Wykorzystujemy pliki cookies i podobne technologie w celu usprawnienia korzystania z serwisu Chomikuj.pl oraz wyświetlenia reklam dopasowanych do Twoich potrzeb.

Jeśli nie zmienisz ustawień dotyczących cookies w Twojej przeglądarce, wyrażasz zgodę na ich umieszczanie na Twoim komputerze przez administratora serwisu Chomikuj.pl – Kelo Corporation.

W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia dotyczące cookies w swojej przeglądarce internetowej. Dowiedz się więcej w naszej Polityce Prywatności - http://chomikuj.pl/PolitykaPrywatnosci.aspx.

Jednocześnie informujemy że zmiana ustawień przeglądarki może spowodować ograniczenie korzystania ze strony Chomikuj.pl.

W przypadku braku twojej zgody na akceptację cookies niestety prosimy o opuszczenie serwisu chomikuj.pl.

Wykorzystanie plików cookies przez Zaufanych Partnerów (dostosowanie reklam do Twoich potrzeb, analiza skuteczności działań marketingowych).

Wyrażam sprzeciw na cookies Zaufanych Partnerów
NIE TAK

Wyrażenie sprzeciwu spowoduje, że wyświetlana Ci reklama nie będzie dopasowana do Twoich preferencji, a będzie to reklama wyświetlona przypadkowo.

Istnieje możliwość zmiany ustawień przeglądarki internetowej w sposób uniemożliwiający przechowywanie plików cookies na urządzeniu końcowym. Można również usunąć pliki cookies, dokonując odpowiednich zmian w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Pełną informację na ten temat znajdziesz pod adresem http://chomikuj.pl/PolitykaPrywatnosci.aspx.

Nie masz jeszcze własnego chomika? Załóż konto
Luca
  • Prezent Prezent
  • Ulubiony
    Ulubiony
  • Wiadomość Wiadomość

Łukasz

widziany: 21.11.2021 17:43

  • pliki muzyczne
    0
  • pliki wideo
    117
  • obrazy
    5947
  • dokumenty
    90

6154 plików
1,22 GB

  • 307 KB
  • 8 mar 20 15:03
Kaliningrad, czyli przejście na ciemną stronę mocy.
Dzień pierwszy, wtorek 20 sierpnia 2019

