-

35 -

812 -

1 -

57
908 plików
496,38 GB
-
Benzyna po 6zł/l
Jak myślicie, kiedy benzyna będzie kosztować 6zł/l ? Z początkiem 2012 r.... -
Real kontra Barca
Każdy mecz między tymi dwoma drużynami wzbudza wielkie emocje. Kilka godzin... -
Finał Ligi Mistrzów
Jak sądzicie po pierwszych meczach - jaki będzie skład finału Ligi Mistrzów?...
| Dokumenty | Filmy | Galeria |
| Prywatne | Razem | Teatr Telewizji |
| Teatr Telewizji Kobra | TEATR TV | TEATR TV(1) |
| zachomikowane | Zurawiecki.Bartosz-Ja,czyli.66.moich.milosci |
- sortuj według:
- 699,4 MB
- 21 lut 12 18:35
premiera: 31.10.1983
produkcja: Polska
gatunek: Spektakl telewizyjny
Premiera "Dziadów" w inscenizacji Konrada Swinarskiego miała miejsce 18 lutego 1973 roku w Starym Teatrze w Krakowie. Spektakl telewizyjny zrealizowano w Starym Teatrze w dniach 5-12 kwietnia 1983 roku w reżyserii Laco Adamika.
zachomikowany
- 621,5 MB
- 21 lut 12 18:35
premiera: 2004
produkcja: Polska
gatunek: Spektakl telewizyjny
Arcydzieło Sofoklesa sprzed dwudziestu pięciu wieków tyczy prawd uniwersalnych, niezależnych od czasu, miejsca i scenicznej konwencji.
Grecki mit przetransponowany w uniwersum słowiańskie, przeniesiony z amfiteatru w znajomy plener, we współczesnym przekładzie Antoniego Libery i Janusza Szpotańskiego, ukazuje konflikty i ludzkie wybory w sposób bliski dzisiejszemu odbiorcy.
zachomikowany
- 454,1 MB
- 21 lut 12 18:35
Rok 1991. Dwaj oficerowie wymiaru sprawiedliwości ZSRR przesłuchują byłego szefa NKWD w Kalininie oraz dozorcę więziennego z Charkowa. Postawa śledczych to narastające ze sceny na scenę przyzwolenie na zło, które było jednocześnie udziałem wszystkich przedstawicieli aparatu bezpieczeństwa. Z pauz, przejęzyczeń, niekonsekwencji i kłamstw tych urzędowych rozmów wyłania się jednak porażający obraz czynów i sumień zarówno tych, którzy powinni szukać prawdy, jak i tych, którzy za wszelką cenę chcą ją zataić.
reżyseria: Grzegorz Królikiewicz · aktorzy: Leon Niemczyk (Syromiatnikow), Ignacy Machowski (Tokariew), Zygmunt Malanowicz (Prokurator), Franciszek Trzeciak (Śledczy), Maria Kleydysz (Natalia Ryżkowa), Franciszek Matias
z chomika g2202
- 1,33 GB
- 21 lut 12 18:35
Grupa młodych wykonawców opowiada o swoich marzeniach, a każda wyśpiewana nuta, każdy wytańczony takt jest tych marzeń spełnieniem. Widzimy więc na scenie pasję i entuzjazm, taniec i śpiew jakiego nie znał polski teatr. Jest tam miłość, szaleństwo i młodość. I to wszystko sprawia, że granica między teatrem a rzeczywistością staje się płynna, akcja spektaklu zdaje się wykraczać daleko poza teatralne foyer, a czas staje się wyłącznie funkcją wyobraźni.
"METRO". Gdzieś między fikcją a rzeczywistością ... Uliczni grajkowie, śpiewacy i tancerze wystawiają na podziemnych peronach metra spektakl dla pasażerów. Jego twórcą i animatorem jest Jan, dla którego metro jest domem, a underground - sposobem na życie. Spektakl budzi sensację, a młodzi artyści otrzymują propozycję pracy w komercyjnym teatrze. To opowieść o marzeniach i rozczarowaniach, o pasji i zdradzie, o młodzieńczych ideałach i władzy pieniądza, a przede wszystkim to historia romantycznej miłości.
