsta *** Złoto dla zuchwałych *** Znów popłynę na morze *** Zocha *** Zostawcie mnie *** Życzenia powrotu ***
Inne pliki do pobrania z tego chomika
Złoto dla zuchwałych _ xvid.avi play
Na morzu szalał wściekły sztorm. Na strzępy żagle rwał ...
Na morzu szalał wściekły sztorm. Na strzępy żagle rwał. Baksztagiem ciągnął statek nasz. Przy sterze Johnson stał. W bocianim gnieździe majtek zły. Wichura smaga twarz. W oddali widać stary bryg ... Dziś będzie nasz. Jupijaj ej. Jupijaj o... Ze wszystkich luf, I jeszcze raz !. Dosięgnij go !. Jupijaj ej. Jupijaj o... Ze wszystkich luf, I jeszcze raz !. Zatopmy go !. Z kubryka ruszył każdy z nas, Wprost od cynowych mis. Kulawy bosman dzieli broń, Na pokład każe iść. Mocarna ręka chwyta nóż, I dłoń zaciska się. Dziś marny, brygu, jest twój los... Wzbudziłeś gniew. Jupijaj ej. Jupijaj o... Ze wszystkich luf, I jeszcze raz !. Zatopmy go !. Jupijaj ej. Jupijaj o... Ze wszystkich luf, I jeszcze raz !. Dosięgnij go !. Zderzyły burtą statki się, Bosaki poszły w ruch. Już na pokładzie bitwa wre. Nie trzeba więcej słów. I nie oszczędzał swego, Gdy na brata trafił brat. O chłopcach, co zginęli tu... Zaśpiewa świat. Jupijaj ej. Jupijaj o... Ze wszystkich luf, I jeszcze raz !. Zatopmy go !. Jupijaj ej. Jupijaj o... Ze wszystkich luf, I jeszcze raz !. Dosięgnij go !. W ładowniach naszych skarbów moc. Przeminął bitwy czas. I tylko morze stoi w krwi. Kolejny, jeden raz. Okrutny los dosięgnął bryg, Co wzbudził straszny gniew. A tutaj morze niesie w dal.... Złowieszczy śpiew. Jupijaj ej. Jupijaj o... Ze wszystkich luf, I jeszcze raz !. Dosięgnij go !. Jupijaj ej. Jupijaj o... Ze wszystkich luf, I jeszcze raz !. Zatopmy go !.
Znów popłynę na morze _ xvid.avi play
Znów popłynę na morze, Kiwać się między falami. Znów ...
Znów popłynę na morze, Kiwać się między falami. Znów popłynę na morze, Pożegnam się z wami. Słoną falę będę pił, Słonym wiatrem będę żył... Ale znów popłynę na morze, Z łajbą za pan brat. Nie wiem, nie wiem, Może rejs ten będzie za długi. Nie wiem, nie wiem, Słońce spotkam, czy zimne szarugi. Może z nóg mnie fala zwali, Może się pokłonię fali... Ale znów popłynę na morze, Kąpać się z gwiazdami. Znów popłynę na morze, Spotkam z kolegami. W starych portach będę szperał, Może spotkam przyjaciela... Ale znów popłynę na morze, Z łajbą za pan brat. Nie wiem, nie wiem, Może rejs ten będzie za długi. Nie wiem, nie wiem, Deszcze spotkam, Czy zimne szarugi. Może znów mnie fala zwali, Może się pokłonię fali... Ale znów popłynę na morze. Jeszcze tego lata. Wąchać "różę wiatrów", Gdzieś, na końcu świata. Znów stare dżinsy włożę I pocudzołożę z morzem. Ale znów popłynę na morze, Z łajbą za pan brat. Nie wiem, nie wiem, Może tęsknić będę za wami. Nie wiem, nie wiem, Może oczy zajdą mi łzami. Może gdzieś, na Antypodach, Powiem: jednak życia szkoda. Ale znów popłynę na morze, Jeszcze tego lata. Wąchać "różę wiatrów", Gdzieś, na końcu świata. Znów stare dżinsy włożę I pocudzołożę z morzem. Ale znów popłynę w rejs, Do zupełnie innych miejsc.
10 w skali Beauforta _ xvid.avi play
Kołysał nas, zachodni wiatr. Brzeg gdzieś za rufą zosta ...
