-

1800 -

8845 -

2418 -

130
16864 plików
5707,48 GB
Foldery
Ostatnio pobierane pliki
- sortuj według:
- 348,3 MB
- 9 lut 16 12:44
W obrazie Oliviera Marchala znajdziemy wszystko to, co chcielibyśmy zobaczyć w typowym męskim filmie: twardych bohaterów, sprawnie zrealizowane sceny akcji, piękne kobiety oraz ciekawą, trzymającą w napięciu intrygę. "36" rozpoczyna się jak typowa produkcja policyjna - główni bohaterowie otrzymują zadanie schwytania groźnych przestępców. Bardzo szybko okazuje się jednak, że to zaledwie wstęp do innej, znacznie bardziej rozbudowanej, skomplikowanej i nasyconej emocjami opowieści. Film Marchala to bowiem historia bezwzględnej rywalizacji, której ofiarami najpierw pada przyjaźń głównych bohaterów a później ludzkie życie.
Cała fabuła autentycznie wciąga w dużej mierze dzięki odtwarzającym główne role Danielowi Auteuil i Gerardowi Depardieu. Duet, który sprawdził się już w komediowej "Plotce" z 2001 roku również i tym razem nie zawodzi. Zarówno Auteuil jak i Depardieu stworzyli wiarygodne, wielowymiarowe postaci, które, nawet jeśli ich nie lubimy, to doskonale je rozumiemy.
"36" jest w moim przekonaniu udaną próbą zrealizowania współczesnego czarnego kryminału. Bohaterowie historii poruszają się na granicy prawa, albo wręcz - dla własnych korzyści - te granicę przekraczają. W konfrontacji z przestępcami nie unikają drastycznych metod jak również nie mają oporów przed wchodzeniem w układy z kryminalistami.
Ponury wizerunek francuskiej policji potęgują ciekawe zdjęcia Denisa Roudena (warto zaznaczyć, że ów operator doświadczenia nabywał na planie erotycznej serii "Emmanuelle") oraz muzyka autorstwa Erwanna Kermorvanta i Axelle Renoir.
z chomika smokerdelight
- 701,5 MB
- 9 lut 16 12:44
z chomika smokerdelight
- 664,7 MB
- 9 lut 16 12:44
z chomika smokerdelight
- 692,4 MB
- 9 lut 16 12:44
z chomika smokerdelight
- 699,4 MB
- 9 lut 16 12:44
"Angst" dokumentuje zaledwie jeden dzień z życia bezimiennego seryjnego mordercy. Widz poznaje bohatera w momencie, gdy ten opuszcza więzienie po kilkuletniej odsiadce. Przez cały czas towarzyszy odbiorcy komentarz z offu psychopaty, który bez ogródek od razu oświadcza jakie są jego plany po wyjściu na wolność. Zbrodniarz najpierw udaje się na posiłek do przydrożnego baru, następnie wsiada do taksówki, gdzie próbuje udusić prowadzącą ją dziewczynę. Spłoszony przez nią ucieka w las i trafia do posiadłości w spokojnej i cichej okolicy. Włamuje się do środka domu, do którego niebawem przybywają jego mieszkańcy: stara kobieta wraz z dorosłą córką i upośledzonym synem. Nie zdradzę bynajmniej żadnej tajemnicy, pisząc, iż następnie dochodzi do skrupulatnego i drobiazgowego zapisu okrutnej zbrodni?
Od czego by tu zacząć? Dzieło Niemca to niewątpliwie film niezwykły, niezwykle sugestywny i poruszający. Pomimo że na ekranie nie dzieje się wiele, a akcja jest pozbawiona niemalże całkowicie dialogów (pominąwszy nieustające praktycznie wywody bohatera), przyznam, że ja osobiście nie mogłem oderwać od ekranu wzroku. Jak dla mnie jest to wręcz perfekcyjne studium psychiki psychopatycznego mordercy, film balansujący na granicy arcydzieła. "Angst" nie zaskakuje, nie posiada misternie skrojonej intrygi, nadrabia za to siłą przekazu. Kargl po mistrzowsku wykreował na ekranie atmosferę nieustającego zagrożenia, przepełnioną podskórnym napięciem, nacechowaną dusznym, ciężkim klimatem. Do tego dochodzi świetna kreacja Erwina Ledera w roli głównej - jego gra jest minimalistyczna, ale bardzo sugestywna. Podczas seansu widz nie ma wątpliwości, że tak właśnie mógłby wyglądać i zachowywać się typowy socjopata. Jego blada, wychudzona twarz nie wyraża praktycznie żadnych emocji, ale w oczach czai się czysty obłęd. Z pewnością należą się gromkie brawa za tą rolę.
