-

1716 -

12217 -

634 -

4829
21063 plików
4726,58 GB
Foldery
Ostatnio pobierane pliki
-
Ministerka Mucha
Co sądzicie o ministerce Musze ? Ta kobieta popełniła już tyle gaf, że to się... -
Idealna praca
Jaką pracę moglibyście nazwać idealną? :) Ja na przykład lubię swoją prace za... -
Po co Nam Stadion Narodowy?
Stadion kosztował nas 1,7 mld zł....jest duży, budzi emocję, nową rozrywką...
Zdobądź nagrody pieniężne i rzeczowe lub dodatkowy transfer Chomikuj.pl
Zgłoś się do badań użytkowników!
Chomikuj.pl
| KANTOR Tadeusz - Niech sczezną artyści | Klaus Kinski - Jezus Chrystus Zbawiciel - Jesus Christus Erlöser | Mistrz i Małgorzata (1988) |
| Umarli ze Spoon River |
- sortuj według:
- 700,0 MB
- 16 maj 11 2:57
Od Alvina:
Teatr Telewizji
Wizja spotkania J.S. Bacha (Janusz Gajos) z Georgiem Friedrichem Händlem (Roman Wilhelmi).
Palce lizać.
Tylko może Paul Barz jest wobec Haendla trochę niesprawiedliwy.
Teatr Telewizji
Wizja spotkania J.S. Bacha (Janusz Gajos) z Georgiem Friedrichem Händlem (Roman Wilhelmi).
Palce lizać.
Tylko może Paul Barz jest wobec Haendla trochę niesprawiedliwy.
- 253,3 MB
- 19 wrz 10 17:09
"Niech sczezną artyści" (jak twierdził autor tytuł czysto przypadkowy) to przedstawienie powstałe w kooperacji krakowskiego Ośrodka Teatru Cricot 2, Institut Fur Moderne Kunst z Norymbergi oraz Centro Di Ricerca Per Il Teatro z Mediolanu. Premiera odbyła się 2 czerwca 1985 roku w Norymberdze. Wersja telewizyjna powstała trzy lata później, jako wierny (słychać nawet pokasływania na widowni) zapis spektaklu z wielkiej sceny Teatru im. Słowackiego w Krakowie. To chronologicznie trzecie spośród Kantorowskich przedstawień, utrwalonych na taśmie telewizyjnej. Wcześniej Andrzej Wajda zrealizował "Umarłą klasę", następnie zarejestrowano "Wielopole, Wielopole". "Niech sczezną artyści", jak inne inscenizacje Kantora, nie mają klasycznej fabuły. Jest to ciąg udramatyzowanych obrazów, oryginalnych wizji sceniczno - plastyczno-muzycznych. Płynnie przechodząc jedne w drugie, tworzą niezwykły świat, w którym - jak chce autor - "swój szczątkowy, niepełny żywot wiodą egzystencje i zdarzenia już umarłe, choć nie do końca zapomniane". Wspomnienia z dzieciństwa mieszają się tu z uniwersalnymi symbolami, wydarzenia odnotowane w kronikach historycznych z wydarzeniami z podwórka, subtelne metafory z siermiężną dosłownością.
Centrum Kantorowskiej wizji jest znów pokój - cmentarz, w którym, niby podczas seansu spirytystycznego, "zmartwychwstają" byty niedoskonale utrwalone w pamięci artysty - demiurga, siedzącego na krześle z boku sceny. Pojawia się zatem sześcioletni żołnierzyk w wózeczku, chwilę potem wparowuje groteskowa armia generałów, zapewne produkt wybujałej chłopięcej wyobraźni. Później scena zaludnia się postaciami z innej bajki, a raczej gangsterskiej ballady: karciarz - sutener, kabaretowa dziwka, wisielec, strażnik więzienny. Powracają reminiscencje dawnej wielkomiejskiej powszedniości (pomywaczka, świętoszka, brudas) oraz pierwszych fascynacji artystycznych (Wit Stwosz). W ten nieco sielski, barwny świat wedrze się także Historia, uosobiona przez złowrogich oprawców i fantastyczne śmiercionośne maszyny.
Intymne, na poły sentymentalne, na poły ekspresjonistyczne, wyznanie artysty nabiera cech uniwersalnych. Mniej tu galicyjsko-polsko-żydowskiej rodzajowości, aniżeli w "Wielopolu, Wielopolu...". "Niech sczezną artyści" to - jak pisał "Ekran" - raczej "obraz epitafium społeczności żydowskiej sprzed kilkudziesięciu lat i z wielu miejsc na Ziemi". Wszak wszędzie "były takie pokoje dziecinne i takie dzielnice przeludnione i ruchliwe, rozbrzmiewające wielogłosem codziennej paplaniny zabieganych i umęczonych biedą ludzi". Czas Zagłady większość z nich fizycznie unicestwił. Przetrwały tylko w wyobraźni i pamięci tych, którzy ocaleli. Tylko nieliczni zdołali je wskrzesić na kartach książek, na płótnach obrazów, czy na deskach teatrów. Jednym z owych wybrańców był Tadeusz Kantor.
(opis: filmpolski.pl)
Centrum Kantorowskiej wizji jest znów pokój - cmentarz, w którym, niby podczas seansu spirytystycznego, "zmartwychwstają" byty niedoskonale utrwalone w pamięci artysty - demiurga, siedzącego na krześle z boku sceny. Pojawia się zatem sześcioletni żołnierzyk w wózeczku, chwilę potem wparowuje groteskowa armia generałów, zapewne produkt wybujałej chłopięcej wyobraźni. Później scena zaludnia się postaciami z innej bajki, a raczej gangsterskiej ballady: karciarz - sutener, kabaretowa dziwka, wisielec, strażnik więzienny. Powracają reminiscencje dawnej wielkomiejskiej powszedniości (pomywaczka, świętoszka, brudas) oraz pierwszych fascynacji artystycznych (Wit Stwosz). W ten nieco sielski, barwny świat wedrze się także Historia, uosobiona przez złowrogich oprawców i fantastyczne śmiercionośne maszyny.
Intymne, na poły sentymentalne, na poły ekspresjonistyczne, wyznanie artysty nabiera cech uniwersalnych. Mniej tu galicyjsko-polsko-żydowskiej rodzajowości, aniżeli w "Wielopolu, Wielopolu...". "Niech sczezną artyści" to - jak pisał "Ekran" - raczej "obraz epitafium społeczności żydowskiej sprzed kilkudziesięciu lat i z wielu miejsc na Ziemi". Wszak wszędzie "były takie pokoje dziecinne i takie dzielnice przeludnione i ruchliwe, rozbrzmiewające wielogłosem codziennej paplaniny zabieganych i umęczonych biedą ludzi". Czas Zagłady większość z nich fizycznie unicestwił. Przetrwały tylko w wyobraźni i pamięci tych, którzy ocaleli. Tylko nieliczni zdołali je wskrzesić na kartach książek, na płótnach obrazów, czy na deskach teatrów. Jednym z owych wybrańców był Tadeusz Kantor.
(opis: filmpolski.pl)
-

1 -

0 -

3 -

0
4 plików
1,61 GB
Chomikowe rozmowy
Zaprzyjaźnione i polecane chomiki (148)






Pokaż wszystkie
Pokaż ostatnie