Kołysał nas, zachodni wiatr. Brzeg gdzieś za rufą został. I nagle ktoś, jak papier zbladł: Sztorm idzie, panie bosman!. A bosman, tylko zapiął płaszcz I zaklął: - Ech, do czorta!. Nie daje łajbie żadnych szans. Dziesięć w skali Beauforta. Z zasłony ołowianych chmur, Ulewa spadła nagle. Rzucało nami w górę, w dół I fala zmyła żagle. A bosman, tylko zapiął płaszcz I zaklął: - Ech, do czorta!. Nie daje łajbie żadnych szans. Dziesięć w skali Beauforta. O pokład znów uderzył deszcz I padał już do rana. Piekielnie ciężki to był rejs, Szczególnie dla bosmana. A bosman tylko zapiął płaszcz I zaklął: - Ech, do czorta!. Przedziwne czasem sny się ma. Dziesięć w skali Beauforta. Dziesięć w skali Beauforta. Dziesięć w skali Beauforta.
Gdzie ta keja _ xvid.avi play
Gdyby tak ktoś przyszedł i powiedział ; "Stary czy masz ...
Gdyby tak ktoś przyszedł i powiedział ; "Stary czy masz czas ?, Potrzebuję do załogi, jakąś nową twarz. Amazonka, Wielka rafa, Oceany trzy. Rejs na całość. Rok, dwa lata..", To powiedziałbym: Gdzie ta keja, a przy niej ten jacht. Gdzie ta koja, wymarzona w snach. Gdzie te wszystkie sznurki od tych szmat. Gdzie ta brama na szeroki świat. Gdzie ta keja, a przy niej ten jacht, Gdzie ta koja, wymarzona w snach. W każdej chwili płynę w taki rejs... Tylko gdzie to jest, gdzie to jest. Gdzieś na dnie wielkiej szafy, leży ostry nóż. Stare dżinsy, wystrzępione, impregnuje kurz. W kompasie igła zardzewiała lecz kierunek znam. Biorę wór na plecy i prościutko gnam: Gdzie ta keja, a przy niej ten jacht. Gdzie ta koja, wymarzona w snach. Gdzie te wszystkie sznurki od tych szmat. Gdzie ta brama na szeroki świat. Gdzie ta keja, a przy niej ten jacht. Gdzie ta koja, wymarzona w snach. W każdej chwili płynę w taki rejs... Tylko gdzie to jest, gdzie to jest. Przeszły lata, zapyziałe, rzęsą zarósł staw. A na przystani czółno stało: "Kolorowy Paw". Zaokrągliły się marzenia, wyjałowiał step, Lecz dalej marzy, o załodze, ten samotny łeb. Gdzie ta keja, a przy niej ten jacht. Gdzie ta koja, wymarzona w snach. Gdzie te wszystkie sznurki od tych szmat. Gdzie ta brama na szeroki świat. Gdzie ta keja, a przy niej ten jacht. Gdzie ta koja, wymarzona w snach. W każdej chwili płynę w taki rejs... Tylko gdzie to jest, gdzie to jest. Tylko gdzie to jest, gdzie to jest.
Opuszczone porty __ 2010.avi play
Opuszczone porty po sezonie. Puste jachty, za zasłoną d ...
Opuszczone porty po sezonie. Puste jachty, za zasłoną dżdżu. Wracają żeglarze dzień powszedni gonić. Jesień, Panie bracie, jesień już. Rozjarzone miasto neonami, Kolorowe bary kuszą nas. A ja idę z parasolem Alejami, Przypominam sobie tamten czas. No i śpiewam starą szantę, Która siedzi mi w głowie, Choć na pewno nie pamiętam Wszystkich słów, O tych sztormach i żaglach, Wielorybach i ludziach, Których dawno między nami Nie ma już. Ołowiane chmury nad Warszawą. Trzeba będzie szalik włożyć dziś. Autobusy strasznie ciągną się niemrawo. Wcale mi się nie chce z domu wyjść. Zima, biała zima za oknami, Placek ze śliwkami pachnie mi. Zaśpiewały wszystkie okna kolędami, A ja do wakacji liczę dni. No i śpiewam starą szantę, Która siedzi mi w głowie, Choć na pewno nie pamiętam Wszystkich słów, O tych sztormach i żaglach, Wielorybach i ludziach, Których dawno między nami Nie ma już. A gdy lato zapachnie kwiatami I zapachnie w parkach zieleń drzew, To Zygmunta i Starówkę pożegnamy, I warszawski, nadwiślański brzeg. Przyjdzie lato wielkimi krokami, Znów wyciągnę swój żeglarski wór. I w tawernie znowu spotkam się z kumplami. Znowu zabrzmi naszych głosów chór. Zaśpiewamy starą szantę, Która siedzi mi w głowie... Choć na pewno nie pamiętam Wszystkich słów, O tych sztormach i żaglach, Wielorybach i ludziach, Których dawno między nami Nie ma już.