Teraz chciałbym przejść do tego, co chyba najbardziej uderzyło mnie w omawianym filmie. Mam tu na myśli wręcz niesamowite zdjęcia Rybczyńskiego. Ekran spływa brudem, wykreowany świat jest obskurny i odpychający, zaś to, co wyprawia tu kamera to wprost nieprawdopodobne! Istny majstersztyk - częste ujęcia z ręki idealnie oddają świat bohatera, kamera wręcz zdaje się tu być jedną z postaci, jest tak żywa i elastyczne. Tego wręcz nie da się oddać słowami - to trzeba zobaczyć na własne oczy! Zapytany, czy Rybczyńskiemu należał się Oscar, odpowiem bez wahania, że tak! Tyle, że nie za "Tango", a właśnie za zdjęcia do "Angst". Prawdziwe cudo! Do tego dochodzi jeszcze mroczna, uzupełniająca te niezwykłe doznania, muzyka Klausa Schulze. Razem - niepowtarzalne filmowe przeżycie. Szkoda jedynie, że w gruncie rzeczy niedocenione i mało znane. Ja ze wszech miar polecam, bo jestem wręcz zauroczony.
z chomika smokerdelight
- 697,8 MB
- 9 lut 16 12:44
Truffaut nie bał się podejmować bolesnych autobiograficznych wątków, a "400 batów" miało dla niego wymiar niemalże terapeutyczny. To tu opisał swą młodość naznaczoną poczuciem osamotnienia i odrzucenia. Choć zaraz po premierze bronił się przed przypisywaniem cech filmowych postaci jemu oraz jego rodzicom, później przyznawał: "Moje dzieciństwo to było dzieciństwo Antoine’a z «400 batów». Co najwyżej pominąłem tam rzeczy, które mogły się wydać nieprawdopodobne". Tak jak filmowy bohater Truffaut był panieńskim dzieckiem wychowywanym przez ojczyma; tak jak Antoine miał łobuzerską młodość i tak jak on uwielbiał kino. Także rodzina reżysera podobna była do filmowej familii – matka pracująca jako sekretarka lubiła flirtować z mężczyznami, w związku z czym miała w swym życiu kilku kochanków, ojczym zaś pokornie znosił kolejne upokorzenia. Truffaut opowiada więc o sobie. Stąd też jego film ma gorzki posmak, a dominuje w nim nuta krzywdy, absolutnego wyobcowania i walki o zachowanie wolności. Jednak "400 batów" nie jest filmem oskarżycielskim i głównie w tym tkwi jego siła. Obraz Francuza ukazuje przerażające okrucieństwo, jakie wyrządzają sobie ludzie, którzy wzajemnie się kochają. Ten sam ojczym, który brutalnie karze chłopca, we wcześniejszych scenach bawi się z synem i opowiada mu dowcipy; matka, która zaniedbuje chłopca, w przypływie szczerości opowiada mu ważną historię z własnego dzieciństwa. Truffaut nie mówi więc, skąd bierze się rodzinna tragedia, nie rzuca łatwych oskarżeń. Pokazuje, że miłość nie wyklucza wzajemnego okrucieństwa, że najbardziej bolesne rany zadajemy sobie mimo woli, jakby bezwiednie.
z chomika smokerdelight
- 700,1 MB
- 9 lut 16 12:44
Antywojenny w wymowie film, zakazany w hitlerowskich Niemczech i faszystowskich Włoszech, zdobył nagrodę na MFF w Wenecji oraz nagrodę Nowojorskich Krytyków Filmowych.
z chomika smokerdelight
- 698,0 MB
- 9 lut 16 12:44
Lock, stock and barrel" to określenia części pistoletu. To także nazwa, którą przetłumaczyć można na polskie "mydło i powidło", czyli miejsce, w którym znaleźć można wszystko: popielniczkę i obraz Michała Anioła, telewizor i klatkę dla królika, karafkę i słonia. O ile to pierwsze znaczenie odpowiada treści filmu, o tyle druga interpretacja jest myląca. "Porachunki" to wcale nie "mydło i powidło", ani pod względem przynależności gatunkowej, ani wizualnego stylu czy sposobu gry.
Przeciwnie, autorskie (reżyser jest też autorem scenariusza) dzieło Guya Ritchiego to film gangsterski, którego czystości nie dorównuje nic, co kinematografia brytyjska wyprodukowała w tym gatunku w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Znajdziemy więc tutaj typowego mafioso (o ksywie Król Porno), który nie ma zwyczaju brudzić sobie rąk, bo zatrudnia gromadę gangsterów o mniej lub bardziej zabawnych pseudonimach, wyręczających go w biciu i strzelaniu. Jest jeszcze wojna gangów narkotykowych, w której ginie prawie każdy, kto zginąć może, jest gromadka niewinnych i sympatycznych chłopaków, zaplątanych w straszne tarapaty i prawie zupełny brak kobiet.