"METRO". Gdzieś między fikcją a rzeczywistością ... Uliczni grajkowie, śpiewacy i tancerze wystawiają na podziemnych peronach metra spektakl dla pasażerów. Jego twórcą i animatorem jest Jan, dla którego metro jest domem, a underground - sposobem na życie. Spektakl budzi sensację, a młodzi artyści otrzymują propozycję pracy w komercyjnym teatrze. To opowieść o marzeniach i rozczarowaniach, o pasji i zdradzie, o młodzieńczych ideałach i władzy pieniądza, a przede wszystkim to historia romantycznej miłości.
z chomika g2202
- 708,4 MB
- 21 lut 12 18:35
Pełna humoru i fantazji opowieść o starym poczciwym diable, który naraził się władzom piekielnym, zaniedbując czartowskie obowiązki. W Długich Kabatach ludzie przestali grzeszyć. Nikt ich nie straszył i demoralizował. Przez długie lata ani jedna dusza stamtąd nie trafiła do piekła. Aby sprawdzić, kto odpowiada za tak haniebny stan rzeczy i rychło naprawić zło, z czeluści piekielnych przybywa uczony wysłannik samego Belzebuba. Choć gorliwie zabrał się do dzieła i wiele wskazuje na to, że moce piekielne bliskie są zwycięstwa, następuje niespodziewany zwrot akcji i triumfuje ludzki zdrowy rozsądek
Autor: Jan Drda
Przekład: Czesław Sojecki
Reżyseria: Tadeusz Lis
Realizacja telewizyjna: Tadeusz Lis
Scenografia: Jerzy Boduch
Muzyka: Krzysztof Suchodolski
Obsada aktorska:
Anna Seniuk (Plajznerka),
Janusz Gajos (Trepifajksel, Maciej),
Jan Peszek (Ichthuriel, Proboszcz),
Anna Tomaszewska (Kowalowa),
Maria Nowotarska (Młynarka),
Agata Pilitowska-Lis (Hanka),
Andrzej Grabowski (Kowal),
Andrzej Wichrowski (Kościelny),
Leszek Piskorz (Lupino),
Ryszard Jasiński (Jasiek),
Andrzej Balcerzak (Belzebub),
Kazimierz Witkiewicz (Solfernus),
Andrzej Buszewicz (Belfegor),
Leszek Kubanek (Marbulius)
z chomika g2202
- 480,3 MB
- 21 lut 12 18:34
Samuel Beckett napisal "Ostatnia tasme" z mysla o Patricku Magee, angielskim aktorze, którego glosem byl zafascynowany. Jest to, pozbawiona tradycyjnej fabuly, gorzka opowiesc o starym czlowieku, od lat w dzien urodzin nagrywajacym na tasme magnetofonowa swoje wynurzenia.
Tym razem szescdziesieciodziewiecioletni Krapp rejestruje swa ostatnia tasme. Przy okazji slucha i komentuje wlasne slowa sprzed trzydziestu lat, kiedy to z kolei wysmiewal sie z wlasnych zwierzen utrwalonych jeszcze wczesniej. Ten w sumie prosty zabieg posluzyl Beckettowi za pretekst do postawienia pytania o granice ludzkiej tozsamosci. Przeciez trzy "wcielenia" Krappa to zupelnie rózni ludzie, z trudem rozpoznajacy siebie nawzajem! W najgorszym polozeniu znajduje sie niewatpliwie "najstarszy" Krapp. Jest zyciowym rozbitkiem, roztrzasajacym swa kleske jako artysty i czlowieka. Jedyne, co mu pozostalo to samotnosc, pustka wewnetrzna i starcze klopoty z fizjologia. Konfrontujac swój obecny los z przeszloscia, analizuje wlasne bledy i zmarnowane szanse; wspomina iluzje, za którymi gonil i milosc, która odrzucil. Wspaniala, oszczedna, zbudowana glównie na mimice kreacja Tadeusza Lomnickiego dziala niemal hipnotyzujaco. "Jakze fascynujacy jest Lomnicki, kiedy jako Krapp próbuje z jakas przekorna msciwoscia przylapac na goracym uczynku swoje wlasne, dawniejsze "ja", jakze cudownie wsluchuje sie w stare tasmy, jakze mistrzowski jest w kazdej scenie, w