Spotkanie w porcie.avi play
W Amsterdamie statek nasz na wyładunku był. Człowiek do ...
W Amsterdamie statek nasz na wyładunku był. Człowiek do roboty ni miał nic, więc w porcie pił. Piję. Po obcemu nie rozumiem, nudzę się. Kiedy jakiś czarny siada koło mnie. America !?- mówi do mnie - zrozumiałem. Rozejrzałem się i mówię - Sowietskij Sajuz. Soviet Union ! - on się cieszy, ja do pełna mu nalałem. Jak raz swoich nie było, więc był pełny luz. Po ichniemu nie rozumiem, on po ludzku też. Lecz jest wódka, więc jest tłumacz, przy niej mów, co chcesz. Postawiłem po sto gram, niech Negr widzi, że gest mam, Jemu przecież, w Ameryce, ciężko jest. On tymczasem mówi: Stany Zjednoczone, To największe państwo z wszystkich Świata Państw. W bankach złoto ma, zasoby niezliczone. Chcesz z nim zacząć, to już nie masz żadnych szans. A ja na to: Kreml w niebo śle rakiety!. Bez wysiłku wielkich rzek zawraca bieg !. Żal mi ciebie, lecz niestety, Również trudny kunszt baletu, Posiadł On najlepiej na planecie tej. Przyszło potem po gram dwieście, do rozmowy chęć. Wyjaśniłem mu, że jest ofiarą klasowych spięć. Lecz Murzyna marynarski umysł wciąż w ciemnościach trwał I na światły wywód mój, odpowiedź dał: U nas jest na głowę po dwa samochody. Zbudowaliśmy najwyższy świata gmach. Nasza demokracja daje nam swobody, Których oczekuje cały świat, we łzach. A ja na to: my w niebo ślem rakiety !. Bez wysiłku wielkich rzek cofamy bieg !. Żal mi ciebie, lecz niestety, Również trudny kunszt baletu, Najlepiej posiedliśmy na planecie tej. Szybko nabierała tempa ta wymiana zdań. Ale nie chciał, Negr, zrozumieć co jest dobre dlań, Postawiłem po gram trzysta, myślę teraz zgodzi się, Ale on, choć ledwie mówi, jednak mówi, że: Ja posiadam wielki kanion, Colorado. Delfinów język też rozszyfrowałem ja. U mnie Najagra jest, największy z wodospadów. I gwiazd pięćdziesiąt moja flaga ma. A ja na to: ja w niebo ślę rakiety !. Bez wysiłku wielkich rzek zawracam bieg !. Żal mi ciebie, lecz niestety, Również trudny kunszt baletu, Najlepiej ja posiadłem na planecie tej!. Jacek Kaczmarski 1975
Cyklady.avi play
Ateny drżały już oddechem ulic rozpalonych, Gorącem sło ...