Wszystko jest tak krystalicznie gangsterskie, łącznie z zanurzonymi w ciemnościach ulicami Londynu, pubami, rozbieranymi barami i ich zapleczami, że wygląda trochę niepoważnie. O to także chodzi - film Guya Ritchiego to coś pomiędzy pastiszem a parodią gatunku, co po angielsku nazywa się "spuff".
Mimo iż w "Porachunkach" odnaleźć można wszystko, co widziało się już w kinie wiele razy, film ten urzeka świeżością. W znacznym stopniu jest to zasługa tempa akcji - wydarzenia rozgrywają się tak szybko, że trzeba się nieźle koncentrować, by połapać się w meandrach fabuły. Tak wyświechtane określenie jak "styl MTV" doskonale pasuje do sposobu prezentacji zdarzeń: zdjęcia są często przyśpieszone albo zwolnione, a akcja rozgrywa się równocześnie na kilku planach. Guy Ritchie skorzystał też - i chwała mu za to - głównie z młodych i mało znanych aktorów, którzy (jak to miało miejsce w przypadku "Trainspotting"), zaledwie kilka dni po premierze trafili na okładki popularnych pism. Pokrewieństw z
"Trainspotting" odnaleźć można więcej, na przykład kamera umieszczona jest przeważnie blisko podłogi, prawdopodobnie po to, by podkreślić, że mamy do czynienia z chorym podbrzuszem Londynu, a może także, by zaznaczyć, że Bacon, Soap, Tom i Eddy patrzą na świat z pozycji tych, na których inni patrzą z góry. Cała wstępna sekwencja, w której bohaterowie zostają zamrożeni w kadrze, a głos z offu przedstawia ich widzom, jest żywcem zaczerpnięta z przeboju DannyŐego BoyleŐa. Od czasów Tarantino nikt się jednak nie przejmuje brakiem oryginalności - im cytaty wyraźniejsze i łatwiejsze do rozpoznania, tym nawet lepiej.
"Porachunki" w jeszcze większym stopniu niż takie brytyjskie przeboje ostatnich lat, jak "Cztery wesela i pogrzeb" czy "Notting Hill", z jednej strony wykorzystują modę na angielszczyznę, a z drugiej ją kreują. Angielszczyzna to w tym przypadku nie tyle golf czy antyczna broń, ile język. Mamy tu do czynienia z kilkoma jego rodzajami. Z tego
z chomika smokerdelight
- 699,4 MB
- 9 lut 16 12:44
z chomika smokerdelight
- 296,2 MB
- 9 lut 16 12:44
W jaki sposób człowiek porusza się po zamkniętej przestrzeni, ile czasu zabierają mu te codzienne wędrówki od zlewu do stołu, do szafki i krzesła, jak można je skrócić i usprawnić, jak uczynić życie łatwiejszym? Odpowiedzi na te pytania poszukuje Instytut Badań Domowych.
Wydelegowany przez tę instytucję Szwed Folke Nillson będzie badał życie Izaka i dokonywał potrzebnych podsumowań oraz wyliczeń. Siedząc na specjalnym fotelu sięgającym niemal do sufitu Folkę patrzy i notuje, ale pod żadnym pozorem nie wolno mu wchodzić w interakcje z obiektem badań.
Jak trudno jest poskromić naturalną, ludzką chęć nawiązywania kontaktów, widzowie przekonają się dość szybko. Relacja między obserwatorem i obiektem w naturalny sposób będzie ewoluowała. Tylko kto tu kogo tak naprawdę obserwuje?
Hamer porusza w swym filmie temat samotności, męskiej przyjaźni, w inteligentny sposób wyśmiewa i obala stereotypy narodowe, budując jednocześnie pełne absurdalnego humoru sytuacje.
"Historie kuchenne" same w sobie są dość przewidywalne, bo rozwijająca się dość powoli intryga pozwala domyślać się dalszego biegu wypadków. Jednak znacznie istotniejszy od samej akcji jest klimat opowieści, w której dialogi często zastępowane są przez obraz. Mimo iż przez znaczną większość czasu na ekranie oglądamy dwie osoby przebywające w jednym pomieszczeniu, mówi się tu niezbyt wiele, ale oszczędna gra aktorska, mimika czy sposób poruszania się postaci zdradzają o wiele więcej niż da się wyrazić słowami.