kazdej minucie trwania sztuki. W kazdym gescie, mimice i pomrukiwaniu, które okresla wlasciwie wszystko: i komizm, i zal, i tesknote, i poczucie nieuchronnosci przemijania. W kazdym pochyleniu glowy i zamysleniu. W kazdym drobnym kroczku jakim biega po pokoju. A scena z jedzeniem banana, to przeciez oddzielne studium" - pisala oczarowana recenzentka "Zycia Warszawy". W telewizyjnej wersji spektakl jeszcze zyskuje, a to za sprawa inteligentnego montazu oraz umiejetnego operowania zblizeniem i swiatlem. Realizator Dariusz Pawelec nie przeoczyl zadnego istotnego gestu, drgnienia twarzy, uniesienia brwi Krappa - Lomnickiego. Zrobil nawet wiecej. Potrafil doskonale zgrac prace kamer z emocjami i oczekiwaniami widza. Dzieki temu kazda scena spektaklu jest wyrazista, pelna tresci. Jak chocby slawny moment, kiedy Krapp wsluchuje sie w liryczny fragment z tasmy sprzed trzydziestu lat (wspomnienie letniej przejazdzki lódka z dziewczyna). Kamera najpierw koncentruje sie na jego twarzy, kiedy powoli coraz bardziej przytula ja do magnetofonu. Po chwili natomiast obraz miekko "cofa sie", by ukazac, jak Krapp wykonuje na blacie biurka sugestywny ruch reka, imitujac czuly gest z przeszlosci.
* Rezyseria: Antoni Libera
* Obsada aktorska: Tadeusz Lomnicki (Krapp)
Tym razem szescdziesieciodziewiecioletni Krapp rejestruje swa ostatnia tasme. Przy okazji slucha i komentuje wlasne slowa sprzed trzydziestu lat, kiedy to z kolei wysmiewal sie z wlasnych zwierzen utrwalonych jeszcze wczesniej. Ten w sumie prosty zabieg posluzyl Beckettowi za pretekst do postawienia pytania o granice ludzkiej tozsamosci. Przeciez trzy "wcielenia" Krappa to zupelnie rózni ludzie, z trudem rozpoznajacy siebie nawzajem! W najgorszym polozeniu znajduje sie niewatpliwie "najstarszy" Krapp. Jest zyciowym rozbitkiem, roztrzasajacym swa kleske jako artysty i czlowieka. Jedyne, co mu pozostalo to samotnosc, pustka wewnetrzna i starcze klopoty z fizjologia. Konfrontujac swój obecny los z przeszloscia, analizuje wlasne bledy i zmarnowane szanse; wspomina iluzje, za którymi gonil i milosc, która odrzucil. Wspaniala, oszczedna, zbudowana glównie na mimice kreacja Tadeusza Lomnickiego dziala niemal hipnotyzujaco. "Jakze fascynujacy jest Lomnicki, kiedy jako Krapp próbuje z jakas przekorna msciwoscia przylapac na goracym uczynku swoje wlasne, dawniejsze "ja", jakze cudownie wsluchuje sie w stare tasmy, jakze mistrzowski jest w kazdej scenie, w kazdej minucie trwania sztuki. W kazdym gescie, mimice i pomrukiwaniu, które okresla wlasciwie wszystko: i komizm, i zal, i tesknote, i poczucie nieuchronnosci przemijania. W kazdym pochyleniu glowy i zamysleniu. W kazdym drobnym kroczku jakim biega po pokoju. A scena z jedzeniem banana, to przeciez oddzielne studium" - pisala oczarowana recenzentka "Zycia Warszawy". W telewizyjnej wersji spektakl jeszcze zyskuje, a to za sprawa inteligentnego montazu oraz umiejetnego operowania zblizeniem i swiatlem. Realizator Dariusz Pawelec nie przeoczyl zadnego istotnego gestu, drgnienia twarzy, uniesienia brwi Krappa - Lomnickiego. Zrobil nawet wiecej. Potrafil doskonale zgrac prace kamer z emocjami i oczekiwaniami widza. Dzieki temu kazda scena spektaklu jest wyrazista, pelna tresci. Jak chocby slawny moment, kiedy Krapp wsluchuje sie w liryczny fragment z tasmy sprzed trzydziestu lat (wspomnienie letniej przejazdzki lódka z dziewczyna). Kamera najpierw koncentruje sie na jego twarzy, kiedy powoli coraz bardziej przytula ja do magnetofonu. Po chwili natomiast obraz miekko "cofa sie", by ukazac, jak Krapp wykonuje na blacie biurka sugestywny ruch reka, imitujac czuly gest z przeszlosci.
