-

29 -

163 -

592 -

54
845 plików
66,2 GB
Foldery
Ostatnio pobierane pliki
- sortuj według:
- 78 KB
- 25 sie 10 10:44
Film zbliża się do końca. Przychodzi moment tra¬gicznej śmierci prof. Wilczura. Junosza gra wspa¬niale. Mostowicz wbił jasne, niebieskie oczy w ekran. Przeżywa tę śmierć tak jak każdy z nas w tej chwili. Grzebie wzrokiem wyniosłą postać.
Na marmurowej dotąd twarzy mego sąsiada wi¬dzę ślad wzruszenia. Publiczność dookoła siedzi bez ruchu — patrząc jak zaczarowana na wielkie miste¬rium śmierci, odegrane wspaniale przez Junoszę.
(fragment)
- 37 KB
- 5 sie 10 9:43
Recenzje pochodzą z międzywojennej prasy.
Rzecz po prostu nie do wiary: coś się w polskim filmie przełamało, odwrócił się jakiś zły los, powstał film, który jest dobry i to nie tylko w polskiej skali. Został przerwany szablon, utarta droga bezmyślności, taniego (romantyzmu i płytkiej sensacji. (fragment jednej z recenzji)
- 248 KB
- 4 sie 10 11:58
- 268 KB
- 4 sie 10 11:22
- 124 KB
- 4 sie 10 11:22
- 71 KB
- 4 sie 10 11:22
- 211 KB
- 4 sie 10 11:22
- 163 KB
- 9 lip 10 7:55
- 259 KB
- 9 lip 10 7:55
- 349 KB
- 9 lip 10 7:55
W rolach głównych wystąpili: Kazimierz Junosza-Stępowski (porucznik Janicki), Włodzimierz Macherski (skaut Janek), Laura Duninówna (matka Janka), Edmund Gasiński (niemiecki komendant miasta), Jadwiga Smosarska (Hanka), Feliks Norski (komisarz).
Zapowiedź zamieszczona w "Gońcu Częstochowskim" nr 18 z dn. 23 stycznia 1921 r.
- 0,9 MB
- 2 lip 10 8:18
We Włainaniu grał pułkownika carskiego, emigranta białogwardzistę. Utracjusz, trochę pijaczyna, dobre serce i rozbrajająca morał insanity. Po pierwszych czytanych próbach miał już gotową swoją, najzupełniej swoją linię postaci. W pozostałym zarysie nie było już miejsca na żadne chwiejności. Skomponowana linia przylegała do intencji autorskiej na jej stacjach węzłowych, że tak to określę, ale wcale dowolnie się rządziła na dystansach między nimi. Bardzo często nie odpowiadało mu jakieś słowo, szukał innego, które by się „lepiej schodziło z gestem", jaki słowu ma towarzyszyć. Od definitywnego słowa wolał czasem nieokreślone bąknięcie, czyli że dźwięk wyraźniej niż pojęcie wypowiadał mu dane stany emocjonalne. Jeżeli plastyka gestu wystarczająco zastępowała słowo czy bąknięcie, poprzestawał na geście. Kochał się w obrazowym przedstawieniu uczucia, myśli, całego zresztą człowieka. - A. Grzymała-Siedlecki
- 314 KB
- 25 maj 10 12:38
Ciekawostka: dodatkowym chwytem reklamowym jest tu dobrze ogrzewana sala teatralna. Trzeba bowiem wiedzieć, że w latach okupacji mieszkania były niedogrzane (opał był rekwirowany na cele wojskowe).
- 205 KB
- 25 maj 10 12:38
-

4 -

31 -

0 -

0
35 plików
7,99 MB
Chomikowe rozmowy
Zaprzyjaźnione i polecane chomiki (30)















Pokaż wszystkie
Pokaż ostatnie







... czy raczej przekleństwo
Ech... M.
Uciekaj, ty przebierańcu! Pozdrawiam