Hamer konsekwentnie trzyma się minimalistycznych rozwiązań, przeplatając komedię z dramatem. I choć reżyser nie bawi się w analityka i znawcę dusz, w "Historiach kuchennych" oprócz interesujących obserwacji socjologicznych, sporo jest psychologii podanej w bardzo przystępny i humorystyczny sposób.
Okazuje się, że biorąc za punkt wyjścia absurdalną intrygę, można zrobić inteligentny film, jednocześnie zabawny i wzruszający. Szkoda, że nasi filmowcy tak rzadko biorą przykład ze skandynawskich twórców.
z chomika smokerdelight
- 531,5 MB
- 9 lut 16 12:44
z chomika smokerdelight
- 700,0 MB
- 9 lut 16 12:44
z chomika smokerdelight
- 700,1 MB
- 9 lut 16 12:44
z chomika smokerdelight
- 701,9 MB
- 9 lut 16 12:44
z chomika smokerdelight
- 592,1 MB
- 9 lut 16 12:44
z chomika smokerdelight
- 699,1 MB
- 9 lut 16 12:44
z chomika smokerdelight
- 700,1 MB
- 9 lut 16 12:44
Tytułowy Elling nie radzi sobie z najprostszymi obowiązkami, ale ma wyrobiony pogląd na pewne sprawy i wiele interesujących spostrzeżeń na temat codzienności. Rzeczy, którym poświęca uwagę, innym zwykle umykają pośród zaprzątanej codzienności.
Nie wiem jaki naprawdę jest Elling - mówi w umieszczonym na płycie wywiadzie Ingvar Ambjornsen, autor powieści, na podstawie której zrealizowano film - można dyskutować jaką diagnozę mu postawić, większość twierdzi, że jest neurotykiem.
z chomika smokerdelight
- 496,4 MB
- 9 lut 16 12:44
W filmie Acid House nie widać nurkowania, odnosimy jednak wrażenie, że odbyło się ono wcześniej, przed uruchomieniem kamery. Przypuszczenie jest o tyle usprawiedliwione, że film przynosi nagromadzenie różnych brzydkich wynaturzeń. Przeciętny widz ma jakieś odruchowe skojarzenia w związku z takimi słowami, jak matka, miłość, żona, Bóg. Tutaj wszystko zostało postawione na głowie: matka to potwór, żona to dziwka, lojalność to głupota.
Można na to wszystko patrzeć jak na dziwny egzotyczny świat za kratami ogrodu zoologicznego: podziwiać małpią złośliwość małp, drżeć przed gadzią grozą wielkich gadów. No tak, tylko że dla autorów filmu to wcale nie jest egzotyka. Autorzy sądzą, że takie matki i żony istnieją w naszym świecie, że małpia złośliwość i gadzia groza czają się za ścianą każdego domu. Autorzy chcą nam przekazać przesłanie bardzo serio, które dotyczy nas, nie ćpunów. Jeżeli tak - to jakie?
Jedna cecha wspólna wszystkim nowelom: akcja toczy się w świecie, który w Polsce określany jest jako margines społeczny. Więc tło akcji wspólne, reszta inna.
Co to wszystko znaczy? Pierwsza nowela dowodzi, że nasz los nie zależy od nas samych. Druga jest drwiną z hasła zło dobrem zwyciężaj. Johnny jest dobry, ale nie zwycięża, sam jest zwyciężany. Najbardziej skomplikowany jest sens noweli trzeciej, wyraźnym novum jest fakt, że dziwne skrzyżowanie niby-reinkarnacji zyskuje sens społeczny. Matka niemowlęcia należy do klasy średniej. Całe prezentowane w tej noweli zło (m.in. narkomania, agresja seksualna) było związane z marginesem społecznym. Teraz ten margines zostaje skrzyżowany z klasą średnią. Duch marginesu (Coco) wkracza w świat klasy średniej, duch klasy średniej (czyli niemowlęcia Toma) - w świat marginesu. Można się spodziewać, że duch klasy średniej wpłynie uzdrawiająco na zło marginesu. Jednakże skutek jest odwrotny. Niemowlak z duszą żula staje się potworem, czym wywołuje entuzjazm rodziców. Matka przeżywa dreszcze erotycznego podniecenia, ojciec jest dumny, że jego syn tak wcześnie wykazuje zdobywczość i odrzuca konwenanse. Czyli: klasa średnia nie może nikogo uzdrowić, ponieważ zdążyła już upodobnić się do marginesu społecznego. Znane w Polsce sformułowanie ideał sięgnął bruku nabiera tu złowrogich znaczeń.