Od niedawna mateńka Rassyja w ramach promocji i ocieplania stosunków, wprowadziła wizę turystyczną do obwodu kaliningradzkiego. Na początku nie potraktowałem tego poważnie i pewnego wieczoru tak dla żartów oświadczyłem BabieLucy, że jadę do Rosji. Myślałem, że popsuję jej tym moim oświadczeniem humor, ale najwyraźniej wyczuła, że sobie robię jaja i jeszcze mi pomogła wypełnić internetowy formularz.
Wbrew pozorom nie było to takie łatwe jak się wydawało. Najpierw musiałem zrobić zdjęcie, według ścisłych wytycznych. Za tło dla fotografa, posłużyły zwykłe pokojowe białe drzwi. Sesję niestety trzeba było powtórzyć, bo system nie wiedzieć czemu nie chciał zatwierdzić zdjęcia. Potem było wysyłanie zdjęć na chybił trafił i w końcu ruski serwer łyknął którąś z fotek. Dlaczego akurat tą na której byłem najmniej podobny do siebie, tego do dziś nie wiem. To jednak nie koniec, bo zabawa miała się dopiero zacząć. Chcieli wiedzieć wszystko, kto, gdzie, z kim, po co i na co. Podstawowe dane to za mało, interesowało ich jaki jest mój stan cywilny, z kim żonaty i czemu, gdzie pracuję, gdzie mieszkam i koniecznie z podaniem dokładnych adresów. Nawet telefon do pracy, żeby mogli potwierdzić, czy aby na pewno pracuję. W sumie to do pracy akurat teraz nie chodzę, bo mam wakacje, więc jestem w danej chwili czasu, jakby bezrobotny. No cóż poradzić, nie mogę przecież obcemu wywiadowi wszystkiego podać na tacy. Bezrobotny, kawaler, w celach turystycznych, to będzie najmniej do wypełniania. Myślałem, że już złapałem gąskę za nogę a tu jeszcze nie tak hop siup. Chcą wiedzieć gdzie dokładnie się u nich zatrzymam? To znaczy jak nie zostałem zaproszony przez jakiegoś miejscowego Rosjanina, czy też urodziwą Rosjankę, to zostaje tylko radziecki hotel z podaniem dokładanego adresu pobytu, numeru telefonu i obowiązkowo aktualnego skanu rezerwacji z tegoż hotelu. Liczba noclegów oczywiście też była niezmiernie ważna.
No i zaczęły się poszukiwania w internetowym gąszczu hotelowym. W końcu udało się BabieLucy znaleźć hotel, który internetowo potwierdził rezerwację na kilka dni. Nazwa hotelu brzmiała bardzo swojsko i nawet nieco zachęcała polskiego przybysza, bo był to Hotel Czajkowski.
  • 0,8 MB
  • 8 mar 20 15:03
Cena nie powalała (coś koło stu paru złotych za noc) i położenie w miarę blisko centrum też zachęcało. Niestety jak się okazało nie nadawał się dla samotnego motocyklisty, bo nie posiadał własnego parkingu. Motocykl musiałby nocować na poboczu drogi publicznej i nie wiadomo, czy przy okazji nie zmieniłby właściciela.
Liczyło się jednak potwierdzenie rezerwacji, które zamieściłem jako załącznik do formularza.
Rosyjski system przyjął dane, przemielił, przemielił i kazał czekać na odpowiedź. Został mi nadany jakiś numer i odpowiedź będzie za kilka lub kilkanaście dni.
W międzyczasie dużo się działo i wakacje rodzinne dobiegały końca. Sam koniec jak to bywa na polskich tradycyjnych wakacjach, był spektakularny, bo co dobre przecież szybko się kończy i BabaLuca i ja wstąpiliśmy na ścieżkę wojenną.
Szybko sobie przypomniałem o mojej rosyjskiej wizie, zaczekałem aż szanowna małżonka pójdzie do pracy i zacząłem grzebać w rosyjskim Internecie. Znalazłem co trzeba, ale potrzebny był numer identyfikacyjny, który tylko zna BabaLuca. Przecież nie zadzwonię i nie będę błagał o litość. Moja męska duma mi na to nie pozwala. Zawszę mogę przecież pojechać, tam, gdzie nie wymagają głupich wiz. Co się nagłowiłem to moje, jednak udało się w nieco inny sposób sprawdzić i wygenerować plik z moją świeżutką, rosyjską wizą. No jest nawet całkiem ładna i kolorowa. Niestety nie miałem w domu odpowiedniej drukarki i czarno-biała wiza teraz bardziej przypominała list gończy.