* Rezyseria: Antoni Libera
* Obsada aktorska: Tadeusz Lomnicki (Krapp)
z chomika g2202
- 480,3 MB
- 21 lut 12 18:34
Samuel Beckett napisal "Ostatnia tasme" z mysla o Patricku Magee, angielskim aktorze, którego glosem byl zafascynowany. Jest to, pozbawiona tradycyjnej fabuly, gorzka opowiesc o starym czlowieku, od lat w dzien urodzin nagrywajacym na tasme magnetofonowa swoje wynurzenia.
Tym razem szescdziesieciodziewiecioletni Krapp rejestruje swa ostatnia tasme. Przy okazji slucha i komentuje wlasne slowa sprzed trzydziestu lat, kiedy to z kolei wysmiewal sie z wlasnych zwierzen utrwalonych jeszcze wczesniej. Ten w sumie prosty zabieg posluzyl Beckettowi za pretekst do postawienia pytania o granice ludzkiej tozsamosci. Przeciez trzy "wcielenia" Krappa to zupelnie rózni ludzie, z trudem rozpoznajacy siebie nawzajem! W najgorszym polozeniu znajduje sie niewatpliwie "najstarszy" Krapp. Jest zyciowym rozbitkiem, roztrzasajacym swa kleske jako artysty i czlowieka. Jedyne, co mu pozostalo to samotnosc, pustka wewnetrzna i starcze klopoty z fizjologia. Konfrontujac swój obecny los z przeszloscia, analizuje wlasne bledy i zmarnowane szanse; wspomina iluzje, za którymi gonil i milosc, która odrzucil. Wspaniala, oszczedna, zbudowana glównie na mimice kreacja Tadeusza Lomnickiego dziala niemal hipnotyzujaco. "Jakze fascynujacy jest Lomnicki, kiedy jako Krapp próbuje z jakas przekorna msciwoscia przylapac na goracym uczynku swoje wlasne, dawniejsze "ja", jakze cudownie wsluchuje sie w stare tasmy, jakze mistrzowski jest w kazdej scenie, w kazdej minucie trwania sztuki. W kazdym gescie, mimice i pomrukiwaniu, które okresla wlasciwie wszystko: i komizm, i zal, i tesknote, i poczucie nieuchronnosci przemijania. W kazdym pochyleniu glowy i zamysleniu. W kazdym drobnym kroczku jakim biega po pokoju. A scena z jedzeniem banana, to przeciez oddzielne studium" - pisala oczarowana recenzentka "Zycia Warszawy". W telewizyjnej wersji spektakl jeszcze zyskuje, a to za sprawa inteligentnego montazu oraz umiejetnego operowania zblizeniem i swiatlem. Realizator Dariusz Pawelec nie przeoczyl zadnego istotnego gestu, drgnienia twarzy, uniesienia brwi Krappa - Lomnickiego. Zrobil nawet wiecej. Potrafil doskonale zgrac prace kamer z emocjami i oczekiwaniami widza. Dzieki temu kazda scena spektaklu jest wyrazista, pelna tresci. Jak chocby slawny moment, kiedy Krapp wsluchuje sie w liryczny fragment z tasmy sprzed trzydziestu lat (wspomnienie letniej przejazdzki lódka z dziewczyna). Kamera najpierw koncentruje sie na jego twarzy, kiedy powoli coraz bardziej przytula ja do magnetofonu. Po chwili natomiast obraz miekko "cofa sie", by ukazac, jak Krapp wykonuje na blacie biurka sugestywny ruch reka, imitujac czuly gest z przeszlosci.