Sumując: żyjemy w rynsztoku, elity nie mają siły, by nas stamtąd wyciągnąć, bo same w nim ugrzęzły. Nie ma ratunku, jest tylko zguba. Czy można taką myśl przewodnią traktować poważnie? Oczywiście można. Sprawą otwartą jest jednak sama konkluzja. To bardzo możliwe, że nad światem panuje jakiś pseudobóg, który wpycha nas w katastrofy. Czy powinniśmy wyrzec się wszelkich wartości i czekać na to, co nieuchronne? Być może, do takiej postawy zachęcają nas autorzy filmu. Ale przecież można wyciągnąć wnioski odwrotne. Jeżeli dominacja zła jest całkowita - to tym większy nasz o
z chomika smokerdelight
- 0,90 GB
- 9 lut 16 12:44
"Cena strachu" to jeden z najsłynniejszych powojennych filmów europejskich, nieprzerwany "suspens" trzymający w napięciu aż do samego końca, nagrodzony Złotą Palmą na festiwalu w Cannes i Złotym Niedźwiedziem (nagroda publiczności) na festiwalu w Berlinie Zachodnim w 1953 r.
z chomika smokerdelight
- 470,4 MB
- 9 lut 16 12:44
Urzekające zdjęcia Thomasa Maucha nadają filmowi cechy fascynującego dokumentu o amazońskiej puszczy, ale genialna aktorska kreacja Klausa Kinskiego wprowadza do tego malowniczego obrazka nietkniętego ludzką stopą zakątka ziemi komponent nerwicowy, prawdziwe szaleństwo.
Kinski wciela się w tytułowego Fitzcarralda, Irlandczyka, który w małym peruwiańskim miasteczku obwieszcza: "Bóg przyjdzie z głosem Caruso!" i podejmuje się niebezpiecznej wyprawy po kauczuk po to tylko, by zdobyć środki konieczne do urzeczywistnienia swojego największego marzenia - wybudowania europejskiej opery w sercu amazońskiej dżungli. W drodze towarzyszy mu garstka wiernej załogi, ponurzy łowcy głów i oczywiście muzyka, jednocześnie potężna i dająca ukojenie.
Tubylcy zamordowali chrześcijańskich misjonarzy, ukorzyli się jednak przed głosem Caruso. Dlaczego? Bo muzyka najpełniej ze wszystkich sztuk wyraża ideę nieskończoności, boskości. Fitzcarraldo przynosząc w darze muzykę, przynosi słowo Boże, a słowo to czyni mu posłusznym świat dzikich.
Fitzcarraldo nie jest tylko jednym z wielu melomanów. Nie bez powodu już w pierwszej scenie Herzog ukazał nam go jako tego, który ukochał operę ponad wszystko, a dla którego nie starczyło miejsca na widowni pośród wytwornych dam i gentlemanów. I dobrze. Bo jego miejsce jest na scenie. To artysta, geniusz. Widzi to, czego inni nie są w stanie zobaczyć. Tak jak Michał Anioł dostrzegał posąg uwięziony w nieforemnej bryle kamienia i chwytał za dłuto, by go uwolnić, tak on wyczuwa europejską operę w sercu dzikiej dżungli i przedziera się do niej.
By zrealizować swój karkołomny plan postanawia przy pomocy Indian, lin i dynamitu przeciągnąć parowiec "Molly Aida" drogą lądową z jednej rzeki do drugiej. Okazuje się jednak, że łowcy głów mają do wielkiego statku zupełnie inne plany...
Czy przegrana Fitzcarralda oznacza, że porwał się na niemożliwe? Czy to Bóg ukarał jego pychę? A może nieprzebłagane demony rzeczne, w które wierzą Indianie? Na to pytanie musimy sami sobie odpowiedzieć.
Skazany na niezrozumienie, brany za dziwaka, obiekt szyderstw, pośmiewisko, tak widzą płowowłosego Irlandczyka mieszkańcy Peru. W takich warunkach, gdzie pieniądze są wartością stawianą ponad wszystko, bohater Herzoga wydaje się niemalże postacią tragiczną. Przypomina napiętnowanego szaleństwem Dionizosa rozrywanego i zjadanego po kawałku przez tytanów. Fitzcarraldo ocaleje jednak, tak jak ocalało serce cierpiącego boga.