  • 25 KB
  • 8 mar 20 15:02
Szkoda marnować czas na poszukiwania kolorowej drukarki, więc będzie musiał wystarczyć ten monochromatyczny świstek papieru. Teraz pędem do Chęcin po zieloną kartę i jakieś podróżne ubezpieczenie od ciemnej strony mocy.
W ubezpieczalni dałem dowód rejestracyjny pojazdu i potwierdzenie, że mam aktualne OC.
Pan się w okienku marszczy i mówi, że zielonej karty mi nie wyda, bo nie u nich ubezpieczałem.
Jak to nie u Was się ubezpieczałem! Zawsze się u Was ubezpieczam – zdenerwowany dodałem.
Pan teraz gdzieś dzwoni po centralach, usilnie pyta tych co wiedzą więcej i nadal twierdzi, że nie mogą mi wydać takiej karty, bo takiej nie mają. No to ładnie, czyli nigdzie nie pojadę. Już zaczynam obmyślać, gdzie teraz ewentualnie bez zielonej karty będę mógł się zapędzić?
Pan w okienku dodał, że niestety w AXA to zieloną kartę mogę dostać tylko drogą pocztową.
W jakim AXA? Szybko wyrwałem człowiekowi z ręki moje dokumenty i widzę, że to nie są dokumenty od Yamahy, tylko od samochodu.
Nerwowo szukam po kieszeniach i okazuje się, że dowód rejestracyjny od motocykla też przy sobie mam. No i jak mi głupio się teraz zrobiło. Myślałem, że zapadnę się pod ziemię. Niepotrzebnie wprowadziłem nerwową atmosferę, niczym klasyczny klient awanturujący się. No tak się stało, że akurat nie miałem zawiązanego krawata pod szyją. Wszem i wobec przecież wiadomo, że klient pod krawatem jest mniej awanturujący się.
Teraz faktycznie z ubezpieczeniem i zieloną kartą nie ma problemu. Kilka minut i już wszystko miałem. Jeszcze raz przeprosiłem za moje głupie zachowanie i płonąc ze wstydu opuściłem miejsce dzisiejszej kompromitacji.
Jak burza wpadłem do domu i od razu wywalam z szafy przypadkowe ubrania. Śpiwór, namiot, karimata, a i jeszcze metalowy kubek i już na wcisk radziecki Prymus do ewentualnego gotowania wody. No i aparat oczywiście i jakiegoś smartfona z nawigacją, bo przecież nie posiadam żadnej ruskiej mapy. W telefonie też jeszcze nie mam. Już bym jechał a tu szukaj teraz mapy. Pełno rosyjskich okręgów a Kaliningradu nie widzę. Nie było wyjścia i zapakowałem do telefonu całą Rosję. Zanim się cała upchała to zdążyłem porządnie zjeść.
Zapłon, fotka startowa licznika i już odpalam maszynu.
  • 47 KB
  • 8 mar 20 15:02
Zapiąłem kask, założyłem rękawiczki i czuję, że coś dziwnie zaczyna śmierdzieć. Patrzę a tu między nogami pojawiają się kłęby dymu. Szybko wyłączyłem silnik i zeskoczyłem z motocykla a tu dymi się coraz bardziej. Ognia na szczęście nie widać. Winowajcom okazał się olej w miejscu łączenia wydechu z tylnym cylindrem a właściwie to z głowicą.
  • 115 KB
  • 8 mar 20 15:01
Wydech złapał temperaturę i olej szybko zaczął zmieniać stan skupienia z ciekłego na gazowy. Tylko skąd wziął się olej na śrubach mocujących? Tam nie powinno być oleju. Pierwsza myśl to ktoś wcześniej kombinował cos przy szpilkach i szpilka ma przejście przez ściankę głowicy i olej się wydostaje. Tylko dlaczego akurat teraz? Oglądam dokładniej i okazuje się, że olej wydostał się spod pokrywy zaworu i pociekł na szpilki.
Dokręciłem dwie śrubki i po problemie. Olej z wycieku się wypalił, dym zniknął i zrobiło się sucho. Przez resztę wyjazdu już nie wydostała się ani kropelka. Kiedyś regulowałem zawory i najwidoczniej za słabo dokręciłem śrubki. Najważniejsze, że w końcu mogę bez przeszkód ruszyć przed siebie.
  • 81 KB
  • 8 mar 20 15:01
