-

29 -

163 -

592 -

54
845 plików
66,2 GB
Foldery
Ostatnio pobierane pliki
- sortuj według:
- 481 KB
- 9 sie 10 13:56
Błoga trucizna teatru wcześnie wsączyła się w duszę i wcześnie obłęd teatralny w niej utaiła. Stało się to w starym teatrze na placu Szczepańskim, a potem w nowym na placu Świętego Ducha, gdzie już Pawlikowski z plejadą najznakomitszych aktorów nowatorską swą działalność rozpoczął. Nie pomógł internat ojców zmartwychwstańców na Łobzowskiej, nie pomógł jezuicki Chyrów, chłopiec poczuł żądzę tajemniczą, wspólną wszystkim rasowym ludziom teatru i objawiającą się już w latach najmłodszych: żądzę odtwarzania innych ludzi i cudzego życia za pomocą własnego ciała, żądzę obnażania własnej duszy przed obcymi ludźmi i żądzę władania duszami tych ludzi wówczas, gdy zdobywamy się na ten ekshibicjonizm najwstydliwszych tajemnic naszych lub gdy doznajemy niewysłowionej rozkoszy przemieniając osobowość naszą na inną, zgoła do naszej niepodobną. (fragment eseju)
- 1,7 MB
- 4 sie 10 10:37
- 144 KB
- 2 sie 10 13:36
- 110 KB
- 16 lip 10 9:51
- 117 KB
- 16 lip 10 9:38
- W klopecki? Co? Byłem u niej i my sobie ten tego...
- Do kogo ty o tym mówisz, mężu?
- Do zonecki, do kochanej zonecki, ale żebym klawat w pasecki u niej zamienił na klopecki?
(fragment wspomnień Juliusza Lubicza-Lisowskiego)
- 117 KB
- 9 lip 10 16:38
— Weź jeszcze któregoś z chłopców, rozbierzcie go i połóżcie spać.
Ba, ale przekorny Kazio za nic nie chce się położyć. Dopiero gdy mu Władek Surzyński powiedział, że od dzieciństwa marzył, żeby słynnemu artyście zdjąć buty, zgodził się.
— A, jeśli pan od dzieciństwa marzył, to proszę.
(fragment wspomnień Hanny Małkowskiej)
- 93 KB
- 9 lip 10 16:38
(fragment wspomnień Jana Kreczmara)
- 253 KB
- 9 lip 10 16:38
- 209 KB
- 7 lip 10 19:30
W 1946 roku zgłaszając się do szkoły teatralnej, przedstawił się: Jarema Junosza Stępowski. - Był już taki jeden! - zrzędliwie stwierdził Aleksander Zelwerowicz (fragment artykułu).
- 277 KB
- 7 lip 10 12:57
Sprawa Zygmunta K. - krótkie wprowadzenie:
Stefan Jaracz z podziwem wspominał nonszalancję Junoszy w sytuacji dramatycznej, której stał się świadkiem, gdy obaj jako młodzi ludzie pracowali w teatrze poznańskim. Był tam w zespole pewien aktor pochodzenia ziemiańskiego. Wyzwał o coś na pojedynek kolegę, Marcina Baya-Rydzewskiego, ten jednak nie poznał się na starym obyczaju, albowiem wyrzucił sekundantów za drzwi. Wieczorem były ziemianin, wszedłszy do garderoby aktorskiej ze słowami: „Odmawia mi pan satysfakcji honorowej - ani pan ani ja żyć nie możemy", strzelił w pierś Baya-Rydzewskiego i w swoją. Sam zwalił się na ziemię trafiony śmiertelnie, a Bay-Rydzewski krzyczał przerażony: „Zabił mnie!... Zabił mnie!..." Obecny przy tym Junosza oświadczył z chłodną stanowczością: „Nie zabił cię, bo stoisz." Okazało się, że idąca ukosem kula prześlizgnęła się po metalowym guziku kamizelki ofiary i padła na podłogę. Wówczas Junosza, nie bacząc na nic, odezwał się raz jeszcze: „Uratował cię brak gustu, bo dziś już nikt dwurzędowych kamizelek nie nosi."