"Fitzcarraldo" nie jest zwykłym filmem, a cudowną zasłoną zarzuconą nam na oczy; filmowym misterium, w którym trzeba aktywnie uczestniczyć, by zrozumieć, że zwycięża tylko ten, który zdołał pokochać swój los, który potrafił udowodnić, że życie w swej najgłębszej postaci, jaką tylko muzyka umie wyrazić, jest niezniszczalne.
z chomika smokerdelight
- 0,87 GB
- 9 lut 16 12:44
jednostkową. O tej pierwszej mówią nam relacje, jakie łączą Woyzecka z osobami doktora i kapitana, a także wyższymi rangą żołnierzami. Za każdym razem tytułowy bohater znajduje się w pozycji podrzędnej. Siebie przedstawia jako dziecko natury, co jest wyraźnym echem poglądów Jana Jakuba Rousseau. Opozycja natura - kultura jest zresztą dość wyraźna w filmie, tyle że, nie ma tu jasno określonej aprobaty dla tej pierwszej. Kultura jest opresyjna i niewoli człowieka, a jednocześnie jest bezsilna wobec natury, która również narzuca sposób funkcjonowania jednostki. Woyzeck nie radzi sobie ani z jedną, ani z drugą. Ludzie nie są mu w stanie pomóc, nie pierwsza to klęska kultury w tym filmie. Wysiłki zrozumienia praw rządzących światem wyglądają dość groteskowo w "Woyzecku" (wystarczy przypomnieć sobie sceny z doktorem, który prowadzi eksperymenty), a ludzie nie potrafią sobie wytłumaczyć otaczającej rzeczywistości. Ucieczką - a może konsekwencją - okazuje się szaleństwo. Woyzeck jest postacią tragiczną, ponieważ ostatecznie ulega nakazom natury i instynktowi. Nie jest w stanie wyzwolić się z jej okowów.
Analogicznie do literackiego pierwowzoru film Herzoga stawia opór dość luźną, a przy tym statyczną kompozycją oraz strukturą opartą głównie na dialogach. Dynamika zewnętrznych wydarzeń i zwroty akcji są mu obce. Jest jednak coś jeszcze, co tworzy barierę, być może nawet w sposób decydujący. Chodzi o główną postać i jej schizofreniczność. Widzowi nie jest łatwo przebić się przez szklaną kulę szaleństwa, jaką wytworzył Woyzeck. Właściwie dopiero późniejsza refleksja pozwala nam przenieść się na płaszczyznę współodczuwania i empatii, początkowo główny bohater jest dla nas zbyt inny. Gdy myślę o roli Klausa Kinskiego w tym filmie, to łapię się na sugestii, że jest to jego... najlepsza kreacja, a przecież nie łatwo jest w pełni utożsamić się z szaleństwem zwerbalizowanym. To nie jest wykrzywiony Leonardo DiCaprio z "Co gryzie Gilberta Grape'a" albo Brad Pitt z "12 małp", nie ujmując oczywiście niczego tym rolom. Kinski pokazał swoją postać na poziomie mentalnym, a nie czysto zewnętrznym; jego o
z chomika smokerdelight
- 700,0 MB
- 9 lut 16 12:44
Na początku recenzji nazwałem "Braci Karamazow" Zelenki arcydziełem. Niektórzy mogliby się obruszyć, że trudno mówić tutaj o arcydziele, skoro podstawą jest mistrzowska powieść Dostojewskiego. Rzeczywiście, dzieło rosyjskiego pisarza to samograj i trzeba być nieprzeciętnym grafomanem, żeby zniszczyć tę historię. Jednak Zelenka nie poszedł na łatwiznę. Dzięki formule teatru w filmie, "Bracia Karamazow" są tu jedynie elementem fabuły. Widzimy niektóre epizody, które zostają uzupełnione o wątki z życia aktorów i tragiczną historię pracownika huty. Autor "Samotnych" i "Opowieści o zwyczajnym szaleństwie" buduje złożoną konstrukcję z antonimów (często pozornych). Z jednej strony mamy teatr – świątynię ducha i uczuć, z drugiej strony hutę – katedrę rozsądku, racjonalnego umysłu. W tych wnętrzach rozgrywa się walka serca z rozumem, powinności z pragnieniami. W ten sposób film Zelenki okazuje się adaptacją nie tyle samej powieści Dostojewskiego, ile jej ducha, stając się wspaniałym portretem człowieka ukazanego w całej chwale i pokorze, wielkości i marności.
Reżyseria i scenariusz to nie jedyne mocne strony "Braci Karamazow". Tak naprawdę film ten nie ma żadnych wad. Znakomitym kreacjom aktorskim towarzyszą wspaniałe zdjęcia Alexandra Surkali, wspaniale wykorzystującego fakturę przygotowaną przez scenografów. Odrębnym arcydziełem jest muzyka Jana A.P. Kaczmarka. Jest to jedno z jego największych dzieł filmowych i po prostu nie można jej nie posłuchać!