Jest już w prawdzie zaawansowane popołudnie i wiele nie uda się dzisiaj nawinąć kilometrów, jednak zupełnie mi to nie przeszkadza. Jest niewiadoma, jest dreszczyk emocji, jest przygoda. Tego gdzie będę spał co jadł, dowiem się w trakcie. Plan jest ogólnie taki, żeby docelowo dojechać do Rosji. No może zbyt szumnie powiedziane, gdyż w sumie to tylko do obwodu kaliningradzkiego, czyli kierunek gdzieś na północ.
Jednak nie całkiem tak się stało, bo jakoś tak ściągnęło mnie mocno na wschód i wylądowałem miedzy radzieckimi czołgami, oczywiście zupełnie tego nie planując.
  • 97 KB
  • 8 mar 20 15:01
Spokojnie, te czołgi to tylko ozdoba radzieckiego cmentarza i nie w Rosji, tylko w Polsce w znanym na cały kraj Sandomierzu.
  • 78 KB
  • 8 mar 20 15:01
Nie byłem w tych stronach z 10 lat, albo i więcej. Może teraz spotkam nawet ojca Mateusza, che che. Od razu kieruję się w stronę starówki.
Jadę tak na czuja i chyba dobrze, bo coś ciekawego już się wyłania zza drzew.
  • 76 KB
  • 8 mar 20 15:01
Ciekawe czy to w tym kościele są te słynne obrazy, gdzie widać flaki i ludzi przecinanych ręczną piłą do drzewa? Taki obraz utkwił mi w głowie, gdy tu byłem pierwszy raz, jeszcze za czasów podstawówki.
  • 94 KB
  • 8 mar 20 15:00
Zostawiłem objuczoną Yamahę przed jakimś parkingiem i nos poprowadził mnie śladami ojca Mateusza.
  • 63 KB
  • 8 mar 20 15:00
Sielski klimat starówki od razu daje się poczuć. Gdyby nie te motocyklowe ciuchy to pewnie pochodziłbym nieco dłużej. Po ojcu Mateuszu została tylko makieta z dziurą zamiast głowy. Zastanawiałem się, czy swojej tam nie włożyć, jednak istniało ryzyko, że tam utknie i spędzę noc w niekomfortowej dla mnie pozycji a ciasno zaciągnięte na tyłek skórzane, motocyklowe spodnie, mogłyby zostać nie koniecznie właściwie odebrane przez jakąś jednostkę, kochającą inaczej. Aż tak bardzo adrenaliny nie potrzebuję.
  • 44 KB
  • 8 mar 20 14:59
Wolę w spokoju podziwiać popisy linoskoczka.
Miał ktoś świetny pomysł i zrealizował go ze smakiem. Podoba mi się. Ciekawe z czego jest zrobiony i ile waży ta instalacja?
Pokręciłem się trochę po starówce i zlany potem, wróciłem do motocykla. Jest za ciepło, żeby chodzić w skórzanych spodniach i butach wojskowych. Muszę się nieco schłodzić. Z motocykla nic nie zginęło, zatem od razu odpalam i jadę dalej, gdzieś przed siebie. Tym razem trzymam już azymut maksymalnie na północ.
  • 71 KB
  • 8 mar 20 14:59
Po jakiej godzinie, zrobiłem się mocno głodny i to otrzeźwiło mój umysł. Przecież nie mam kompletnie nic do jedzenia. Zaatakowałem najbliższą napotkaną Biedronkę i uzupełniłem zapasy. Oczywiście od razu jedną trzecią zjadłem na miejscu pod sklepem. Teraz mogę nadal beztrosko podążać przed siebie.
Jednak nie tak całkiem beztrosko, bo w okolicach Elżbiety, policja z ukrycia namierzyła mnie na radar. Dobrze, że w tym momencie rozglądałem się za ekologiczną toaletą i nie jechałem zbyt szybko. Miałem niewiele powyżej 60km/h na wjeździe w teren zabudowany i policjant mi odpuścił. Pierwsze ostrzeżenie, więc muszę bardziej uważać, bo znając moje szczęście to na następnym punkcie poboru opłat już mi nie darują.
Pogoda zaczyna mnie nieco martwić, bo chmur na niebie z każdym kilometrem przybywa.
  • 101 KB
  • 8 mar 20 14:59
W Opolu Lubelskim, zobaczyłem coś dziwnego na stacji benzynowej. Specjalnie zjechałem z trasy, żeby się przyjrzeć z bliska.
  • 70 KB
  • 8 mar 20 14:59
To Bumblebee we własnej osobie. Zrobiony w skali 1:1 z dużą dbałością o szczegóły. Ktoś się bardzo postarał i robot robi wrażenie.
  • 100 KB
  • 8 mar 20 14:58
Szkoda, że dzień już się kończył i z braku światła, zdjęcia nie wyszły najlepiej.
