Download: Szabo Magda - Tajemnica Abigel.rar
Jest wojna, ale w pięknej willi na stoku pesztańskiego Wzgórza Gellerta, gdzie mieszka 14-letnia Georgina Vitai, prawie się jej nie odczuwa. Ojciec, troskliwy i wyrozumiały, jest wysoko postawionym wojskowym. Zastępująca matkę ukochana ciocia Mina, grono szkolnych przyjaciółek, niewinne flirciki z oficerami, koncerty, zakupy, podróże – stanowią cały świat Giny. Pewnego jesiennego dnia 1943 roku generał Vitai bez wyjaśnień, niemal w tajemnicy wywozi córkę do małego miasteczka na wschodzie Węgier i pozostawia na pensji imienia biskupa Matuli. Dziewczyna z przerażeniem odkrywa, ze jest to coś w rodzaju klasztoru i więzienia zarazem. Surowa dyscyplina, odcięcie od kontaktów ze światem zewnętrznym, nauka, modlitwy, praca i pokora – temu wszystkiemu przyjdzie się jej podporządkować. Rozgoryczona i zła, postanawia za wszelką cenę się z tego miejsca wydostać. Niestety, wkrótce nic już nie będzie takie proste, jak jej się wydawało. Georgina Vitai w ciągu paru miesięcy musi stać się dorosła. Wojna dotknie ją w najboleśniejszy, w najbardziej przewrotny sposób…
Ku mojemu zaskoczeniu, nie ukrywam, że i ku wielkiemu zadowoleniu, powieść Magdy Szabó, pisana przecież kilkadziesiąt temu, w ogóle się nie zestarzała. No, może wątek romansowy jest odrobinę staroświecki, ale, moim zdaniem, dodaje mu to tylko uroku. Klimat pensji został odtworzony po mistrzowsku. Postacie są pełnokrwiste, świetnie zarysowane i niewyidealizowane. Podoba mi się delikatny humor i leciutki dystans, z jakim autorka przedstawia opisywany przez siebie świat. Zagadka, czyli tajemnica Abigail, nie jest zbyt trudna do odgadnięcia, mimo to rozgrywające się wydarzenia trzymają w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Czegóż chcieć więcej?
Z tego co wiem, książka od lat nie była wznawiana i pojawia się na Allegro w jakichś niebotycznych cenach. Polecam zatem audiobook. Bez problemu można go ściagnąć z odpowiednich stron internetowych, chyba nawet za darmo. Kiedy założyłam na uszy słuchawki, zamknęłam oczy, głos Anny Nehrebeckiej przeniósł mnie w inne czasy, w inne miejsca. Zarwałam przez to parę nocy, zaniedbałam jakieś mniej ważne sprawy, ale było warto. Po przebrzmieniu ostatnich zdań powieści autentycznie żałowałam, że to już koniec.