Niestety polskie wydanie DVD zachęca jedynie prostą, lecz atrakcyjną okładką. Próżno szukać jakichkolwiek dodatków, a jako szczęście można uznać, że otrzymujemy wersję w formacie 16:9, bo już dźwięk to zaledwie DD 2.0! Ciężko to zrozumieć, skoro wydanie czeskie (równie ubogie) ma do wyboru wersje 2.0 i 5.1. Co więcej, polska płyta pozbawiona jest polskiego lektora i została wydana w wersji z napisami (które na szczęście można wyłączyć, jeśli zna się język czeski). Trochę szkoda, że tak wspaniały film ma tak ubogie wydanie, lepsze jednak takie niż żadne. "Bracia Karamazow" muszą koniecznie znaleźć się w filmowej biblioteczce prawdziwego kinomana.
z chomika smokerdelight
- 339,0 MB
- 9 lut 16 12:44
Film otwiera wystylizowana do granic możliwości sekwencja seksu głównych bohaterów. W czasie dosłownie pokazanej kopulacji, której towarzyszy muzyka z opery "Rinaldo", dochodzi do tragedii, a reszta filmu jest próbą przezwyciężenia traumy po niej i pogodzenia się z nią – oczywiście jeżeli odczytywać go w kluczu psychoanalitycznym, do czego Lars von Trier jawnie nas zachęca. Nie jest to jedyny możliwy trop, bo reżyser tworzy ich wiele, a cały film przypomina intelektualną łamigłówkę, która idealnie nadaje się na solidne artykuły filmoznawców wszelkiej maści. Wszystko jednak rozgrywa się w ramach dwóch pól interpretacyjnych. Pierwszy, dotyczy samej treści, a więc: miłość – śmierć – pożądanie; drugi, samej formuły, a więc: psychoanaliza – horror – dramat. Interpretując "Antychrysta", można dowolnie żonglować poszczególnymi elementami i zapewne dla każdej z interpretacji znajdzie się jakieś uzasadnienie. Jako widz nie mogę się jednak pozbyć wrażenia, że to wszystko zostało z premedytacją zaplanowane przez samego Wielkiego Hochsztaplera za kamerą, a on sam doskonale się bawi, obserwując miotających się intelektualnie interpretatorów.
"Antychrystem" można się bawić do woli. Ponieważ wszyscy odczytują go w kluczu psychoanalitycznym, który czerepie z estetyki horroru, ja potraktuję go jako pełnokrwisty horror, który bawi się psychoanalizą. O tym zresztą przekonuje się Willem Dafoe, który z troskliwą miną zafrapowanego terapeuty stara się wszystko zrozumieć i wytłumaczyć. Pomijam fakt, że budzi on u widza pokłady agresji i kiedy już ściera się z nienazwanym, widz odczuwa płynącą z jego cierpienia głęboką satysfakcję, podobnie zresztą jak skrajnie rozhisteryzowana Charlotte Gainsbourg. Reżyser prowadzi widza poprzez meandry psychoanalitycznego bełkotu, aby je gwałtownie zanegować wybuchem przemocy, która nie da się wytłumaczyć inaczej niż realną obecnością principium zła.
Natura jest Kościołem Szatana, twierdzi von Trier i, jakkolwiek by patrzeć, ma na potwierdzenie swojej tezy poważne argumenty. Urocze zwierzątka, które znamy z filmów przyrodniczych, to nic więcej jak wykreowane ręką Natury maszyny mające na celu kopulację i konsumpcję w zamkniętym kręgu życia i śmierci. A sama Matka Przyroda pełna zielonych łanów i starodawnych drzew to niema i obojętna przestrzeń, w której rozgrywa się codzienne piekło przetrwania. Można powiedzieć, że von Trier nadzwyczaj dosłownie traktuje słynny żart Woody'ego Allena o przyrodzie jako jednej wielkiej restauracji.
z chomika smokerdelight
- 703,2 MB
- 9 lut 16 12:44
rok produkcji: 2000
reżyseria: Abdel Kechiche
gatunek: dramat
czas trwania: 130 minuty
język: polski lektor
Tunezyjczyk Jallel, przyjeżdża do Francji, ponieważ ma nadzieję, że właśnie tu powiedzie mu się, a kraj Woltera i praw człowieka da mu szansę na rozpoczęcie nowego życia. Udaje mu się otrzymać trzymiesięczne pozwolenie na pozostanie w Paryżu, kiedy przekonuje urzędników, że jest algierskim uchodźcą. Znajduje schronienie wśród imigracyjnej wspólnoty paryskiej, gdzie zdobywa przyjaciół, a w jednym z pobliskich barów ulega urokowi pracującej tam kelnerki, Nassery.