Incydent odbił się szerokim echem w sferach towarzyskich Poznania. Środowisko teatralne niedwuznacznie oskarżano o śmierć kolegi. "Goniec Wielkopolski" zamieścił anonimową notatkę sugerującą, że Kossobudzki padł ofiarą ostracyzmu za odmowę udziału w zakrapianych zebraniach braci aktorskiej, którym przewodniczyć miał pewien "nadkrytyk". Aluzja była przejrzysta - ów "nadkrytyk" to Michał Sobeski, jeden z najpopularniejszych recenzentów teatralnych, pisujący na łamach "Dziennika Poznańskiego" i zaprzyjaźniony z grupą młodych aktorów, w której prym wiódł Junosza-Stępowski.
By położyć kres insynuacjom, zespół upoważnia Junoszę do opublikowania oświadczenia w tej sprawie.
Stępowski w świetnej replice na łamach "Dziennika Poznańskiego" odpiera zarzuty obwiniające personel teatralny o umyślne spowodowanie tej tragedii, i broni spotwarzonej godności stanu aktorskiego.
- 129 KB
- 4 lip 10 16:33
Fragment artykułu: Kurtyna w górę, na scenie Kotarbiński jako Czepiec i ja drżący ze strachu Dziennikarz. Kotarbiński, ujrzawszy mnie ucharakteryzowanego i przystrojonego we frak, dostrzegł widocznie jakąś nową we mnie możliwość, bo powiedziawszy: „Cóż tam, panie, w polityce?" — nie dokończył kwestii, tylko zaczął bacznie przypatrywać mi się. Sufler w budce z nasileniem mu poddaje: „Chińczyki" itd. Pochwycił „Chińczyków", zmieszało mu się z tym, o czym myślał — i nieodwołalnie tym razem coram publico postanowił: „Pan jesteś Chińczyk." Uczułem, jak podłoga usuwa mi się spod nóg i błagalnie odpowiedziałem: „Bynajmniej, proszę pana dyrektora."
- 1,1 MB
- 5 maj 10 17:51
Fragment wywiadu: Pysznie ciosana twarz nie zmieniła się zupełnie, nieco tylko pobladła, ale za to wygolona starannie; oczy mądre i bystre coraz to przysłania welon papierosowego dymu. Stępowski pali jeden papieros za drugim. Na nocnym stoliku piętrzy się piramida zielono-czerwonych pudełeczek "Sfinksów"...
- 1,0 MB
- 5 maj 10 17:48
Fragment artykułu: Naprzód rósł mały niesforny chłopak w rodzinnym mohylowskim ziemiańskim zakątku (obok historycznego Baru - Podole), przysparzając nieskończonych utrapień rodzicom i familii. Ośmiolatek, dzikus i zawadiaka, ma głowinę rozpłomienioną marzeniami o dalekich podróżach. Ucieka z domu i dociera aż do Skał Panieńskich tuż pod Krakowem, gdzie ukrywa się w pieczarze...
- 3,7 MB
- 5 maj 10 17:33
Artykuł opublikowany w tygodniku Stolica z 1973 r. jest w całości poświęcony wspomnieniom na temat Junoszy-Stępowskiego.
Fragment artykułu: Temperament dziczka z dalekich okrain nawykłego do czupurnośći i samowoli, nie dawał się ująć w karby surowym acz mądrym zakonnikom. Pewnej nocy na podwórku konwiktowym ich elew i wychowanek obrysował kawałkiem kredy krąg wokół siebie i wzywał diabła, ofiarowując mu swoją duszę w zamian za jego. Miał wtedy dwanaści czy trzynaście lat...
- 1,7 MB
- 5 maj 10 17:32
W rozmowie wspomina czasy teatralne, m.in. swoją współpracę z Junoszą-Stępowskim.
- 1,9 MB
- 5 maj 10 17:32
-

16 -

0 -

0 -

0
16 plików
12,93 MB
Chomikowe rozmowy
Zaprzyjaźnione i polecane chomiki (30)















Pokaż wszystkie
Pokaż ostatnie







... czy raczej przekleństwo
Ech... M.
Uciekaj, ty przebierańcu! Pozdrawiam