* Rezyseria: Antoni Libera
* Obsada aktorska: Tadeusz Lomnicki (Krapp)
Tym razem szescdziesieciodziewiecioletni Krapp rejestruje swa ostatnia tasme. Przy okazji slucha i komentuje wlasne slowa sprzed trzydziestu lat, kiedy to z kolei wysmiewal sie z wlasnych zwierzen utrwalonych jeszcze wczesniej. Ten w sumie prosty zabieg posluzyl Beckettowi za pretekst do postawienia pytania o granice ludzkiej tozsamosci. Przeciez trzy "wcielenia" Krappa to zupelnie rózni ludzie, z trudem rozpoznajacy siebie nawzajem! W najgorszym polozeniu znajduje sie niewatpliwie "najstarszy" Krapp. Jest zyciowym rozbitkiem, roztrzasajacym swa kleske jako artysty i czlowieka. Jedyne, co mu pozostalo to samotnosc, pustka wewnetrzna i starcze klopoty z fizjologia. Konfrontujac swój obecny los z przeszloscia, analizuje wlasne bledy i zmarnowane szanse; wspomina iluzje, za którymi gonil i milosc, która odrzucil. Wspaniala, oszczedna, zbudowana glównie na mimice kreacja Tadeusza Lomnickiego dziala niemal hipnotyzujaco. "Jakze fascynujacy jest Lomnicki, kiedy jako Krapp próbuje z jakas przekorna msciwoscia przylapac na goracym uczynku swoje wlasne, dawniejsze "ja", jakze cudownie wsluchuje sie w stare tasmy, jakze mistrzowski jest w kazdej scenie, w kazdej minucie trwania sztuki. W kazdym gescie, mimice i pomrukiwaniu, które okresla wlasciwie wszystko: i komizm, i zal, i tesknote, i poczucie nieuchronnosci przemijania. W kazdym pochyleniu glowy i zamysleniu. W kazdym drobnym kroczku jakim biega po pokoju. A scena z jedzeniem banana, to przeciez oddzielne studium" - pisala oczarowana recenzentka "Zycia Warszawy". W telewizyjnej wersji spektakl jeszcze zyskuje, a to za sprawa inteligentnego montazu oraz umiejetnego operowania zblizeniem i swiatlem. Realizator Dariusz Pawelec nie przeoczyl zadnego istotnego gestu, drgnienia twarzy, uniesienia brwi Krappa - Lomnickiego. Zrobil nawet wiecej. Potrafil doskonale zgrac prace kamer z emocjami i oczekiwaniami widza. Dzieki temu kazda scena spektaklu jest wyrazista, pelna tresci. Jak chocby slawny moment, kiedy Krapp wsluchuje sie w liryczny fragment z tasmy sprzed trzydziestu lat (wspomnienie letniej przejazdzki lódka z dziewczyna). Kamera najpierw koncentruje sie na jego twarzy, kiedy powoli coraz bardziej przytula ja do magnetofonu. Po chwili natomiast obraz miekko "cofa sie", by ukazac, jak Krapp wykonuje na blacie biurka sugestywny ruch reka, imitujac czuly gest z przeszlosci.
* Rezyseria: Antoni Libera
* Obsada aktorska: Tadeusz Lomnicki (Krapp)
z chomika g2202
- 302,2 MB
- 2 lut 12 17:32
Jedno z warszawskich osiedli. Tu właśnie, w wynajętym pokoiku u matki swojego kolegi, mieszka dziewiętnastoletni Tomek, chłopiec niepozorny, bardzo wrażliwy. Wieczorami uczy się języków, ale gdy zbliża się godzina 21, odsłania stojącą na stoliku lunetę i zaczyna obserwować okno położone naprzeciw. Mieszka tam Magda - piękna, dojrzała kobieta, najprawdopodobniej plastyczka. Nie zdaje ona sobie sprawy z tego, że każdy jej ruch jest obserwowany przez chłopca.
z chomika madame-tutli-putli
-

1 -

0 -

17 -

0
18 plików
11,73 GB
Chomikowe rozmowy
Zaprzyjaźnione i polecane chomiki (6)

Foldery






Pokaż wszystkie
Pokaż ostatnie