Film opowiada o jego codzinnych perypetiach i skomplikowanych związkach z kobietami. W roli głównej występuje Eliode Bouchez znana z filmów „Wyśnione życie aniołów” Erica Zonci i „Dzikich trzcin” Andre Techine.
z chomika smokerdelight
- 488,3 MB
- 9 lut 16 12:44
z chomika smokerdelight
- 242,7 MB
- 9 lut 16 12:44
z chomika smokerdelight
- 289,5 MB
- 9 lut 16 12:44
rok produkcji: 2009
reżyseria: Shirin Neshat, Shoja Azari
czas trwania: 95 minuty
język: polski lektor
Lato 1953 roku w Iranie tuż przed zamachem stanu. Amerykanie i Brytyjczycy chcą obalić rząd nowo wybranego premiera Mohammeda Mosadegha i na jego miejsce ustanowić rządy szacha Rezy Pahlaviego. W obliczu politycznego chaosu i ulicznych zamieszek cztery różne kobiety próbują odnaleźć własne miejsce na ziemi i odkryć głębszy sens ich życia. Dzieli ich wiele – społeczne pochodzenie, doświadczenie i życiowa pasja. Łączy natomiast jedno – silna wrażliwość i poczucie kobiecości, a także niezaspokojona potrzeba męskiej miłości.
Ze względu na liczne kontrowersje, jakie wzbudzają w Iranie Shahrnoush Parsipour oraz Shirin Neshat powstanie tego filmu nie było możliwe w ich ojczyźnie. Zdjęcia kręcono więc w Casablance, gdzie znaleziono nie tylko przypominające Teheran miejskie pejzaże, ale również dziewicze i niczym nieskażone obrazy wspaniałej natury.
„Kobiety bez mężczyzn” to debiut fabularny Shirin Neshat, nakręcony na podstawie zakazanej w Iranie powieści Shahrnoush Parsipour pod tym samym tytułem. Film porusza problem różnych odcieni kobiecości Iranek, widziany jednak nie z perspektywy lokalnej, a zewnętrznej – oczami mieszkającej od lat za granicą irańskiej feminizującej multimedialnej artystki. Odcina się ona od przesadnego krytycyzmu, zachowuje obiektywizm ocen, a nawet wyraża artystyczny zachwyt elementami irańskiej architektury i kultury, a także urokliwym pięknem kobiecego stroju.
Film urzeka kontrastową, zimną, ale soczystą kolorystyką i kompozycją obrazu: stonowaną, artystowską, utrzymaną w bieli i czerni, przypominającą klimatem słynne fotografie Shirin Neshat z cyklu „Kobiety Allaha”. Nastrojowa muzyka, skomponowana przez japońskiego muzyka Ryuichi Sakamoto dodatkowo pomaga w stworzeniu na ekranie chłodnej atmosfery świata, który daleki jest od ideału pełnej i niczym nieskrępowanej kobiecości, a w dodatku nie sprzyja jego istnieniu i ewentualnemu rozwojowi.
Wybrane nagrody i wyróżnienia:
2010 – MFF w Sudance
2010 – MFF w Rotterdamie
2009 – Srebrny Lew dla „Najlepszego reżysera” i Nagroda UNICEF dla Shirin Neshat na MFF w Wenecji
2009 – MFF w Toronto
z chomika smokerdelight
- 701,0 MB
- 9 lut 16 12:44
W tej interpretacji "Pogarda" byłaby głównie dziełem o potędze sztuki, o tym, że w dzisiejszych czasach tylko jej piękno jest niezmienne i wartościowe. Film porusza jeszcze wiele innych tematów: krytykę hollywoodzkiego sposobu kręcenia, gdzie producent może całkowicie zmienić wizję reżysera (ciekawe, że ta sytuacja stała się też udziałem "Pogardy". Producent Carlo Ponti przemontował ją, skracając o 20 minut, zmieniając dialogi i muzykę. Tę włoską wersję można było oglądać we Włoszech i niestety puścił ją, zamiast oryginalnej, kanał TVP kultura), historię kryzysu małżeńskiego (niemożność porozumienia spowodowana brakiem szczerej rozmowy), o pragnieniu wolności, nawet źle pojętej (Camille czuje, że jej mąż chce ją wykorzystać, broni się odrzucając go), wszystko zależy od wrażliwości widza, który może go odczytać w jeszcze inny sposób. Godard kręcą "Pogardę" osiągnął to do czego dążyli reżyserzy Nowej Fali - stworzył arcydzieło posługując się jako autor filmowymi środkami wyrazu, arcydzieło, które wyraża problemy ludzi swoich czasów, i którego nie dałoby się przenieść na inny rodzaj sztuki.
z chomika smokerdelight
-

0 -

0 -

208 -

0
208 plików
128,72 GB
Zaprzyjaźnione i polecane chomiki (88)



