Teraz zaczynam się śpieszyć i rozglądać za jakimś noclegiem. Kilometry lecą, robi się coraz ciemniej i nic ciekawego pod namiot nie wpada mi w oko. Już nawet zaświtała mi myśl, żeby rozbić namiot na plantacji chmielu, jednak zanim sam siebie przekonałem do takiego noclegu to plantacje się skończyły.
Obrałem, zatem kierunek na Kazimierz Dolny, tam przecież powinny być jakieś miejsca noclegowe.
  • 46 KB
  • 8 mar 20 14:58
Długo nie szukałem i trafił się interesujący drogowskaz.
Nie zastanawiając się ani chwili, odbiłem w boczną uliczkę. Asfalt się skończył i dalej prowadziła szutrowa droga miedzy polami. Szuter na tyle długo się ciągnął, że już zastanawiałem się czy aby na pewno dobrze jadę? Wytrwałość jednak została nagrodzona, bo wjechałem na teren nietuzinkowej posiadłości.
  • 216 KB
  • 8 mar 20 14:57
Od pierwszej chwili czuć tu fajny klimat. Po chwili wyszła jakaś młoda pani z mocno zdziwionymi oczami.
Zgasiłem silnik i powiedziałem najsympatyczniej jak potrafię; dobry wieczór. Niewiasta ze dziwieniem zapytała.
- Już pan przyjechał?
- Jak to już, sobie pomyślałem. Kiwnąłem potwierdzająco głową na wszelki wypadek.
- Motocykliści przecież za dwa dni mają się zjeżdżać
- Jacy motocykliści? Ja nie z tych. Ja chciałem się tylko jedną noc przespać.
Sprawa się wyjaśniła i okazało się, że od czwartku organizowany jest tu jakiś zlot motocyklowy. Ma być nawet paru z zagranicy.
Pani niestety nie wiedziała co za motocykliści, tylko, że jacyś motocykliści i że ja sobie przyjechałem dwa dni wcześniej.
No i to był mój błąd, że powiedziałem, że ja nie z tych. Dziewczyna zadzwoniła do właściciela, czy też właścicielki i niestety okazało się, że nie mogę zostać. Wszystko jest przygotowane na przyjazd tamtych, czyli tych motocyklistów i nie wpuszczą mnie do żadnego pokoju. Nie pomogły nawet oczy kota ze Shreka i musiałem opuścić teren Wiatrakowa.
Zrobiło się już zupełnie ciemno. Jazda po szutrze nocą, kilkakrotnie cięższym ode mnie motocyklem, nie należy do najprzyjemniejszych, ale damy redę. Głupio by było się teraz wyłożyć. Sam nie postawiłbym do pionu, a na tej drodze to pewnie dopiero rano się ktoś pojawi. Żadnego zdjęcia tego miejsca nie zrobiłem, więc ściągnąłem jedno z Netu. W sumie żadnych wiatraków tam nie widziałem, ale może gdzieś ukryte są.
  • 239 KB
  • 8 mar 20 14:56
Dojechałem do asfaltu i szukam dalej jakiegoś miejsca do spania. Po zmroku wszystko wygląda już mniej przyjaźnie.
Znalazłem jakieś pensjonaty, ale albo pełne, albo cena hotelowa, albo nikt drzwi nie chce otworzyć. Przypomniałem sobie, że wcześniej po drodze jakaś tabliczka mi mignęła i postanowiłem wrócić te parę kilometrów.
Jest jakiś piętrowy budynek, raczej mało zachęcający, jednak wybrzydzał nie będę i idę zapytać. Znalazł się dla mnie pokój za 60zł. Gdzie te agroturystyki za 30PLN? Pan nie chciał zejść z ceny, nawet złotówki. No cóż, nie mam już sił się błąkać po nocy i biorę co jest. Okazało się, że pokój znajduje się pod samym dachem i dodatkowo muszę taszczyć toboły po milionie schodów. Pokój bez łazienki o raczej niskim standardzie. Na szczęście jest łazienka zbiorcza na końcu korytarza, tak jak i aneks kuchenny, gdzie bezproblemowo przyrządzę sobie chińską zupkę z Radomia. Umyty i najedzony spokojnie mogłem iść spać. Moje wątpliwości co do noclegu, rozwiała nocna burza, a właściwie to ze trzy burze. Szła jedna po drugiej, waląc piorunami i siekąc deszczem po szybach. Dzięki wynajętemu dachowi nad głową, miałem sucho i ciepło, tylko nie wiem czemu za nic zasnąć nie mogłem. Pomogło oglądanie jakiegoś nudnego filmu w telewizji i w końcu odpłynąłem do świata snów.


