23 lipca '95, Reno
To zabawne, że jest jeszcze coś, co jest w stanie mnie zaskoczyć. To na prawdę śmieszne. A może po prostu wariuje?
Całe to polowanie na istoty nadnaturalne i chęć zemsty za Mary, mnie wykańcza więc może mój umysł mnie oszukuje?
Ale to chyba jest prawdą. Istnieje jeszcze jeden rodzaj wampirów. Jest to w ogóle mozliwe? A jesli tak, to w jaki sposób?
Nikt nic nie wie, więc może to nie wampir?
Przecież te, które spotkałem w San Francisco były dzikie, pozbawione zahamować i wrażliwe na światło dzienne. Ale nie ten tutaj, w Reno. Ona jest inna niż tamte, nie tylko psychicznie
ale i fizycznie. Obserwuje ją od kilku dni, od chwili gdy wyssała życie z tamtego biedaka. I chodzi normalnie po słońcu, jakby była człowiekiem. Ale nie jest, a ślady ukąszeń wskazują tylko na jedno...
Katherine wpatrywała sie w koślawe litery, uśmiechając się nikle pod nosem, na wspomnienie nadgorliwego łowcy, który polował na nią kilka lat temu. Był inny niż ci, których poznała do tej pory. John Winchester był w pewien sposób zafascynowany jej odkryciem, a to znaczyło, że są ludzie którzy posiadają wiedzę o różnych istnieniach, ale nie wiedzą o TYCH wampirach. Dlatego go nie zabiła. Dlatego zauroczyła go, wyciągając z niego całą wiedzę na temat potworów, dlatego o niej zapomniał, by nie rozpowiedział dalej o tym, że jest coś jeszcze. Ale ona nie zapomniała o nim, ani o tym, o czym mówił. I nigdy nie sądziła, że kiedykolwiek ta wiedza jej sie przyda...