Ateny drżały już oddechem ulic rozpalonych, Gorącem słońca tysiącletnich wacht. Gdy zapatrzony w srebro masztów wiosną otulonych Z Marina Kalamaki nasz wypływał jacht. Gdy zapatrzony w srebro masztów, Wiosną otulonych, Z Marina Kalamaki nasz wypływał jacht. I kiedy dziób, z pucharu morza, pijąc pierwszą falę, W jej smaku wyczuł, że rejs nie jest snem... Wznieśliśmy szkła i każdy dbał, By w tym radości szkwale, Niejeden raz kielichy mogły błysnąć dnem. Wznieśliśmy szkła i każdy dbał, By w tym radości szkwale, Niejeden raz kielichy mogły błysnąć dnem. Śpią na Cykladach zatoczki wśród skał. Gdybyś obudzić je chciał... Niech rybaka łuską lśniąca łódź, Gdzieś pośród głazów, co wrogiem twych burt, Wskaże bezpieczny ci nurt... W jej kilwater jacht bez trwogi rzuć. Tuż, pod urwiska kamiennym zboczem, Kotwica sięgnie dna. Kryjąc się w barwnym tle podwodnych szat. Znam na Cykladach zatoczkę wśród skał, Wiatr na buzuki w niej grał... A dokoła trwał antyczny świat. wst muz. W zacisznych portach małe knajpki, Gości wciąż spragnione, Schodziły do nas aż na plaży piach. Kusiły swoich wdzięków wonią wielce ucieszone, Gdy keją z gitarami pod ich szliśmy dach. Kusiły swoich wdzięków wonią Wielce ucieszone... Gdy keją z gitarami pod ich szliśmy dach. Z południa powiał ciepły wiatr i wracać wypadało. Już rejsu zmierzch nad morzem chylił skroń. Za nami mrowie greckich wysp W zarysie chmur topniało... Wezwaniem takielunku podążyła dłoń. Za nami mrowie greckich wysp W zarysie chmur topniało... Wezwaniem takielunku podążyła dłoń. Śpią na Cykladach zatoczki wśród skał. Gdybyś obudzić je chciał, Niech rybaka łuską lśniąca łódź Gdzieś pośród głazów, co wrogiem twych burt, Wskaże bezpieczny ci nurt. W jej kilwater jacht bez trwogi rzuć. Tuż pod urwiska kamiennym zboczem Kotwica sięgnie dna. Kryjąc się w barwnym tle podwodnych szat. Znam na Cykladach zatoczkę wśród skał, Wiatr na buzuki w niej grał, A dokoła trwał antyczny świat. wst muz. Tuż pod urwiska kamiennym zboczem Kotwica sięgnie dna. Kryjąc się w barwnym tle podwodnych szat. Znam na Cykladach zatoczkę wśród skał, Wiatr na buzuki w niej grał, A dokoła trwał antyczny świat. Znam na Cykladach zatoczkę wśród skał, Wiatr na buzuki w niej grał, A dokoła trwał antyczny świat. Ła ra raj....
Zocha.avi play
Posłała mnie Zocha po zakupy w porcie, Było to w Giżyc ...
Posłała mnie Zocha po zakupy w porcie, Było to w Giżycku, a może w Sztynorcie. Dała mi pół stówy i na fanty torbę: "Wracaj przed południem, bo Ci skuję mordę!." Ref.: "Kup pół chleba i pół masła, I pół główki kapusty. Zapamiętaj aby serek, Także był półtłusty." Ja to wszystko, proszę państwa, Połowicznie załatwiłem. O kapuście zapomniałem... I pół litra zakupiłem. Posłała mnie Zocha po zakupy w porcie. Było to w Giżycku, a może w Sztynorcie. Pod Pułtuskiem Narew płynie od północy, Puste półki ujrzały me piękne oczy. Posłała mnie Zocha po zakupy w porcie. Było to w Giżycku, a może w Sztynorcie. Siedzę na półdupku, a tu wpół do trzeciej, Pół głowy mi myśli, słońce pięknie świeci. Posłała mnie Zocha po zakupy w porcie. Było to w Giżycku, a może w Sztynorcie. Wracając spotkałem kumpli, gdzieś w pół drogi. Walniemy po grzdylu, bo nas bolą nogi. Posłała mnie Zocha po zakupy w porcie. Było to w Giżycku, a może w Sztynorcie. Rozpoznałem Zochę o północy mgliście, Gada coś półgębkiem o bezludnej wyspie.
więcej plików z tego folderu...
Zgłoś jeśli naruszono regulamin
W ramach Chomikuj.pl stosujemy pliki cookies by umożliwić Ci wygodne korzystanie z serwisu. Jeśli nie zmienisz ustawień dotyczących cookies w Twojej przeglądarce, będą one umieszczane na Twoim komputerze. W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia. Dowiedz się więcej w naszej Polityce Prywatności