Podsumowanie dnia:
Przejechanych kilometrów : 209
Widzianych krajów: Polska
Awarie: Na starcie był wyciek oleju i efekty specjalne w postaci kłębów dymu, ale sytuacja została opanowana.

Mapka poglądowa z dnia.
  • Pobierz folder
  • Aby móc przechomikować folder musisz być zalogowanyZachomikuj folder
  • dokumenty
    0
  • obrazy
    19
  • pliki wideo
    0
  • pliki muzyczne
    0

19 plików
2,58 MB




wadem-film napisano 17.01.2016 18:47

zgłoś do usunięcia

Video.Box napisano 31.01.2016 19:07

zgłoś do usunięcia
wagnerka9595

wagnerka9595 napisano 2.02.2016 19:33

zgłoś do usunięcia
obrazek
Filmy2017

Filmy2017 napisano 28.08.2017 10:55

zgłoś do usunięcia
P.Kuba-47

P.Kuba-47 napisano 27.11.2017 11:39

zgłoś do usunięcia
FILMY--2017

FILMY--2017 napisano 27.11.2017 12:32

zgłoś do usunięcia
DZIACHO1966

DZIACHO1966 napisano 5.12.2018 09:27

zgłoś do usunięcia
zapraszam do pobierania i chomikowania na pewno znajdziesz cos dla siebie
GrazynaWol

GrazynaWol napisano 30.05.2019 17:22

zgłoś do usunięcia

obrazek

Serdecznie pozdrawiam i życzę miłego popołudnia i wieczoru...

gacenag360

gacenag360 napisano 22.11.2020 16:03

zgłoś do usunięcia
Swietny chomik
Legalna2RP

Legalna2RP napisano 18.10.2021 21:31

zgłoś do usunięcia
Zapraszam do obejrzenia bardzo ciekawego wideo o życiu pozaziemskim pt. "ODKRYCIE NIE Z TEJ ZIEMI. BURZYWIESTNIK", w którym dr Franc Zalewski wyjaśnia czym jest to coś i co skrywa tajemnica dzisiejszego świata.

Musisz się zalogować by móc dodawać nowe wiadomości do tego Chomika.

Zaprzyjaźnione i polecane chomiki (1)Zaprzyjaźnione i polecane chomiki (1)
Zgłoś jeśli naruszono regulamin
W ramach Chomikuj.pl stosujemy pliki cookies by umożliwić Ci wygodne korzystanie z serwisu. Jeśli nie zmienisz ustawień dotyczących cookies w Twojej przeglądarce, będą one umieszczane na Twoim komputerze. W każdej chwili możesz zmienić swoje ustawienia. Dowiedz się więcej w naszej Polityce Prywatności